18 lutego 2013

44 M jak Mamoko

Książeczka na lata. Gdyby była wydana wcześniej, choćby Ewka miała wtedy niespełna miesiąc, i tak bym ją dorwała. Ba, nawet gdyby Ewka jeszcze przycupnięta w brzuchu siedziała, to ja pewnie już bym siedziała z książeczką w dłoni, wgapiona w szczegóły! Powodów jest wiele.



Po pierwsze - Mizielińscy. No nie potrafię się im oprzeć. Są tacy, których zachwycają detale ulicy Czereśniowej, i tacy, którzy wzdychają nad rzeczywistością miasteczka Mamoko. Ja wszystkie pory roku ulicy Czereśniowej cenię, ale uczucia wielkie mam tylko dla Mamoko. Wszystko wskazuje na to, że Ewa też :) 


Po drugie - detale. Każda strona to naprawdę dużo szczegółów do odkrycia, omówienia, wskazania. Można snuć historię za historią! Pokazywać, szukać, zastanawiać się... Czy ten kowboj chce złapać na lasso klauna? Kto zgubił marchewkę?? Czyj jest diament???



Po trzecie - literki. Mam oko na litery to przewodnik po alfabecie. Na każdej stronie mieszka jedna literka i mniej lub więcej obrazkowych do niej odnośników. Jak to mniej lub więcej?


Po czwarte - zabawa! A właśnie tak! Pod literką E czai się 4. Oznacza to, że na tej stronie narysowane są cztery rzeczy (przedmioty, zwierzaki, określenia, postaci itp.), których określenia na E się zaczynają. Przy F jest 14! Czasem mniej, czasem więcej. Myślicie, że jak mniej, to łatwiej? Ile ja się nasiedziałam przy tym E! Ekran, ekierka, igloo Eskimos*... Co dalej? Co dalej? ;)



Po piąte - format i twarde strony. Do poczekalni, do pociągu, w podróż - upycham w torebce Mam oko na litery. Książeczka jest niewielka, a dzięki twardym stronom, nie tak łatwo ją zniszczyć. Raz w poczekalni do pediatry, prócz Ewki, wisiało na mnie troje dzieci - wszystkie ciekawie zaglądały do środka. One i ich zarazki ;D 



Przy K jest 46! I to wcale nie oznacza, że nie znajdę tam więcej słówek - określeń zaczynających się tą literą! To do dzieła: koń, król, korona, konewka, kolczyk, klosz, księżniczka, kowboj, koala, kot, kokarda, klucz, kangur, korale, kłódka, kupa :D, kotwica, kiwi, karton, kucharz, kość, kiwi (ptak), kiełbaski, kredki, kret, kaczka, koza, krowa, kapelusz, krokodyl, kamienie, księżyc, koniczyna, kaktus, krzesło... To dopiero 35! :) I wszystko na jednej rozkładówce - 46 x 15 cm :) Dobrej zabawy!

Mam oko na litery, Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK
Z tej serii ukazało się również Mam oko na liczby :)

* myślał indyk o niedzieli i... pomylił się! dzięki, Kamila, e jak Eskimos, a igloo (w domyśle) jest po prostu obok :D

44 komentarze:

  1. Mamoko mamy i my :) książka-rewelacja, nieskończone możliwości

    OdpowiedzUsuń
  2. Olek dostal te ksiazeczki na urodziny i jest nimi zachwycony!!!
    Ale ja i Marcin chyba jeszcze lepiej sie przy nich bawimy :)
    Kto pierwszy znajdzie?

    OdpowiedzUsuń
  3. mamy i kochamy - wolę chyba mamoko niż czereśniową choć czereśniowej mamy tylko zimę a z mamoko tylko litery ale czuję, że się nasza biblioteka powiekszy niebawem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie no, kolejna rewelacyjna recenzja Mamoko'wych książek, muszę się w końcu wybrać i kupić! ilustracje [i same pomysły na nie!] Mizielińskich są bezbłędne!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mielismy z biblioteki (oo tak, u moich rodziców jest taki dzial dzieciecy!! Wszystko tam maja, same nowosci sklepowe)Ale to Mamoko mi sie trudne wydalo, znaczy ja nie bylam w stanie poznajdywac tylu rzeczy.. A i Czeresniowa z tej biblio tez przytaszczylam..hmm, no mam teorie ze jak juz sie wpadlo w Mamoko (mamy miasteczko)to Czeresniowa juz nie potrafi zachwycic, a przynajmniej nie tak samo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka od dawna jest na mojej liście "CHCĘ TO" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Majka jeszcze z literkami nie obznajomiona, ale Mamoko niedługo u nas zamieszka - kocha książki, w których jest dużo szczegółów do oglądania. A ja poćwiczę, nim ona dorośnie do liter ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. I jeszcze jedno - kocham Dwie Siostry za sposób konstruowania twardostronicowych książeczek! Można je spokojnie przeglądać, nie bojąc się, że pękną po drodze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz spotykam się z tymi książeczkami ale już wiem, że w przyszłości na pewno będą królowały i u nas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, mamy już od świąt i uwielbiamy :) I na liczby też MAMY już OKO :)

    OdpowiedzUsuń
  11. My nie mamy ale już jakiś czas mam oko właśnie na tą część mamoko:D
    Ulica czereśniowa rzeczywiście fajna, ale Wikusia jej nie pokochała...Kocha tylko Binte, Babo i ostatnio kraciastego słonia:P

