23 kwietnia 2013

33 Przedszkole - tu i tam - Norwegia

Zapraszam do lektury piątego odcinka cyklu Przedszkole - tu i tam - oczami mam! O tym, jakie przedszkolne doświadczenia ma mama mieszkająca w Norwegii, opowie nam Kasia, mama Basi. Kasia nie prowadzi bloga, uznałam jednak, że jej opowieść jest tak cenna dla całego cyklu, że warunek ten przestał być istotny... Cały tekst oraz wszystkie zdjęcia są jej autorstwa. Kasiu, bardzo Ci dziękuję za Twoją opowieść! :)


Ponieważ blogi tylko podczytuję to dla większości z Was jestem anonimowa  wypadałoby zatem chociaż troszkę napisać o sobie... Mam na imię Kasia, mam 33 lata i od siedmiu lat mieszkam w Norwegii. Jestem mamą Basi, która skończyła dwa i pół roku.
Temat przedszkoli norweskich nie był mi obcy już na długo nim zostałam mamą, a to za sprawą polskiej koleżanki, która pracuje w przedszkolu oraz norweskich koleżanek  mam przedszkolaków. W Norwegii są zarówno przedszkola państwowe, jak i prywatne. Do obu zasady przyjmowania są takie same, identyczne są też opłaty. Są też przedszkola otwarte, do których dzieci chodzą z rodzicami oraz instytucja tzw. dagmamma, czyli opiekunki zajmującej się dziećmi u siebie w domu.


Moja córka uczęszcza do przedszkola państwowego. Nabór kończy się ostatniego dnia lutego, rok przedszkolny rozpoczyna się z końcem sierpnia.Wniosek umożliwia aplikowanie o miejsce w 5-7 różnych przedszkolach (na pierwszym miejscu umieszczamy to, do którego najchętniej posłalibyśmy nasze dziecko). Gdy brak miejsca w przedszkolu, o które się ubiegaliśmy, proponowane są inne placówki, możliwe jest też czekanie aż zwolni się miejsce w przedszkolu, które wybraliśmy. Pierwszeństwo ma rodzeństwo dzieci już uczęszczających do danego przedszkola oraz dzieci nienorweskojęzyczne. Maksymalna opłata za przedszkole wynosi obecnie ok. 2,5 tys. koron norweskich (NOK) za miesiąc (średnia miesięczna pensja w 2012 roku pracownika branży budowlanej to ok. 20 tys. NOK, inżyniera 35 tys. NOK, lekarza bez specjalizacji 55 tys. NOK). Lipiec jest miesiącem bez opłat. Czesne jest modyfikowane w zależności od liczby godzin spędzanych w przedszkolu, liczby rodzeństwa uczęszczającego do tego samego przedszkola, ulg socjalnych, ilości zapewnianych przez przedszkole posiłków itp.


Z dostaniem miejsca w jakimkolwiek przedszkolu raczej nie ma problemów, problem może się pojawić z przyjęciem do konkretnej placówki. Wiadomo, im lepsza opieka w przedszkolu, ciepłe posiłki, dłuższe godziny otwarcia, tym chętnych na miejsce więcej. Przedszkola są otwarte przez większość dni w roku oprócz świąt i tzw. planleggingsdager (dni organizacyjne dla pracowników przedszkola), których w roku przedszkolnym jest pięć. Każde dziecko w okresie od czerwca do października musi mieć nieprzerwane czterotygodniowe ferie (dlatego lipiec jest miesiącem bez opłat). Nasze przedszkole jest otwarte od godziny 7.00 do 16.30 i jest to najdłużej czynne przedszkole w okolicy (inne zamykane są o godzinie 15.30-16.00).
Norweskie dzieci zaczynają swoją przygodę z przedszkolem zazwyczaj w 10-12 miesiącu życia, na rodziców dłużej zatrzymujących dziecko w domu patrzy się krzywo... Moja córka rozpoczęła przedszkole mając 23 miesiące.
Norweskie przedszkola to w większości jedno- lub  dwupiętrowe drewniane budynki, podzielone na pokoje tematyczne (biblioteka, pokój sztuk plastycznych, pokój gimnastyczny, pokój naukowy, teatr itp.). Przedszkole, do którego uczęszcza Basia składa się z dwóch budynków: mniejszego jednopiętrowego dla maluszków (od zera do trzech lat) i większego dla starszych dzieci (w wieku od trzech do sześciu lat). Każda grupa liczy 12 dzieci i czterech opiekunów. Łącznie w obu budynkach  jest ok. 140 dzieci i jest to duże przedszkole.



