27 maja 2013

21 Chcieć to móc! Emilia, czyli Zezuzulla

W dzieciństwie łaziła po drzewach i płotach, biegała po lesie z patykiem w dłoni i nawet paliła ogniska na środku drogi... A kiedy z sił opadała - zajadała mamine naleśniki z jagodami i  jeżynami. Tata z krzaka te owoce zrywał. No równouprawnienie pełną gębą! ;) I zupę wiśniową lubiła. I chyba jej doba z gumy była, bo jeszcze miała czas na tworzenie... - Zawsze greźliłam sobie gdzieś coś do szuflady. Potem nastały czasy, że szuflada się zapełniła, więc postanowiłam oblepić ściany swoimi obrazkami :D Padła decyzja, że szkoła plastyczna jest mi pisana. Wybór ASP po liceum plastycznym był dla mnie oczywisty (choć moja babcia ciągle próbowała mnie od tego odwieść, twierdząc, że malarz to taki KTOŚ, kto nigdy nie ma złotówki w kieszeni i mieszka w chacie w lesie. Noooo... rzeczona chata, to wciąż mi się marzy :D - wspomina. No kto? No Zezuzulla! Emilia, znaczy się :)



Dawno, dawno temu, choć jakby wczoraj - kiedy jeszcze pisałam w zupełnie innym miejscu - dostałam od niej e-mail pełen ciepłych słów. I tak od słowa do słowa. Jeden rok. Kolejny. Trzy lata. Więcej... Piszemy do siebie. Czasem słowo lub dwa, czasem liczne stado zdań. I mogłabym opisać naszą historię tutaj, ale... To ma być jej historia. Historia spełniania się jej marzenia. Bo oto Zezuzulla to nie tylko blog, ale i marka, którą Emilia stworzyła. Marka ubranek dla dzieci (również zabawek), która podbija coraz więcej serc :) Gdybym miała określić jej projekty w kilku słowach - wymieniłabym niebanalne nadruki, bardzo dobrej jakości materiały, krój, który nie krępuje ruchów dziecka i brak podziału na ubranka dla dziewczynek i chłopców.


Doskonale znam historię powstawania pierwszej kolekcji, sklepu WWW, nadruków, poszukiwań szwalni... I powiem Wam, że niewiele znam osób, które do spełnienia marzeń dążyły z taką determinacją i przede wszystkim... uśmiechem na twarzy, pogodą ducha, przepięknym optymizmem, mimo że bywało pod górkę, oj bywało. - Zapewne większość ludzi spodziewa się, że napiszemy, że najtrudniejsze było przełamanie się, by spróbować z własną firmą. Ale nie, nas jakoś szczególnie przekonywać  do tego nie trzeba było, bo my lubimy jak się dzieje, jak jest coś do zrobienia, jak ręce można zając, z mieszkania wyjść z Dzidziolem pod pachą, twórczo się wyżyć. O dziwo, najtrudniejsze w drodze do własnej marki, było przebicie się z „małym” nakładem przez szwalnie i drukarnię. Ale! Daliśmy radę! - opowiada Zezuzulla. No dali radę! Ale cóż się dziwić, skoro ich największym kibicem (modelem, natchnieniem, wszystkim!) jest cudny Jul :)


I siedzi teraz Emilia nad nową kolekcją... Jesienną! Bo już wiosną pracuje się nad jesiennymi rzeczami :) I zupełnie nie narzeka, że tak siedzi. A co jej skrzydeł dodaje?


- Zdjęcia nadesłane przez Rodziców swoich Dzidzioli w naszych ubrankach. Wielkie „oooooooooo” rozlega się po mieszkaniu, gdy maila z takowymi otwieramy :D Ja cię! No takie słodziaszne te Dzidziole :O Skrzydeł dodaje nam Julko wyciągający z szafy Zezuzullowate spodnie, domagający się, aby je Mu nałożyć. Poczucie dobrze/pracowicie/przytulańsko/zabawowo/spacerowo spędzonego dnia (staramy się, aby każdy taki był) - mówi. A ja jej wierzę :)

Zezuzulla SKLEP  //  BLOG  //  FACEBOOK

21 komentarzy:

  1. Ja mam wrażenie że Wy obydwie niczym siostry, na początku byłam pewna że nimi jesteście :) W ogóle to strasznie Was obie podziwiam - za zapał, inspiracje i za to że dajecie innym siłę do działania..

