5 listopada 2012

Ewa czyta o liściach (Zielnik, Arkady)


Dziecko biega po górkach, a my debatujemy nad pożółkłym liściem. - Tooo, to na pewno nie brzoza. Topola osika!- twierdzi M., a ja już jestem przy innym drzewie. Na moje oko to jesion wyniosły, choć pewności nie mam, oj nie mam...


Jesion czy brzoza, klon czy dąb - Ewa na razie nie zastanawia się nad tym, z jakiego drzewa spada liść. Ważne, że spada! Że jest listopad! A ona zbiera, hurtowniczka jedna. Te błyszczące i matowe, jeszcze wilgotne i zasuszone, parchate i nie zżarte przez żadną chorobę. Zbiera liście.
A my z książką. Przykładamy, porównujemy, dyskusja trwa. Bo już za moment chciałoby się być ewkowym autorytetem, spojrzeć w górę i stwierdzić: - To czeremcha pospolita, bez wątpienia.
Tymczasem patrzymy w dół. Na książkę. I się uczymy. A w naszych rękach Zielnik. Drzewa i krzewy liściaste* (tekst: Agnieszka Rekłajtis-Zawada, oprac. graficzne: Tadeusz Kazubek, Wydawnictwo Arkady KLIK)







Krótka ta jesień w tym roku. Liści coraz mniej, a ja nie zdążyłam się nimi nacieszyć. Ewa za to wydaje się usatysfakcjonowana. Liściaste spacery zaliczone, rowerowe rajdy również, prace z użyciem liści też były - i w przedszkolu, i w zaciszu domowym, a i nie zabrakło pogadanek o różnych drzewach i kształtach liści...
Za rok wypada już być ekspertem, prawda? Sporo do nauki przede mną :)



* to nie pierwszy nasz Zielnik! o roślinach uprawnych i warzywach pisałam już TU KLIK