28 stycznia 2013

Kawalerkę z basenem wynajmę, tanio! ;)

Wczoraj większość dnia spędziłam przed komputerem, starając się doprowadzić blog do zadowalającego mnie stanu. Udało się. Brakuje jeszcze kilku drobiazgów, ale jest dobrze, zajmę się nimi jakąś wieczorową porą :)
A dziś - dla odmiany - od rana zajęłyśmy się robótkami ręcznymi i zabawą :) Kawalerka na początku świeciła pustymi, drewnianymi ścianami... Później pojawiły się mebelki, lampy, dzieci, dorośli  i nawet zwierzak się przyplątał! No to basen dorobiłyśmy, a co! I imprezową kanapę :) Fajnie. Fajnie, że Ewka nie uważa, że główną zabawą jest odklejanie taśmy i gniecenie papierowych części. Że bawi się, przestawia, krzyczy, gdy coś jej przesunę ;) Najbardziej jednak rozśmiesza mnie, gdy bywa narratorem w swojej codzienności i mówi: - Ewa chciała orzeszka i tata nagle dał jej fistaszka... :)















Kawalerka to pusta półka regału. Kolorowe taśmy, komoda z szufladami, stolik w grochy oraz miętowy klosz lampy sufitowej to akcesoria ze sklepu Scandi Loft KLIK. Wiecie, że ta komoda - a raczej jej szuflady - to pieczątki? Jeszcze o tym napiszę :) Basen to stare opakowanie po ozdobach choinkowych wypełnione niebieską bibułą (zdobyczna, z paczki z bluzką). O golaskach Sonny Angel i używanych ludzikach Play Mobil już pisałam. Łóżeczko i wózek Ewa dostała na imieniny od dziadków :)