    OdpowiedzUsuń
  2. najcudowniejsze w tym Emiliowym tworzeniu jest to, że odbiorca rośnie, a wraz z nim pewnie ewoluuje potrzeba ubierania równiez starszego Jula - cudowne pomysły na stroje bez podziału dziewczynka/chłopiec i znakomita grafika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubimy!!! I jeszcze chwila a sami dla dzidzioli naszych zamawiamy ;)))
    Emilia kibicujemy dalej!
    Olga dzięki za ten wpis. Może mnie w końcu natchnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajne masz to zdjęcie w nagłówku!
    Emilia zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, kiedy widziałam ją w telewizji. Od razu wydała mi się taka ciepła i sympatyczna. Mam nadzieję, że biznes się powiedzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. I znów mnie na wspomnienia natchnęło...jak się na Jula oczekiwało :D

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo pozytywny wpis :) trzymamy kciuki za wytwórnię tych oryginalnych ubranek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja to bym chatę w lesie tez chciała... no i przepis na zupę wiśniową!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie widzieć jak powstają polskie marki, jak powoli małymi krokami ktoś spełnia swoje marzenia. No a naszym polskim zwyczajem dobrze też usłyszeć że nie było łatwo - to oczywiście żart. A tak na poważnie to droga do sukcesu czasem jest kręta, ale najważniejsze to mieć marzenia i konsekwentnie je realizować!

    OdpowiedzUsuń
  9. No powiem krótko szacun! Dla obu kobitek!Jak sobie humor poprawić? poczytać i nabrać dystansu do spraw bieżących. A wtedy i cierpliwość dla mojego płaczulka większa. Mąż się pyta jak ty to robisz no to już wiadomix! Czytam, piszę, uczę się, dziękuję pięknie! Najlepszego Wam wszystkie dzielne i przyszłe mamy.Cały r o k w końcu Dzień Mamy mamy!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nadruki piękne, pomysłowe i jednocześnie takie ciepłe! W kolorach szarych - jakże mi się podobają! Jestem pełna podziwu dla Twojej, Emilio, kreatywności i determinacji!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna historia, fajne rzeczy z niezłą grafiką. Dopiero niedawno zetknęłam się z Zezuzullą i kibicuję! Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam tego typu kobiety:)za twórczość,kreatywne macierzyństwo, a przede wszystkim kobiecą siłę po prostu :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Super-Mama, geniusz i wspaniałość...słów by brakło, bo opisywać zachwyty.
    Na pewno motywuje ! Na mnie tak działa i Emilia i Ty Olga :* :) Ściskam Was obie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki Olgu za wpis. No na wspomnienia mnie teraz wzięło:D
    3 lata? 3? A właśnie, że prawie 4!:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny wpis.
    Niedawno natknęłam się na Zezuzullę i bardzo jej kibicuje :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądając krótki wywiad z Emilią i innymi mamami wydaje się ona najprawdziwsza. Teraz jeszcze jak przeczytałam tego posta, to jestem przekonana, że to osoba w której mogłabym się zakochać. Kocham ludzi, którzy się nie boją. Ludzi, którzy odbiegają od rzeczywistości. Lubią, kiedy dzieje się tysiąc rzeczy na raz. Na pewno byśmy się dogadały.! Takich ludzi jest mało, to takie ciepłe dusze!
    Swoją drogą ciuszki piękne bo jakże mogłoby być inaczej, gdy w sercu taka siła i chęć tworzenia. Przyglądam się od jakiegoś czasu i dojrzewam do decyzji zakupu spodni w których się zakochałam.
    I pewnie na Dzień Dziecka to nastąpi!
    Piękny wpis, piękna historia i zdjęcia!

    A tak ode mnie dla Emilii jedno zdanie: "Niech życie Cię rozpieszcza"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. No, dała radę! Kto miał dać, jak nie ona? :D
    A jak przeczytałam o tych szufladach i babci, to mi się moje szuflady pełne wierszy przypomniały, i mojej rodziny gadanie, że pisarz to taki, co nie ma pieniędzy i mieszka pod lipą. No, i dokładnie tak jest! I jak mi pod tą lipą dobrze! Więc Tobie - Emilio - lasu życzę z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  18. Emilka jest WIELKA!!! Ma świetne podejście do sprawy!! Jest do tego stworzona!! A w wywiadzie była fantastyczna!! jako jedyna!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)