19 grudnia 2012

14 Ewa czyta o Lisabet i Madice (Patrz, Madika, pada śnieg!, Zakamarki)

M. zmierzył czas. Jedno czytanie książki o dziewczynkach, jak mawia o niej Ewa, trwa 24 minuty. Zatem ta jedna jedyna pozycja wypełnia program minimum założony przez Fundację ABCXXI - Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie! Rzecz jasna, na jednej książce dziennie się nie kończy...
Książka o dziewczynkach to propozycja zimowo-świąteczna. A wiecie? Pierwsze czytanie Patrz, Madika, pada śnieg! nie wypadło najlepiej. W połowie Ewa się znudziła i powiedziała: - Później dokończymy... Teraz lektury przerwać nie można, zawsze trzeba doczytać do końca. 24 minuty! :)



W oczekiwaniu na Święta wolimy patrzeć na zaśnieżone ilustracje książki, niż za okno, gdzie jest szaro i mokro. Pogodę mamy inną, niż Madika i Lisabet, ale radosne oczekiwanie takie same. Kupowałyśmy prezenty, piekłyśmy pierniczki, bawiłyśmy się na śniegu. Ewka, w przeciwieństwie do Lisabet, nie zagubiła mi się, ani na chwilę. Jakie to szczęście!



Bo Lisabet, która tylko chciała spróbować, czy umie - jak Gustaw ze Svenssonów - jechać z tyłu sań na płozach, z minuty na minutę pakuje się w coraz większe kłopoty... Na saniach Anderssona, który nie ma pojęcia, że ma pasażerkę na gapę, oddala się od domu. Gdy dziewczynka wreszcie się ujawnia, wzburzony Andersson zostawią ją w lesie. Samą. Mała dziewczynka w zielonym płaszczyku i czerwonej czapce jest sama w białym lesie...



No ale... Taka książka musi się kończyć dobrze! Przynosić otuchę i wiarę! I przynosi. Lisabet, po wyczerpujących przygodach wraca do domu, gdzie czeka na nią stęskniona siostra - Madika. Opowiada jej, jakie spotkały ją przygody i nawet śpiewa, po cichu i pod kołdrą, rubaszne piosenki, które usłyszała od Anderssona :) Zasypiają przytulone i taki widok zastają zmęczeni i zrozpaczeni rodzice, gdy wracają z akcji poszukiwawczej małej Lisabet. Mama dziewczynek płacze, a i mi jakoś nieswojo... Oddycham z ulgą patrząc na Ewkę. Jest, w domu, bezpieczna.




Patrz, Madika, pada śnieg!, tekst: Astrid Lindgren, ilustracje: Ilon Wikland
tłumaczenie: Anna Węgleńska, Wydawnictwo Zakamarki KLIK


Wydawnictwo Zakamarki, moim zdaniem, ma największy wybór pięknych zimowych książek! O jednej pisałam już jakiś czas temu (KLIK), a jeszcze dwie czekają w kolejce do opisania :) Postaram się pokazać Wam jeszcze jedną przy Świętami, kolejna - w styczniu :)

PS Patrz, Madika, pada śnieg! to jedna z kilku pozycji książkowych polecanych przeze mnie w grudniowym numerze "Przebieralni", jako idealne prezenty pod choinkę. Cdn. :)

Na deser zimowa Ewka w wydaniu - początek roku 2012 i jego koniec :) Czekamy na Ciebie, Drogi Śniegu, wpadnij do nas w styczniu! :)



14 komentarzy:

  1. Jaka piękna książka! Sama bym ją chętnie przeczytała...tym bardziej, że Astrid uwielbiam!
    Ja ciągle liczę na śnieg w święta...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna zimowa pozycja :) Astrid też bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna ta książka, Matylda też czeka na śnieg

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mamy tej książki. Już miałam w koszyku w czasie internetowych zakupów, ale ją wyrzuciłam, bo tyle było innych rzeczy. Żałuję. Do nadrobienia po Świętach. Bo Lindgren, bo ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kiedyś Mai, poczytam pewnie Lence:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Warta zapamiętania...i te ilustracje takie bajkowe:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. "Mam kota i kota na punkcie ciekawych książek i zabawek dla dzieci. Czy to się leczy?" nie wiem czy się leczy, ale słodkie to jest :) dziecko na sankach urocze! Widzę, że ma świetną Mamę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to może wyleczyć tylko prawdziwy mężczyzna:)

      Usuń
  8. :) Też uwielbiam tą książkę. Właśnie w poniedziałek o niej pisałam u siebie. Zapraszam:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Chcę takich śniegów u nas:D
    Chcę Madicę!:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)