    OdpowiedzUsuń
  12. My tez lubimy :))
    A słówka wyszukujemy po polsku i po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mizielinskich uwielbiamy, oprócz Mamoko uwielbiamy Mapy ich autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, Mapy na półce, czekają na mój pomysł na post... ;D dojrzewam do niego :)

      Usuń
  14. Mi też się bardzo Mamoko podoba (we wszystkich wersjach), ale mój 1,5-roczny synek jeszcze ich nie docenia. Zbyt abstrakcyjne rysunki? Za to nad Ulicą Czereśniową może siedzieć bez końca :) Ale Mamoko też na pewno będziemy mieli w swojej biblioteczce, tylko trochę później (na razie przez tydzień przeglądaliśmy jak kupiliśmy na prezent i czytaliśmy w empiku).

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojoj po raz pierwszy widzę tę książeczkę od środka! Jest ciekawsza niż ją sobie wyobrażałam:)
    Olga kiedyś polecałaś taką księgarnię intern., w której się obkupujesz, byłam tam, ale uleciała mi nazwa z głowy, bo wtedy zamówienia nie złożyłam ostatecznie. Przypomnisz mi?;)

    OdpowiedzUsuń
  16. przymierzam się do niej...lubię takie kieszonkowe książki... u nas podobną funkcję pełni np.: Spacer- Lena go zabiera często do autobusu i opisuje dokładnie, co każdy żuk mija po drodze:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mizielińscy to mistrze! :)

    a jeszcze chciałam powiedzieć, że ja to wszystkie te książeczki tak naprawdę dla siebie kupuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No dobra, to ja się odważę... Bo ja ich chyba nie lubię. Naprawdę. Lubię "Mapy", ale "Mamoko" nie bardzo... Przez kolorystykę :(
    I nie potrafię pokochać tych postaci "mamokowych".
    Z książek obrazkowych najwyżej cenię te z tatarakowej serii "1001 drobiazgów" - czyli Ali Mitgutsch rządzi!
    "Mamoko" jest blade, a nawet wyblakłe, a ja się w takich rozmytych pastelach słabo odnajduję. A postaci wyglądają tak te wszystkie lale-brzydale, którymi się zachwycałam lat temu ze cztery, ale mnie znużyło swą wszędobylskością...
    O! I napisałam ;)

    Ale sama koncepcja tej książeczki literkowej jest godna pochwały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahahahah Maggie, cóż za odwaga! bałaś się, że w ucho dostaniesz? ;))) Ali Mitgutsch... też lubię! :) ale Ewka mniej... w ogóle nie docenia tych ilustracji! ale chyba muszę tu wrzucić i tak kilka zdjęć, nie zna się ten blond małpiszon ;)

      PS odpisuję, na raty, ale odpisuję :)

      Usuń
    2. My czekamy teraz na "Piratów" :)

      Na maila też czekam! Może być w kawałkach ;)))

      Usuń
  19. U nas Mamoko też się spodobało. CHłopcy na przemian wybierają postaci i śledzą opowiadając sobie wzajemnie co się stało z "ich" wybrańcem

    OdpowiedzUsuń
  20. wow ! czysta rewelacja ! kusisz :D kusisz :D , nie no chcę ja mieć !

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam na razie tylko 'Jesien na ulicy Czeresniowej', ale 'Mam oko na litery' wygląda zachęcająco :D

    OdpowiedzUsuń
  22. uwielbiam te książeczki. Maluch jeszcze nie, ale to co - powoli zapełniam biblioteczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. świetna pozycja, rzeczywiście narazie lepsza zabawa dla rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  24. :D i ja nad E spędziłam duuużo czasu:) moja wersja to na wzgórzu obok fabryk - EKSPLOZJA :D

    OdpowiedzUsuń
  25. ja jestem uzależniona od Mamoko. Ciągle szukam, wertuję, sprawdzam...dla utrudnienia - szukam też słówek po angielsku. Jest ich cała masa :).
    A z Antosiem uczymy się dzięki tej pozycji mówić - ja wskazuje przedmiot a on go nazywa, przy trudniejszych wyrazach ja nazywam a on szuka - świetny trening aby dziecko poznało słówka, których nie używa się często i z którymi nie jest na codzień "osłuchane".

    OdpowiedzUsuń
  26. książka książką ale spódnica BOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOSKA

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja się zawiesiłam na tym "E". Eskimos, ekierka, ekran...i od dwóch miesięcy nie mam pojęcia, co jest czwarte!!! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na FB pisałam, że doszłam do wniosku, że to eksplozja! ta obok fabryki :) widzę, że wyżej w komentarzach tego samego zdania jest naranja_81 :)

      Usuń
  28. książka nieźle się prezentuje. Ale ja i tak jestem fanką największą Ewy loków. A ta spódnica? Szał! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. zapowiada się ciekawie. Kolejna pozycja na mojej liście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pozdrawiam i polecam
    http://inspiracjestylizacjedzieciece.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak ja uwielbiam tu oglądać, moje oczy odpoczywają, a jednocześnie popadają w kosmiczny zachwyt! ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. mAMOKO SĄ GENIALNE. Wiecej siedzę przy nich ja z mężem niż córka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)