5 lipca 2013

Bez dna. Torebka matki :)

Jak tak z łoskotem wysypuję wszystko z torebki, to się śmieję trochę z siebie... Tylko trochę, bo przecież mięsem też rzucam. Równolegle rzucam. Tu śmiech, tam bluzg. Bo dlaczego znowu te klucze wrzuciłam luzem, zamiast je upchnąć w kieszonce zamykanej na rzep? Dlaczego portfela nie domknęłam i teraz wśród torebkowych rozmaitości każdy grosik osobno? A na kulkę lodów nazbierać trzeba! :)



A śmiech, bo zawsze przypominam sobie wpisy blogowe otagowane - Co masz w torebce? I tam zawsze ta portmonetka taka czysta, błyszczyk bez piachu, perfumy, notesik, okulary przeciwsłoneczne, biżuteria, lakier do paznokci...



Chwytam moje torebiszcze i wytrząsam. Płaszczyk przeciwdeszczowy, rozmiar 104. Krem na słońce, filtr 50. Bezbarwna pomadka ochronna, filtr 30. Bluza, rozmiar 104. Majtki z Betty Boo, rozmiar 98. Skarpetki w paski. Legginsy jakieś. Chusteczki higieniczne w opakowaniu. Masa chusteczek bez opakowania. Pojemnik z jedzeniem. Jedzenie bez pojemnika. Ufajdany portfel. Osiem paragonów. Silikonowe wiaderko. Plastikowa łopatka. Grabki. Foremka. Druga foremka. Chociaż i tak wiadomo, że te pożyczone ładniejsze ;) Dwie malutkie gry w puszeczkach. Żel antybakteryjny. Bidon z wodą. Woda do dolewek. Telefon. Torba na zakupy. Klucze. Paczka gum. Do żucia ;)



No nie tak, że zawsze ten zestaw, że zawsze to wszystko... Ale często! I jak to dobrze, że już pieluch nie trzeba, butelek, słoiczków, pojemniczków dodatkowych, smoczka... Tak sobie wmawiam. I wytrząsam... Płaszczyk przeciwdeszczowy, rozmiar 104. Krem na słońce, filtr 50. Bezbarwna pomadka ochronna, filtr 30. Bluza, rozmiar 104. Majtki z Betty Boo, rozmiar 98... ;)



Kieszonkowe gry Daleko Jeszcze  //  Pasiaste spodnie Miód i Cukier  //  Pojemnik na przekąski IKEA

PS A wiecie po co te gry na plac zabaw, prawda? Żeby matka mogła usiąść na chwilę i nie skanować cały czas przestrzeni. Bo matkę już oczy bolą. Jak tak wypatruje, skanuje, zagrożenia analizuje... Szkoda czasu na mruganie wtedy! ;D A tak to usiądzie, kostką rzuci, raz wygra, raz przegra. Odetchnie... :)