5 grudnia 2012

17 Ewa czyta i się nie spieszy (seria o Albercie, Zakamarki)


Już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo. Niby włos inny, oczy też, ale podobni są! Ewa i Albert.
Długo się nie zastanawiałam. Popatrzyłam na serię o Albercie i już wiedziałam, która książka idealnie nada się na lekturę dla Ewy. Nie zaglądając do środka zadecydowałam. Może dlatego, że każdego ranka wołam: - Ewa, Ewka, pospiesz się! :)



Albert z czasem jest trochę na bakier - niby potrafi bardzo szybko zjeść kaszkę, odnieść miskę do zlewu, umyć zęby i spakować się do przedszkola, ale na przykład droga z pokoju do kuchni... Niesamowicie to musi długi być dystans, skoro przyjście na śniadanie zajmuje Albertowi całą wieczność! ;) I nie, że Albert się leni! Albert to bardzo zajęty młody człowiek, który dba: by lalka również się ubrała, by odnalezione kółko od autka zostało precyzyjnie zamocowane (a samochód odstawiony), by podarta kartka w książce została naprawiona, by tata miał swoją gazetę... I wciąż tylko woła: - Zaraz, tylko jeszcze...! Zaraz! :)



A tata czeka. I coraz bardziej zniecierpliwiony jest. Za każdym razem, gdy podglądamy, co robi Albert - możemy również zerknąć, czym akurat zajmuje się jego tata*, wystarczy spojrzeć na zegar! :)



A tymczasem Ewa... Leży, śpi, bawi się ludzikami, ogląda coś, gada z Tramalem, zjada śniadanie w żółwim tempie... - Ewa! Pospiesz się!
- Zaraz, tylko jeszcze... poczytamy o Albercie! ;)


 
 
 
 

Za realizm, za humor, za ilustracje i zegary. Za dialogi i wspólny śmiech na końcu. Lubimy książkę o Albercie!

* początkowo myślałam, że to dziadek Alberta! od razu go polubiłam za poczucie humoru, czytanie gazet przy stole i bezustanne kurzenie fajki ;)



Pospiesz się, Albercie, tekst i ilustracje: Gunilla Bergström, 
tłumaczenie: Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki KLIK
(w serii jest jeszcze: Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie oraz Dobranoc, Albercie Albertsonie)

PS A swoją drogą ten Albert... To całkiem dojrzały przedszkolak! Ma już 40 lat, wiedzieliście? :) Więcej dowiecie się na WWW Wydawnictwa Zakamarki KLIK

17 komentarzy:

  1. u nas taki Albert juz mieszka w domu.... pod postacię mojego synka....
    skądś znam to: MOZEMY SZYBCIEJ KUBUSIU?
    bardzo fajna książeczka,nie znałam tej serii...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Również posiadamy żeński odpowiednik Alberta ;) A seria bardzo nam przypadła do gustu. No i tak w ogóle to jakiś sponsor by sie przydał, bo nie nadazam z zamawianiem i płaceniem za te wielgachne paczki ;))) i to tuż przed świętami... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak na marginesie to dzieci już tak mają, celebruja każda chwilę, to tylko tym dorosłym tak sie wszędzie śpieszy. Zwłaszcza teraz, tuż przed świętami ;)

      Usuń
  3. fajny ten Albert i Ewa też fajna :)
    u nas odpowiednikiem A jest właśnie E, ech ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę ją mieć :) Prezentuje się fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa...ilustracje ma fajne:)))
    Mój mąż jest takim Albertem zdecydowanie:P

    OdpowiedzUsuń
  6. O! A ja właśnie się zastanawiałam nad zakupem tej książki dla "mojego domowego Alberta" ;) Przekonałaś mnie :) Musimy ją mieć ;) ach!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie wiem co Ty tak tą moją ulubioną Ewcię gonisz. Później będziesz wołać Ewa zwolnij! zobaczysz. A wiem co mówię przeca my bliźniaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wołam! jak popyla w śniegowcach, to ino lecę za nią i błagam o litość :)

      Usuń
  8. już go lubię! kiedy wychodzimy na spacer, ja wołam i pospieszam Lenuśkę, Lenuśka woła kota Paska i z wyrzutem rzuca w przestrzeń:"Gdzie on znowu się podział?! Zawsze mi ucieka"

    OdpowiedzUsuń
  9. Śmieszny ten Albert :)
    Czarno- biała Ewa świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Poznałam takiego dorosłego Alberta,
    który dzięki swojej albertowatości żyje - spóźnił się do pracy
    w WTC 11 września tamtego roku ...

    Chyba kupię tę książkę, bo ja też poganiam, choć wiem, że nie powinnam :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto zatem odpuścić i albertowatych nie poganiać...

      Usuń
  11. ale cudna książka :) a sesja Ewy świetna

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo, fajna książka, nie słyszałam o niej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie nowość :) Fajna. Zaciekawiająca.
    No, i jakie cudne fotki w tym poście :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja ja mam w wersj szwedzkiej albert tam nazywa sie alfons aberg
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)