12 kwietnia 2013

28 Na szarość - różowa mapa :)


No i jak było tym razem w Berlinie? No szaro bardzo! Wiało, czasem kapało z nieba, słońca nie zaznaliśmy... Zaznaliśmy za to cudownego czasu z najbliższymi, dużo zabaw na świeżym powietrzu i kilka małych wycieczek. I może poprzestalibyśmy na wyprawach na plac zabaw (i do automatu z kulkami-zabawkami ;)), ale jednak ta różowa mapa... Szeleściła zachęcająco, mrugała jakby, dawała tajne znaki :) Wyrwałam ją zatem misiowi, który regularnie robił z niej kocyk, kołderkę, obrusik i sama-nie-wiem-co-jeszcze i zaczęłam szukać, gdzie można się wybrać, by cokolwiek zobaczyć, ale nie zmarznąć za dużo... I wyszło mi, że pojedziemy zobaczyć WSZYSTKO! :)


Czyli wybraliśmy się na Potsdamer Platz i wjechaliśmy na 24 piętro wieżowca, na którym jest punkt widokowy :) No to zobaczyliśmy caaały Berlin ;) Jak tak dalej od barierek stałam to nie miałam lęku wysokości, ale jak podeszłam bliżej - było mi nieswojo :D





I przypomniałam sobie, że wciąż nie lubię wind! Nawet takich, co jadą na 24 piętro w mniej niż 20 sekund! (I wiecie, pracownicy Panoramapunkt, którzy jeżdżą windą z turystami, zmieniają się, co godzinę. Wcale się temu nie dziwię, ja pewnie po trzech rundach byłabym nieprzytomna ;)) Fajnie było, choć byłoby jeszcze fajniej, gdyby świeciło słońce, a my rozsiedlibyśmy się na białych ławeczkach i wgapiali w to miasto, które wciąż jest placem budowy i niesamowicie szybko się zmienia...
A mapa? Sprawdziła się! O mapie Crumpled City Junior (wygrzebana w sklepie ecomateria) piszą, że jest niezniszczalna... Pojęcia nie mam, czy taka jest! :) Ale sporo przeszła z nami... Upychałam ją do torebki na szybcika, nie patrzyłam jak i gdzie, wyciągałam na siłę (z pełnej torebki, wiecie o czym mówię? takiej naprawdę wypełnionej samymi potrzebnymi rzeczami ;)). Ewka robi z niej dywany i obrusy, zawija w nią wymyślone (i wymyślne) prezenty, ubiera się w nią, wiesza jak pranie... A mapa jest, dalej szeleści i niczego się nie boi! No to weźmiemy ją na kolejną wycieczkę, niech ma, mapa jedna! :)



PS I właśnie zobaczyłam, że są "dorosłe" wersje mapy! Także niektórych miast Polski :) Widziałam na przykład Warszawę :))

28 komentarzy:

  1. Olga, co to za cudny miś-klamerka?
    Ewka- babuszka w mapie na głowie proszona na maila:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta mapa, dobrze wiedzieć, że takie do miętolenia istnieją. A tak btw lubię Berlin, mam miłe wspomnienia z kilkoma weekendami (jeszcze sprzed jagodowej ery!). A i mam mega lęk wysokości, nie dla mnie nawet karuzele dla dzieci, o punktach widokowych to nawet nie wspomnę, brr

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę Wam wycieczki i widoków...Pora gdzieś się ruszyć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bylam ci ja raz w Berlinie. Bylam oczarowana i postanowilam, ze jeszcze tam wrocie. Tyle do zobaczenia! Szkoda, ze pogoda wam nie dopisala.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale fajnie!
    my też wybieramy się niedługo do Berlina. a o tych mapach czytałam gdzieś w wersji dla dorosłych, nie miałam pojęcia, że są także dziecięce. oj, dziewczyny, jesteście kopalnią pomysłów! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna ta mapa !
    No i Berlin, lubię to miasto :) Fajnie, że macie tam rodzinkę, no i z Poznania niedaleko :)
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z czego ta mapa zrobiona, że taka niezniszczalna???
    Swoją drogą zastanawiam się, jak by wyglądała mapa Paryża według wujka Charles'a? ("Żożo i Lulu", Elisabeth Duda) Albo takie nasze rodzinne miasto ;)
    Pozdrawiam!

    PS Co do torebki, to oczywiście, że rozumiemy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem :) taki jakby papier, ale powlekany... Asiu - a propos naszego miasta, miałaś w rękach książkę "1, 2, 3 szukam! Moje miejsca w Gorzowie"? Moniki Grubizny? http://www.mosart.pl/page2535 Bo ja własnie nie miałam...

