20 grudnia 2012

13 Ewa czyta o magicznej wyprawie* (Zimowa wyprawa Ollego, Zakamarki)



Olle szybko przełknął kaszę z mlekiem, a matka ubrała go w grube palto i długie rękawice z jednym palcem. Do każdej kieszeni włożyła mu kanapkę. Zgodziła się, żeby został w lesie aż do zmierzchu. Olle założył swoje nowe narty, pomachał matce na pożegnanie i odjechał przez pole do lasu.

Tuż za nim ruszyła Ewa, choć w jej kieszeni pewnie kabanos, buła z ziarenkami i banan. I - jak ją znam - nart nie wzięła, tylko wygodnie rozsiadła się na sankach, a biedny Olle ją ciągnął!


A kiedy wrócą o zmierzchu do domu, usłyszę pewnie o Wujku Szronie, który zawiózł ich do zamku Króla Zimy. O śniegowej zabawie: śnieżkach, sankach, nartach, łyżwach i o niezapomnianych towarzyszach zabaw - małych Lapończykach. Mam nadzieję, że Ciotka Odwilż tym razem niewiele im przeszkadzała, a wspomniany Wuj i jego renifer ułatwią dzieciom drogę do domu...




Olle i jego radosne oczekiwanie... No, jakbym Ewkę widziała! Jak on, rzuciłaby wszystko i gnała spełniać swoje marzenie. Takie dusze pokrewne, choć Ewa tu - w roku 2012, a Olle tam – gdzieś koło 1907, kiedy powstała książka o jego zimowej wyprawie.



Oj, udziela nam się nastrój radosnego, niecierpliwego wypatrywanie pierzyny śniegu za oknem. I marzy nam się spotkanie z  prawdziwym Królem Zimy! Tymczasem cieszymy się, że dzięki książce Elsy Beskow możemy spędzić w białym, pełnym czarów lesie kilka wyjątkowych chwil. Kiedy tylko mamy na to ochotę, choćby sącząc gorącą herbatę, opatulając się miękkim kocem. Bo tak naprawdę – wstyd się przyznać - straszne z nas zmarzluchy!

Zimowa wyprawa Ollego, tekst i ilustracje: Elsa Beskow, tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki KLIK

* Tekst ukazał się w magazynie Przebieralnia, nr 4, zima 2012/2013. Szukajcie tego numeru w sieci Empik! :)

PS Nowy wpis również tu KLIK Muszę w końcu uszykować baner, czy cuś...

13 komentarzy:

  1. piękne ilustracje. klimatem kojarzą mi się z "Dziećmi z Bullerbyn"

    OdpowiedzUsuń
  2. coś jest na rzeczy z tymi kabanosami! takie ilustracje kojarzą mi się z książkami mojego dzieciństwa...miłe wspomnienie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! A u nas za oknem śnieg i minus dwanaście :) Zapraszamy na herbatkę!
    PS. Nie podoba mi się ta książeczka... chyba zbyt oldschoolowa ;) Nie znosiłam "Dzieci z Bullerbyn"!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie po latach wróciłam do "Dzieci z Bullerbyn" i bardzo się naśmiałam. O Emilu ze Smalandii też czytałam i powiem Ci, Olga, że żałuję, że tak późno się do tego zabrałam. Naprawdę poprawiło mi to humor!
    Pozdrawiam

    Ps. Mam wrażenie, że Ewa sięga już do poważnej Literatury. I jestem znów pod wrażeniem! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudna i co tam,ze taka oldschoolowa... Piękna i magiczna. Przez to nawiązanie do bajek naszego dzieciństwa, korzystamy razem z dziećmi z takich lektur ;) Zyskują zatem podwójnie na wartości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej opowieści nie znam, ale już ją lubię:)
    Za zimą (i zimnem) nie przepadam, ale zimowe, zasypane śniegiem historie uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa książka...i pięknie zapakowana...to są niby te Twoje niedoskonałe opakowania???Wg mnie doskonałe:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak bardzo lubimy tę książkę. Mamy co prawda egzemplarz biblioteczny ale przedłużymy sobie do stycznia :P

    OdpowiedzUsuń
  9. super ilustracje, jak tylko książeczki przestaną być jedzone kupię na 100%:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)