Pierwsze trzy dni aklimatyzacyjne wyglądają podobnie w większości przedszkoli. I tak według schematu: pierwszy dzień – dziecko przychodzi do przedszkola z rodzicem, zwiedza przedszkole, poznaje opiekunów, zaznajamia się z innymi dziećmi. Trwa to około 2-3 godziny; drugi dzień  dziecko przychodzi z rodzicem, jednak w pewnym momencie, gdy dziecko jest już w ferworze zabawy, rodzic żegna się i wychodzi. Przychodzi po krótszej lub dłuższej chwili, w zależności jak nowoupieczony przedszkolak radzi sobie z rozłąką; trzeci dzień- wygląda różnie. Albo dziecko zostaje już w przedszkolu samo, albo jest powtórka z dnia drugiego. Trzeciego dnia Basia została już na cały dzień w przedszkolu. I tak jest z większością dzieci, więc chyba system ten jest skuteczny.
Przez pierwszych kilka dni dostawałam telefony lub wiadomości od przedszkolanek z informacją, jak to Basia sobie radzi w przedszkolu, żebym się nie martwiła   że je, że śpi, że nie płacze...Powiem szczerze, że zarówno schemat pierwszych dni, jak i te telefoniczne sprawozdania, mocno uspokajają rodzica i pozwalają mu przetrwać ten czas pierwszej, jakby nie było, rozłąki z dzieckiem.
Przedszkole, do którego chodzi Basia oferuje dzieciom trzy posiłki dziennie i jest to ewenement, gdyż do większości przedszkoli dzieci musza przynosić suchy prowiant z domu. Śniadanie od godziny 7.00 do 8.45 to głównie przeróżne kanapki lub owsianka a do picia zimne mleko. O godzinie 11.00 dzieci jedzą lunch , trzy razy w tygodniu jest to ciepły posiłek np. zupa, ryż z kurczakiem, makaron z sosem. W inne dni są to kanapki. Do picia woda. Lunch kończy się małym deserem w postaci przeróżnych owoców: świeżych lub suszonych. O 14.00 dzieci jedzą przekąskę: owoce, kanapki. Nasze przedszkole uczestniczy w programie „przedszkole bez cukru” więc nie podaje się dzieciom żadnych słodyczy, soków itp. wyjątkiem jest okres świąt Bożego Narodzenia, kiedy to dzieci jedzą własnoręcznie przez siebie przygotowane pierniczki i ciastka św. Łucji.


Spanie w przedszkolu nie jest obowiązkowe, dzieci śpią w wózkach na dworze  bez względu na porę roku czy pogodę. Dzieci nie są zmuszane do spania, śpią wtedy kiedy chcą (w godzinach 11.30-14.00) i tak długo jak potrzebują. Basia czasami prześpi pół a czasami prawie trzy godziny.
Maluchy większość czasu spędzają na zewnątrz, są na dworze prawie codziennie, oczywiście bez względu na panującą pogodę (a w przypadku Norwegii raczej niepogodę). Basia chodzi do przedszkola już ósmy miesiąc i na palcach jednej ręki można policzyć dni kiedy nie wychodzili na zewnątrz. Każda grupa ma wyznaczony jeden dzień w tygodniu kiedy to wychodzi poza teren przedszkola na dłuższy spacer. Bardzo duży nacisk kładzie się na odpowiednią odzież i obuwie. Norweskie dzieci cały okres jesienno-zimowo-wiosenny biegają w kombinezonach. U nas w przedszkolu akceptowane są kombinezony dwóch skandynawskich firm, jeśli rodzic woli kombinezon innej firmy – musi wykazać, że jest to odzież odpowiednia na daną porę roku, taka która nie przepuszcza wiatru, wody itp. Obowiązkiem jest też bielizna wełniana. Oprócz tego w szafkach dziecięcych zawsze musi być kilka kompletów odzieży na zmianę (w razie przemoczenia, zabrudzenia itp.). Nie raz, gdy przychodzę po Basię do przedszkola, czeka na mnie węzełek z mokrym, ubrudzonym ubraniem, zdarzało się i błoto wewnątrz kozaków i kilka garści piasku w kapturze kombinezonu. Często dzieci jedzą posiłki na dworze, również zimą.



