23 stycznia 2013

21 Człowiek Śniegu

Gdzie te dzieci? Gdzie te dzieci? Wiem, że część w przedszkolu, w żłobku... Wiem, że część chora. Ale reszta? Gdzie jesteście? Plac zabaw zasypany. Dziewiczo. Wszystko nasze! Huśtawki, zjeżdżalnie, domki i drabinki :) I ten śnieg! Czysty, bez żadnego śladu - człowieka, psa czy ptaka. Pięknie było, choć trochę jednak szkoda, że bez kolegów i koleżanek...




 


Dziś Ewa na śniegu była niczym Yeti. Tak, to jest podpowiedź związana z kolejnym książkowym postem... :)

21 komentarzy:

  1. pełne szaleństwo ;-) u nas podobnie - zima ze śniegem i lekkim mrozem jest całkiem miła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Inne dzieciaki pewnie chorują ;)

    U nas kilka dni temu "sypał" śnieg, ale po kilku godzinach śladu po nim nie było. To chyba tyle, jeśli chodzi o białe szaleństwo na zielonej wyspie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, chorują bo nie są uodpornione. U nas też parki i place zabaw wyludnione... a szkoda!

      Usuń
  3. No właśnie, a odporności nabywa się na mrozie. Policzki muszą porządnie zmarznąć, paluszki też. U nas tak samo, kompletne pustki, żadnych dzieciaków, tylko my, śnieg i nasze stare sanki. Specjalnie dziś wyszłyśmy nieco później, a tu znów tak samo. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może inne dzieciaki tak jak my przeziębione i siedzą w domu...ech...Fajnie Ewka się bawi:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. O, ja wiem, ja wiem jaka będzie książka:)) U nas była dziś górka i sanki, i zjazdy, nareszcie!

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas też biało i też pusto, choć od wczoraj i nas na śniegu (i placach zabaw) brakuje, bo ja (na szczęście ja) walczę z infekcją:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A pamietasz jak ganialysmy po dachach garazowych pelnych sniegu??:-):-) nie ma to jak beztroskie dziecinstwo:-) do dzis pakietam smak lodow sniegowych:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie aż dreszcz przebiegł, gdy zobaczyłam zdjęcie z pustą huśtawką.. Od dawna już zastanawiam się "gdzie te dzieci?". Czytam tyle stron kreatywnych mam, które sławią rzucanie się śnieżkami, ale tak mało widzę ich dzieci na podwórku - gdzie one są, gdzie chodzą na spacery? Może do jakiejś krainy, do której ja jeszcze nie mam klucza???

    OdpowiedzUsuń
  9. A to już wiem o czym mowa :-D a mowa o tym że ! Nie no nie zdradzamy niech się inni pogłowią :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja mama jak przyjezdza do nas to nie moze sie nadziwic, jak wszystkie dzieci na dworze sa caly rok. A ja sie nie dziwie, dla mnie to zupelnie normalne. Zima jest wspaniala, cudowna i trzeba z niej korzystac! Sanki, sniezki, budowanie iglo... You name it!

    Choroby chodza po ludziach w zamknietych pomieszczeniach - autobusy, przychodnie, szkoly, domy. Zabawy na powietrzu wzmacniaja tylko odpornosc! Masz racje Olga, na dwor z Ewulczita :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie u nas też podwórkowe pustki. Nasz osamotniony bałwan stoi i stoi.

    OdpowiedzUsuń
  12. A i ja chyba miałam ostatnio w ręce książkę, o której będziesz pisać ;)
    Może też wyciagnę dziś Marcelinę na śnieg? Tylko ona ciągle wydaje mi się na to za mała, a może się mylę? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Huśtawka jak była dziewicza, tak została i chyba dobrze, bo z mokrym tyłkiem to i Człowiek Śniegu za dużo nie pohasa ;)
    Ja też chcę na plac zabaw, weźcie mnie, mnie, mnie, tu jestem! ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. u nas raj zimowy to sanki z górki z humusem i czołganie w śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. http://www.onelittlehappiness.pl/sobota, 26 stycznia 2013 01:09:00 CET

    ale śnieg!
    ile ja bym dała by go znów dotknąć w tym roku!:) ba nawet bym się w nim wytarzała,jakby raczył nam napadać:)!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)