      Usuń
    2. Olga, nie miałam, ale popytam tu i tam :)

      Usuń
  8. Super mapa....niezniszczalna to widać:)Ewka najlepsza testerka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z miłą chęcią Cię podczytuję ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z taką mapa to i nasz Młody byłby świetnym przewodnikiem
    Muszę zajrzeć do tego sklepu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że na dobre zapomniałaś o postach książkowych! Nie żebym narzekała, czy coś, mapa oczywiście świetna, wycieczka też niczego sobie..

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzeba zatem zrobić czym prędzej użytek z tej mapy warszawskiej ;)

    Zaproszenie ponawiamy!!!

    M&co

    OdpowiedzUsuń
  13. No taką mapę to koniecznie sprawdzić trzeba czy aby dokładna i rzetelna nie ma żartów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Do mnie przemawia głównie kolor mapy - różowy, to mój ulubiony :)
    A w Berlinie byłam tylko raz, jeden wieczór. Mimo, że z rodzinnego Wrocławia jest tam na prawdę blisko..i sama nie wiem dlaczego byłam tam tylko ten jeden raz...

    OdpowiedzUsuń
  15. Mapa rewelacyjna. Czasami prostota pomysłu w ciekawej oprawie potrafi zachwycić. Wycieczka z tego co widzę też Wam się udała, mimo pogody. Pozdrawiam serdecznie. p.s. Myślałam, że dziś w multikinie uda mi się Was dziewczyny spotkać.Tymczasem tylko Ewkę wypatrzylam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) kino Ewka zaliczyła z M., jutro ze mną zalicza spektakl teatralny. podobała się Wam? Ewka twierdzi, że same bzdurki były ;)

      Usuń
    2. Tak tak widzieliśmy ją z "M" właśnie. Co do samego kina - wrażenie robił na smykach ekran i jego wielkość, dobór bajek już niekoniecznie (kiedyś już uczestniczyliśmy w porankach, nazywało to się Poranki z Mini Mini... zestaw bajek był ten sam, więc prawdę mówiąc mogliśmy się tego spodziewać :)). Bzdurą okazało się jednak i tu pozwolę sobie zacytować "Poranki filmowe to połączenie krótkich filmów animowanych wyświetlanych na wielkim ekranie z doskonałą zabawą na sali kinowej z profesjonalnymi animatorami."- no chyba, że ktoś przez doskonałą zabawę weźmie Panią opartą o balustradę tuż pod ekranem i jej wysilenie się na zapytanie maluchów "co się robi, gdy jest się przeziębionym", kichnięcie kilka razy z dziećmi i rozdanie upominków tym najgłośniej kichającym... (bo sponsorem upominków był jakiś producent soli do noska czy czegoś podobnego). Dla mnie porażka, bo spodziewałam się czegoś innego, z drugiej strony jak się nie spodziewać kiedy "Kawiarnia Cafe Bebe przygotowała moc atrakcji.
      Zajęcia Cafe Bebe poprowadzi animatorka z dużym doświadczeniem, której uzdolnienia plastyczne uatrakcyjnią czas maluchom i pozostawią niezapomniane wspomnienia, do atrakcji nalezą zabawy z chustą animacyjną, którą dzieci uwielbiają." Swoją drogą Cafe Bebe znamy i uwielbiamy, więc tym bardziej nie mogę pojąć co to dziś było... Ja rozczarowana jestem, dzieciaki niekoniecznie, bo jeszcze chyba za młodzi, by zrozumieć co i jak :). Poza tym od początku mowa była, że idziemy do kina na bajki i to się sprawdziło ;). Pozdrawiam

      Usuń
    3. ja z kolei doczytałam, nie wiem już gdzie i jak, że będą bajki Rastamysz (czy jak jej tam :D) i tak Ewka szła nastawiona, że mysz, że bajka o myszy. a tam na początek ta niesmaczna promocja (M mi mówił) i Truskawkowe Ciastko (nie znoszę!)... dostałam sms, jaka jest bajka i info, że jak nie będzie myszy, to może być ryk ;D obeszło się bez ryku i ponoć Ewa oglądała cały seans spokojnie. czyli jest zmiana, bo wcześniej cały seans tańczyła pod ekranem ;)

      Usuń
    4. :) Faktycznie tańczących dzieci pod ekranem nie odnotowano :)
      Mój za to o mały włos ryczał, bo podczas jednej bajki dwa razy wychodziliśmy za potrzebą... Stracił więc jedną i mu się potem rachuba nie zgadzała,na koniec podsumował to: "przes.ałem mamuśku jedną bajkę" :) Nic dodać, nic ująć ;)
      P.S. Truskawkowego też nie znosimy.

      Usuń
  16. Mamy te mape! I wkrotce nie zawahamy sie uzyc :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny pomysł z tą mapą - sama skusiłabym się na wersję "dorosłą"... ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pomysłowa cerata, takich pamiątek chcemy nad Wisłą:)

    OdpowiedzUsuń
  19. super mapa, szkoda, że nie ma takiej dla dzieci po Rzymie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dla dzieci nie ma, ale jest ta druga wersja :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)