Dzieci mają bardzo dużo swobody, jeśli nie chcą jeść – to nie jedzą, jeśli nie mają ochoty na drzemkę – to nie muszą spać. Bardzo często dzieci uczestniczą we wspólnych projektach, np. przygotowują przedstawienie, uczą się roli, same przygotowują dekoracje i stroje. Później taka sztuka jest wystawiana z udziałem widowni.
Opiekunowie uczestniczą w zabawach, razem z dziećmi tarzają się po trawie, pozwalają się zasypywać liśćmi, wspinają się po płotach czy drzewach. Nie mają biurek, osobnych krzesełek, siedzą razem z dziećmi, głównie na podłodze. Bardzo często dzieci są przytulane, wyściskiwane, głaskane. Dzieci zwracają się do opiekunów po imieniu. Przedszkolaki traktowane są bardzo indywidualnie, opiekunowie zapisują sobie i zapamiętują, co które dziecko lubi, jakie ma przyzwyczajenia, czy zasypia z przytulanką, w jaki sposób ukoić płacz konkretnego dziecka.
Przedszkole ma swoją stronę internetową, do której każdy rodzic dostaje indywidualne hasło. Strona ta służy do kontaktu na linii przedszkole –  rodzice. Dzięki niej będący w pracy rodzic, może dowiedzieć się, że jego dziecko właśnie zasnęło, kiedy odwiedziło toaletę/ kiedy miało zmienianą pieluszkę. Na stronie prawie codziennie pojawiają się sprawozdania i zdjęcia z danego dnia. Można również poinformować przedszkole o swoich uwagach, odczuciach, o nieobecności dziecka w przedszkolu, chorobie.


Początkowo norweskie przedszkola napawały mnie grozą. No bo jak to tak? Całymi dniami na dworze? Trzyletnie dziecko wbijające gwoździe młotkiem? Brodzenie po kolana w kałuży? Picie zimnej wody z kranu na mrozie? Teraz z pełnym spokojem i zaufaniem powierzam swoje dziecko w ręce opiekunek. A Basia? Ledwie przyjdzie z przedszkola, już chce tam wracać, buzia jej się nie zamyka, opowiada co robiła, z kim się bawiła, planuje kolejny dzień. Ponieważ w domu mówi się wyłącznie po polsku Basia, zanim rozpoczęła przedszkole, miała mało okazji do kontaktu z językiem norweskim. Jednak, mimo moich obaw, nie był to problem. Po pięciu miesiącach w przedszkolu Basia ułożyła i wypowiedziała swoje pierwsze norweskie zdanie. Śpiewa norweskie piosenki, liczy. No, po prostu świetnie sobie daje radę!


PS Jeśli macie jakieś pytania - śmiało, Kasia spróbuje na nie odpowiedzieć w komentarzach :)

33 komentarze:

  1. No miałaś rację Olga!
    Kto ze mną zakłada przedszkole w norweskim stylu ? ;) A może jest już takie we Wrocławiu? :)
    No co tu dużo gadać, fajnie tam jest :)
    Chętnie bym Ola do takiego przedszkola wysłała, no bo do czego się przyczepić? No nie ma takiej rzeczy dla mnie...

    ps. Mowilam już ze U W I E L B I A M ten cykl ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MamoSynAlka jak założysz, koniecznie daj znać! Od przyszłego roku będziemy szukać Jagodzie miejsca we Wroc ;)

      Usuń
    2. A ja chętnie polecę przedszkole, gdzie są małe grupy, indywidualne podejście do dzieci, świetna komunikacja z rodzicami i fantastyczne tematy realizowane ...z Wrocławia :)) Mój młodszy uczęszcza i jestem bardzo zadowolona.

      Usuń
  2. Hmmm....dziwne trochę, jakos do tej pory czytając fora internetowe dla mam i czytając wypowiedzi mam mieszkajacych w Norwegii odniosłam wrażenie, ze nie wszystko tam jest takie różowe. Tu została własnie przedstawiona taka jednostronna kolorowa wizja tamtejszego przedszkola. Nie wiem może anonimowo łatwiej jest pisać o tych ciemniejszych stronach rodzicielstwa w Norwegii służby zajmujące sie dziećmi chyba budzą strach w rodzicach zwłaszcza nie będących Norwegamii. Niemniej jednak ten opis przedstawia wizje przedszkola idealnego za wyjatkiem ciepłych posiłów, które z tego co zrozumiałam nie w każdym przedszkolu są a w innych niecodziennie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to jednak kwestia szczęścia i nastawienia, otwarcia na nowe doświadczenia. Kasia, jak sama pisze, ma szczęście, że jej córka uczęszcza do przedszkola, w którym bywają ciepłe posiłki. Inna mama może skupiłaby się na tym, że nie podoba jej się, że dzieci są niezależnie od pogody na spacerze i że nie ma na co dzień ciepłego jedzenia. I z tej samej placówki powstałby zupełnie inny opis :) Ja jestem zachwycona, nawet te posiłki mnie nie straszą ;)

