2 października 2012

24 Na poważnie - Wielka Strata


Jest taka książka. Cieszę się, że jest. Ale naprawdę, naprawdę nie chciałabym, żeby mi kiedykolwiek przyszła z pomocą. Wam również tego nie życzę. 



Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie (tekst i ilustracje: Agata Baranowska, Wydawnictwo Ilustratornia) to książka poruszająca bardzo trudny temat – poronienie.


Narratorką jest mała dziewczynka, która przeżywa cały wachlarz emocji związanych z tym, że na świecie pojawić ma się jej siostrzyczka – Tosia. Dziewczynka bardzo się cieszy, choć ma swoje dziecięce obawy dotyczące np. podziału zabawek między rodzeństwem.



Pewnej nocy jej mama zaczyna źle się czuć, jedzie do szpitala.
Wraca smutna.



Dzidziuś umarł. Mama płacze, a tata nic nie mówi, tylko trzyma mamę za rękę.
Nie rozumiem, co się stało. Przecież umierają tylko bardzo starzy ludzie, a nie dzidziusie. To na pewno nieprawda! Niech lekarz zajrzy do mamy jeszcze raz! Tym specjalnym aparatem!
Dziewczyna się złości, krzyczy, tupie, płacze. Wspólnie z rodzicami przeżywa żałobę.
Koniec książeczki przynosi nadzieję. Rodzina wkleja zdjęcie USG do rodzinnego albumu, dziewczynka wybiera imię dla swojej zmarłej siostry, a Tata sadzi drzewko. Drzewko dla Tosi.


Nie jestem w stanie wyobrazić sobie bólu po stracie dziecka, tak jak i nie wiem, jak przeżywają taką tragedię dzieci, które czekały na rodzeństwo. Nie wiem, czy taka książka w czymś pomoże... Ale cieszę się, że powstała. Że wyciąga swoją pomocną dłoń (niemal dosłownie, bo symbolika dłoni to główny „składnik” każdej ilustracji), którą – w razie potrzeby – można chwycić.


Dziękuję autorce, Agacie Baranowskiej, za udostępnienie mi tego tytułu. 
I mam do Was, Czytelniczki, prośbę – jeśli znacie kogoś, komu przydałaby się taka pomocna dłoń, napiszcie do mnie! Szkoda, żeby mój egzemplarz bezczynnie leżał na półce. Niech komuś pomoże.

Poszukujących tego tytułu odsyłam tu KLIK Ilustratornia

24 komentarze:

  1. Dobrze, ze sa takie ksiazki.. Zeby pomoc, wytlumaczyc,.. Piekne ilustracje, dlonie i rozkwitniete kwiaty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka książka na pewno może pomóc maluchom które z utęsknieniem czekały na rodzeństwo, które w końcu się nie pojawiło. Oby jak najmniej rodziców musiało z niej skorzystać. Ale dobrze, że jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje dla Autorki za tak doskonałe zmierzenie się z piekielnie dramatycznym tematem...ilustracje bardzo poruszające przez swoją surowość...

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze Olga...mocne...nie miałam pojęcia, że istnieje taka lektura...

    w swojej próbie bycia pomocną piękna...

    OdpowiedzUsuń
  5. Popłakałam się...cieszę się że taka książka jest...

    OdpowiedzUsuń
  6. Juz o niej słyszałam, szukałam jej nawet w księgarniach, ale nie znalazłam, chciałam przeczytać, kiedyś niestety, była mi potrzebna, ale bardziej mi niż synkowi....

    OdpowiedzUsuń
  7. aż mi się łza w oku zakręciła... ;( piękna książeczka!

    OdpowiedzUsuń
  8. jak to czytam, to mi sie lezka w oku kreci...dobrze, ze jest taka ksiazka

    OdpowiedzUsuń
  9. kilka razy zamykałam i otwierałam Twojego bloga, bałam się przeczytać tego posta... Strata dziecka jest czymś niewyobrażalnym i dobrze, że jest taka książka, bo na pewno wielu rodzinom może pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna... i potrzebna!!! niesamowita pozycja!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne ilustracje...Myślę, że takie książki są potrzebne, bo trochę omijamy trudne tematy. Ciężko dziecku wytłumaczyć, dlaczego dzidzi w mamy brzuszku już nie ma, a przecież takie sytuacje zdarzają się częściej niż myślimy. Ważna lektura dla rodziców i dzieci, którzy w obliczu takiej tragedii nie wiedzą jak rozmawiać o stracie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już samo czytanie o tej książce mnie zasmuciło, ale dobrze, że jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wyobrażam sobie takiej straty ... Nie wiem czy jeżeli mnie spotkało by takie nieszczęście to książka by mi pomogła ... Mam nadzieję że innym pomoże...

    OdpowiedzUsuń
  14. dobrze, że nie znam nikogo komu taka książka byłaby potrzebna. nie wyobrażam sobie straty dziecka w którymkolwiek stadium ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie coś takiego spotkało, trudno o tym mówić, a jeszcze trudniej milczeć, potrzebne są takie ksiązki

    OdpowiedzUsuń
  16. Wybacz, nie przeczytałam całego posta...Po ciąży mi tak zostało, jak tylko słyszę słowo poronienie...Książki i rozmowy o tym są potrzebne.Dobrze by było, żeby do tego lekarzy uczyli, że dla rodziców to dziecko, nie płód czy embrion....I to trzeba szanować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trudny temat. Bardzo. Dobrze, że o tym książki wreszcie piszą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bo najważniejsze, to być uczciwym względem dzieci i rozmawiać, rozmawiać...

    OdpowiedzUsuń
  19. pewnie niejedna z nas się popłakała przy tym wpisie, ale takie książki są bardzo, bardzo potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam ze ściśniętym gardłem, nie zabrakło łez. Piekielnie trudny temat.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja bym swojemu dziecku takiej bajki nie czytała masakra jakaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym, po pierwsze, nie nazywała tej książki bajką... raczej książką terapeutyczną. i, tak, bez powodu, bez potrzeby też bym jej nie czytała dziecku.

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)