30 stycznia 2013

19 Ewa czyta o Śląsku

Przesyłam Wam książkę, która dziełem sztuki pod względem grafiki czy treści nie jest... Ale gdy ją zobaczyłam, od razu pomyślałam o Was... Przecież nie znacie Śląska!
Napisała na pomarańczowej karteczce Magda, czytelniczka bloga O tym, że..., z którą ostatnimi czasy wymieniłam kilka wiadomości :) I prawdę napisała! Nie jest to książka zaprojektowana w stylu, który lubię. Chaos w niej, całe mnóstwo zdjęć i ilustracji, ledwo marginesy się pomieściły (80 stron - 550 ilustracji)! ;) Ale... Jest fantastyczna! :) Nie znam Śląska, zatem ta książka jest dla mnie nieocenionym źródłem wiedzy. Podanej w prosty sposób, wszak to pozycja dla dzieci. Jest o historii, są kulinaria, słownik, pomocne tabele z odmianą niektórych słówek, mnóstwo gwary, atrakcje turystyczne, wierszowany alfabet... i nawet wskazówki, jak grać na grzebieniu :) I przepis na Wodzionkę - zupę z wody! :D Codziennie odkrywam coś nowego i codziennie świetnie się bawię czytając po ślonsku :) Dzięki, Magda! I za książkę, i za bombony Kopalnioki! :))










Kopalniok to - jak wyczytałam na opakowaniu i w książce - król śląskich bombonów, kolorem nawiązujący do węgla. To cukierek ziołowy - kompozycja wyciągów z anyżu, melisy, dziurawca i mięty. "Te bombony dostawały downij gorniki po szychcie, czyli po robocie, żeby lyczyć swoje zakurzone gardła." :)

Śląsk dla dzieci, autor: Marek Szołtysek, Wydawnictwo Śląskie ABC KLIK

W ofercie tego wydawnictwa jest też książka o zabawkach i zabawach śląskich, śląski elementarz, bajki śląskie i wiele innych. W Poznaniu też wydawane są książeczki dla dzieci związane z miastem czy ogólnie Wielkopolską i na pewno o nich napiszę. A jak jest u Was? Znacie jakieś przykłady takich "regionalnych" tytułów dla dzieci? Z chęcią dowiem się o nich więcej :)

19 komentarzy:

  1. to następny post będzie napisany po śląsku???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, nieeee, do takiej umiejętności nie wystarczy lektura jednej książki dla dzieci :)

      Usuń
  2. kilka regionalnych książek o Gdańsku miałam w ręku, ale zwykle nie były one ani dobrze zaprojektowane, ani na właściwym poziomie edytorskim... najczęsciej chyba legendy się wydaje dla dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj a cukierasy wyglądają trochę jak te obrzydliwe czarne dropy holenderskie... anyzkowo-slono-asfaltowe... Uff mam nadz ze to nie to samo, bo az mna wzdryga! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahahaha, co za opis smaku :D nie wiem, czy podobne w smaku, te przypominają mi po prostu ziołowe cuksy na gardło :)

      Usuń
  4. ja jestem mieszkanką śląska, znam dobrze książki z tej serii.. Sprawdzają się jako dobry prezent dla nie ślązaka, odwiedźcie kiedyś śląsk tu na prawdę jest fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wizualnie rzeczywiście nie zachwyca :)

    Ja byłam raz jeden na Śląsku i zakochałam się w ludziach. Jak weszłam do spożywczaka na osiedlu w Rudzie z chłopakami, którzy przed chwilą rozmawiali ze mną "normalnie", to najpierw mnie zatkało, a potem myślałam, że się posikam ze śmiechu! To było piękne doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze swojego podwórka polecam "Bajki warmińsko-mazurskie o diabłach, kłobukach, smątkach i kołbogach". Autorem 9albo jednym z) jest Tadeusz Stępowski. To jest kawałek mojego dzieciństwa - niekoniecznie sielskie, ale przeczytania warte na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
  7. śląska mowa mnie zawsze zachwycała! nie do rozszyfrowania przez laika! ciekawy przewodnik. po zajawce na fb rzeczywiście można było omyłkowo uznać go za czasopismo o pracach ręcznych dla dzieci:P

    OdpowiedzUsuń
  8. 'Wydmianki czyli bajki z baltyckich plaz i wydm' Pawel Pienkowski. Warto!

    OdpowiedzUsuń
  9. kopalnioki :)od razu przypomina mi się mój nauczyciel od niemieckiego, który mówił po śląsku:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jadłam te cukierki bedąc dzieckiem...wujek ze Śląska je przywoził...jak dla mnie obrzydliwe-przynajmniej tak pamiętam ten smak....od tego czasu gusta mi się zmieniły wiec może by mi smakowały:)
    A gwary śląskiej nie rozumiem ni w ząb:P

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas królują krasnoludki więc sporo jest materiałów dla dzieci o Wrocławiu. Książki ale i mapy, przewodniki i miejskie zabawy. Zapraszam do zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
  12. super nowy dezajn bloga-oczywiscie kropkowy! x

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako, że Maja jest dziołszką, której rodzice są Ślązakami trzeba się zaopatrzyć w taki elementarz! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A! Mieszkałam obok Marka Szołtyska! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jerona, pierzyńsko fajno książka, mom jom w doma!
    No toć!
    A mój szwarny karlus Anton,
    pozdrawio z tygo miejsca gryfno frelka, Ewa,
    jako i jo pozdrawiom łod nij mamulka! ;-)
    Buzial!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)