      Usuń
    2. Opis powstał na podstawie naszych doświadczeń z przedszkolem.A że przedszkole nam sie podoba no to i opis optymistyczny.
      Słuzby zajmujące się dziećmi- pewnie chodzi o Barnevernet? Ja bym nie lączyła tutaj tych dwóch spraw. Barnevernet nie ma nic wspólnego z przedszkolem,to tak jakby opisując polskie przedszkole pisać także o opiece społecznej. Pewnie zdarza się, że opiekunki przedszkolne widząc niepokojące sygnały zawiadamiają Barnevernet.Jednak ja się osobiscie nie zetknęłam z taka sytuacją. Mam wielu znajomych nie będących Norwegami, którzy mają dzieci, ale stracha przed barnevernet nie mają:) Te wszystkie historie o odbieraniu dzieci, które sa opisywane na forach zazwyczaj dotyczą historii zasłyszanych, przekazywanych z ust do ust i znacznie wyolbrzymionych.Ja zyjąc w Norwegii 7 juz lat tylko raz zetknęłam się z sytuacja kiedy to barnevernet interweniowało. Historia dotyczy mojej norweskiej koleżanki. Odebrano jej na jakis czas dziecko poniewaz nie umiała się nim zając, dziecko mając 3 lata prawie nie mówiło i nie chodziło. Clopca oddano pod opiekę jego ciotce a kolezanka chcąc odzyskać dziecko musiała uczęszczac do psychologa na pogadanki. W tym czasie mogła sie widywać z synkiem i po 3-4 miesiącach dziecko odzyskała.
      Ja bym nie wierzyła w niepotwierdzone informacje z internetu.

      Usuń
    3. Jak już napisałam z tym odbieraniem dzieci to nie przeczytane w internecie tylko ogladałam programy:)
      Cieszę się, że przedszkole wam sie podoba, może faktycznie sie zagalopowałam porównując te dwie sprawy

      Usuń
  3. Nie nie o spacerach nie czytałam akurat to wszystkim sie podobało z tego co czytałam ( u mojej córki w przedszkolu na dworze dzieci są praktycznie codziennie przeciwwskazaniem jest temp. poniżej 10 stopni i ulewa, drobny deszczyk im nie przeszkadza a jesteśmy z PL:)) chodziło mi raczej o taki zimny emocjonalnie wychów. Nikt sie nie rozczula nad dzieckiem jak płacze, ostatnio nawet czytałam, że nie pozwolono dziecku mieć przy sobie ulubionej maskotki bo to już jest niepotrzebny wymysł rodziców itp itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat u nas w przedszkolu dzieci są przytulane, noszone na rękach, sadzane na kolanach. Pisałam, że mozna mieć przytulanki. Basia nie zasnie bez flanelowej pieluszki, którą sobie przykrywa buzię. I taka pieluszkę ma w przedszkolu a opiekunki zawsze pamietaja zeby ja Basi przed spaniem przynieść

      Usuń
  4. Pozatym ogladałam wiele programów (Uwaga Sprawa dla reportera) jak traktuje sie rodziców dzieci spoza kraju, jak łatwo odbierają dzieci biolologicznym rodzicom, jakie to niesprawiedliwe i krzywdzące...

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny cykl !!!!
    podoba mi sie wersja " przedszkole bez cukru" oraz spacery w kazdą pogodę. Swoją drogą mój tata mieszka w Norwegii i dzieciaki dostały od niego norweskie kombinezony i buty. W największą ulewę nie przemokną :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. ja chcę takie, w Polsce dużo mogliby się od Norwegów nauczyć, może się przeprowadzę :) podoba mi się wszystko od zabawy przez jedzenie spacery mówienie po imieniu, przytulanie i fajne podejście do dziecka

