26 lipca 2013

Damą być, damą być...

Na peronie zastyga w bezruchu. Przed nią dziewczynka, na oko pięcioletnia. - Dziewczynka. Jest. Baletnicą - mówi i aż ją zatyka z wrażenia. Patrzę na obiekt jej zachwytu. Ot, dziewczynka. W spodenkach, sandałkach, różowej bluzeczce. Dziewczynka też się sobie przygląda. Z niedowierzaniem. Patrzy na Ewę. - Bo. Ona. Ma. Falbankę - cedzi Ewa. Zachwyt leje się strumieniami. Westchnięcie. Kurtyna.


Przebiega przez sklep. Z jednej półki ściąga bluzeczkę z sami-wiecie-jakim kotkiem. Z drugiej strój wróżki. Tiul, róż, cekin. Pod pachą ma już kilka par butów. Same balerinki. Wszystkie za duże. Pomarańczowe, czerwone, żółte, różowe. Siada na podłodze. - Będę przymierzać! - okrzyk euforii. Kurtyna.



Mama, dasz mi buty wszystkie? Mama, mogę te kojale czejwone? Mama, dziś ubioję sukienkę. Mama, jak będę duża to będę miała majtki w paski. Mama, pomalujesz mi paznokcie i zjobisz tatuaż? Zadzioj mam. Tu. Trzeba obciąć. Dziś chcę dwie kiteczki. Ja wybioję gumki! (Kurtyna)



I nic, że te pazury czarne, co drugi pomalowany i na wszystkich lakier odpryśnięty. Że skóra zdarta na kolanach i na łokciu też. Bo: - Zjeżdżałam z gójki na pazujki i się wywjóciłam. Że fryzura wytrzymuje chwilę lub dwie, a na jej głowie to raczej twórczy nieład. Bardzo twórczy. Że ostatecznie wybierze tenisówki. Że na płot wlezie. W błocie się wytarza. Nic to. Bo ostatecznie - tak by chciała damą być, damą być, damą być... :)




No to bywa. W ciasteczkowym kombinezonie. Czy spodnium. Jak kto woli :) Jest falbanka, jest róż, kokardki, babeczki, ozdobna tasiemka. Słodko jest po prostu! Nic tylko zjeść różowego loda lub lukier zlizać z drożdżówki. A potem wejść dziadkowi na głowę. Dosłownie ;)


Kombinezon CATAMBER  (FB)  //  Spineczka od Babci H&M  //  Dziadek RYSIO :)

PS Mam oko na Catamber. Nie dość, że odważnie łączą kolory i wzory, to jeszcze są - moim zdaniem - prawdziwą eksplozją świeżości i staranności.