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Widzę bardzo dużo podobieństw do Holandii :) Choć takie kombinezony dzieci holenderskie ubierają tylko gdy jest dużo sniegu (maja w przedszkolu takie z Lidla, naprawdę niezłe są ;). Wełniana bielizna, woow, naprawdę dba się by pupy nie zmoczyć. Podoba mi się bardzo! Pure nature ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Rany przedszkole jak marzenie - przynajmniej jak dla mnie. Jedyny minus to.. pogoda w Norwegii ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zachwycona wszystkim...nawet te posiłki przeboleję tzn to ze nie ma codziennie ciepłego. A przebywanie cały czas na powietrzu-suuuper sprawa. Sama bym cały dzień siedziała...jak jest pogoda fajna to nie wchodzimy do domu...tylko na drzemkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku to ja nie byłam taka zachwycona tym bieganiem po kałuzach, spacerowaniu podczas ulewy itp Basia, ktora wczesniej nigdy nie chorowała zaczęła przynosic katar do domu. ALe na katarze zazwyczaj się kończy więc teraz jestem jak najbardziej na tak ciąglemu przebywaniu "pod chmurką" i czekam az mi się dziecko uodporni:)
      pozdrawiam

      Usuń
  10. Przedszkole-ideał :)
    Świetny tekst, czyta się jednym tchem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Norwegię :)

    Zaczęłam się trochę uczyc języka, który jest czadowy :)
    Jak wygląda życie w Norwegii? Ciezko jest na poczatku? Jak tam jest z praca, czy chcetnie przyjmuja Polaków? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaj maila to postaram się odpowiedziec na pytania:)

      Usuń
  12. Świetnie się czyta, Kasiu :) I moje pierwsze wrażenie było podobne do Twojego - jak to, całe dnie na dworze? i posiłki? Matko kochana, przecież tam u Was jest znacznie zimniej niż tu, w Polsce... Ale przypuszczam, że chcą zahartować te maluchy ;) I te ubrania - 2 firm, w życiu nie wpadłabym na to, ale faktycznie mamy nawet jeden taki kombinezon - super jest, generalnie norweskie ubranka uwielbiam, szczególnie kolorystykę i tkaniny :) I zachwyciłam się tym przepływem informacji - strona www i sms - pozazdrościć :))) I jeszcze te malutkie grupy - luksus :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny opis! Jak tak czytalam, to przyszly mi na mysl niemieckie przedszkola lesne, gdzie dzieci przez caly rok przebywaja w lesie, majac do dyspozycji jedno ogrzewane pomieszczenie na wypadek, gdyby trzeba bylo koniecznie schronienia. A tak, to tylko las, las, las. I te kombinezony!
    Mozesz podac marki? Bo ja mam swoje ulubione (np. napapijri, ticket to heaven), ale nie mam pojecia, czy sa norweskie.
    Fajnie wam sie trafilo z tym przedszkolem!
    Moze glupio zapytam, ale: czy ty znasz biegle jezyk norweski? Jak ci sie tam zyje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rety, przedszkola leśne to jednak hardcore ;)
      Kombinezony to Reflex i Reima. Ticket to heaven znamy ze świetnych spiworków do wózków.

      Norweski znam komunikatywnie, biegle jeszcze nie i chyba nigdy to nie nastąpi. Gramatyka norweska jest bardzo podobna do niemieckiej( te wszystkie rodzajniki odmieniane na wszelakie sposoby). Język norweski dzieli sie na bokmål i nynorsk a poza tym co region to inny dialekt, inna wymowa, często pisownia.Krązy taka anegdota, że Norweg z Norwegiem może się nie dogadać;)
      A zyje się raz lepiej, raz gorzej( jak wszędzie chyba) Tak w skrócie to na plus trzeba wspomniec o dużym bezpieczeństwie, nie trzeba kurczowo sciskac torebki pod pachą, domy często nie sa poodgradzane płotami, garaze pootwierane na oścież a pod sklepami auta z kluczykami w stacyjkach, bo ktos tylko na chwilkę do sklepu podskoczył. Na minus- słuzba zdrowia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Jestem tu nowa, ale uwielbiam ten cykl!
    Przedszkole w Norwegii brzmi jak marzenie!
    A osobiscie nie moge sie doczekac "wersji" amerykanskiej. :) Nasze doswiadczenie z tutejszym przedszkolem okazalo sie kompletna klapa, wiec jestem ciekawa czy w calym kraju tak jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super cykl, czytam regularnie i z zapałem!

    OdpowiedzUsuń
  16. Rety, uwielbiam Norwegię za wiele rzeczy..ale po tym, co tu przeczytałam jestem nią jeszcze bardziej zachwycona!!!! Rewelacyjne przedszkole!!! Z każdym kolejnym zdaniem zazdrość mnie ściskała, że to niestety nie nasze, polskie, realia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Spotkałam się wyżej z opiniami, że troszkę wyidealizowany obraz. I powiem tylko tyle - ogromnie zazdroszczę mamie Basi, że na takie właśnie przedszkole trafiła. Bo przecież takie też istnieją. I obyśmy wszystkie miały tyle szczęścia, żeby
    nasze dzieci trafiły w dobre ręce.
    Genialnie opisane. Ciągnie mnie do tej Skandynawii, dlatego czytałam z zapartym tchem.
    Bardzo dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Swietny artukul!! ;) Ale...przedszkole przedszkolu nierowne....:)Mieszkam w Norwegii oraz pracuje w norweskim przedszkolu wiec mam rozniez ciekawe doswiadczenia. Moja corka zaczela edukacje przedszkolna praktycznie zaraz po przyjezdzie i niestety ale trafilysmy fatalnie!! nie bylo mowy o przytulaniu czy rozczulaniu sie nad dzieckiem. Co z tego ze nowe i co z tego ze z innego karju! nie chodzi mi o specjalne wzglesy ale jakies zainteresowanie i uwage ktore nowe dziecko po prostu potrzebuje szczegolnie na poczatku. Rozumiem przebywanie na zewnatrz, ale czy dziecko musi byc mokre i zmarzniete jak ma ciuszki na przebranie?Wielkokrotnie corka wracala glodna z przedszkola bo niestety ale tam byl i jest tylko suchy priowaiant:) cieply posilek powinnien byc 1 raz w tygdoiniu ale nie zawsze sie to zdarzalo...A jak bylo to zazwyczaj parowka lub makaraon z ketchupem;)juz nie mowie o braku organizacji i wiecznie panujacym balaganie. po tym jak dostalam prace w przedszkolu postanowilam ja przeniesc... do przedszkola w ktorym rowniez dzieci sa caly czas na zawnatrz ale panie chodza i sprawdzaja czy maja suche ubrania i czapke na glowie. Do przedszkola gdzioe panuje lad i porzadek i jest przestrzegana regula cieplego posilku w piatek. Dzieci maja organizowane rozne zajecia i zadne nie jest pomijane. A mysl przewodnia ktora jest fantastycznie realizowana to : blisko natury;)i juz sie rowniez przyzwyczailam do zimnego mleka i wody z kranu:)M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało wam się znaleźć lepsze przedszkole!
      U nas tez czasmi wkrada sie lekki bałagan, zagubione kalosze, czy dziecko nie w swojej czapce.Ale opiekunki dbają żeby dziecko miało ciepło i sucho i zeby było ubrane adekwatnie do panującej pogody.
      Jesli chodzi o powrót głodnym z przedszkola. To u nas tez tak jest. Ale od razu rodzice mieli powiedziane, że w przedszkolu to tylko raczej przekąski i ze po powrocie do domu dziecko ma zjeśc pełnowartościowy obiad( to chyba tak według norweskiego systemu zywienia: sniadanie, lunsj 11.00-11.30 i obiadokolacja po powrocie ze szkoły/pracy/przedszkola 16.30-18.00)Ja jestem bardzo zadowolona, ze nie muszę szykować suchego prowiantu.
      pozdrawiam!

      Usuń
  19. Moja siostra mieszka w Norwegii i jej synek chodzi tam do przedszkola i nie jest tak różowo jak w opisanym poście, przede wszystkim nie ma ciepłych posiłków, czasami mały pomimo kombinezonu specjalnego przychodzi do domu kompletnie mokry, też się zdarzało że miał za rzadko zmienianą pieluchę i odparzoną pupę na maksa, no i non stop przebywanie na dworze bez względu na pogodę nie jest takie dobre..Z tego co siostra mówi dzieci czasami za bardzo puszczane na samopas, panie za mało się zajmują, wszystkie dzieci prawie mają smoczki..i jej jest trudno odzwyczaić synka od smoczka bo w przedszkolu go i tak dostaje. Oczywiście są plusy, małe grupy, przedszkole ładne i place zabaw też.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie ma złej pogody są złe ubrania...(:
    jak ktoś by chciał taką placówkę otworzyć w Wawie to ja też chętna ( psycholog- pedagog) (:

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)