4 lipca 2013

30 Na półce i w domu. Aston :)

Wszystkie są wyjątkowo piękne. Kamienie. Trzeba poświęcić każdemu odrobinę uwagi. A najlepiej go przygarnąć. Patyk też nie powinien leżeć samotnie. Spacer z patykiem w dłoni jest ciekawszy! Piórko. Kapsel. Szyszka. Kasztan. Podnieść, schować, zanieść do domu. Zaopiekować się, przytulić, wyznać, że bez tego kamyka to byłoby smutno... Czy Wy też macie w domu małego Astona? :)




Aston to szczeniak, który niezależnie od pogody, wyszukuje samotne kamyki, pochyla się nad nimi i zabiera je do domu. Tam je otula. Dosłownie, ale i uczuciem. Bo Aston widzi samotność tych kamieni i chce, by poczuły się lepiej.




Długa zima dobiega końca, a w domu Astona powoli zaczyna brakować miejsca... Co na to jego rodzice? Nie, nie wyrzucają kamieni nocą. Nie wyśmiewają Astona. Nie złoszczą się. Proponują mu, by zabrał wszystkie kamienie na wakacje :)





Kamienista plaża nad morzem to idealne miejsce dla kamieni. Tam przecież nie będą czuły się samotnie! Tłumaczy Astonowi tata. Co zrobi ten wrażliwy maluch? :)


Spotkałam się z opinią, że Kamyki Astona to książka mroczna, zimna... Ktoś zajrzał do środka, spojrzał na dość ciemne, stłumione barwy i orzekł, że nie dla dzieci taka literatura. Nic bardziej mylnego. Może i kolory zimne, trochę ciemne. Ale jak książkę się już wypatrzy, pochyli nad nią, zabierze do domu i otuli... To ona nam odpowie bardzo ciepłą historią! O empatii, o miłości, trosce, zainteresowaniu...  Bardzo lubimy Astona. I tego z książki, i tego naszego - z kieszeniami pełnymi kamieni :)

Jedyne czego nie lubimy to papieru w tej książce, na którym zostaje każdy odcisk palca... :/



Kamyki Astona, tekst i ilustracje: Lotta Geffenblad, 
ze szwedzkiego przełożyła Hanna Dymel-Trzebiatowska,
Wydawnictwo EneDueRabe KLIK

Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;)

30 komentarzy:

  1. Kamieni i skarbów wszelakich u nas dostatek. Zawsze wracamy ze spaceru z pełnymi kieszeniami. Są w nich również stwory niezbyt miłe w dotyku, a nawet wciąż pełzające ;)
    Ale książki nie znamy - wpisana na listę biblioteczną. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiedziałam że istnieje książka o takim Astonie. No Jagoda to też Aston. Właśnie rano z wypranej spódniczki wyjęłam wypranego kamienia. Baa mam jedną kieszeń płaszcza bardzo ciężką- od prezentów :)A w koszu na rowerze od miesięcy woże patyk pamiątkowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez jestem mama Jagody i moja corcia tez jest takim Astonem:) zreszta sama bym go przygarnela;)) bo mam z nim wiele wspolnego.. sama mam mala fiksacje na punkcie 'pebelkow'jak na nie mowimy;)) kocham te ksztalty, ta gladkosc. i to zaszczepilam corce... moze jestesmy bardziej Amelia niz Aston.. ;))

      Usuń
  3. o ja cie!!!! Jakbym o Antonowce czytala. Najpierw ciuchcie teraz kamienie! Dzieciaki maja duzo wspolnego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy kamienie. Nasze musza byc zawsze plaskie. Moze to dobrze, bo nieco ogranicza kolekcje :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój prawie dwuletni syn Jeremi również jest miłośnikiem kamieni. Choć on akurat lubi się z nimi rozstawać wrzucając je z głośnym "plum!" do kałuży. :) Widziałam tą książeczkę parokrotnie gdzieś w przelocie w sieci i trochę zniechęciła mnie burością i ciemnością ilustracji. Często tak jest, że książka, o której myślę, że nie trafi absolutnie do Jeremiego staje się jego miłością :) Tak było u nas ostatnio z Księżycoludem. Cieszę się, że napisałaś o "Kamykach Astona", może gdy będzie okazja przygarniemy i przytulimy :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kamyki Astona to jedna z naszych najukochańszych książek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha ! Wszystkie moje dzieci to Aston :) Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamy swoje kamienie :)
    Zobacz: http://www.haart.com.pl/blog/item/kamienie.html

    pozdrawiam
    HAART

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas kiedyś żaden spacer nie był możliwy bez zbierania kamieni. Rosła nam niezła górka, gdy wpadłam na pomysł umieszczania znalezisk Dudka w doniczkach, tak nasze kwiatki zyskały kamienną oprawę :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. melduję, że mam w domu Astonów dwóch :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczna historia. Szkoda, że dopiero teraz. U nas etap Astona przeminął :(
    Za to teraz 'na tapecie' są pióra. Jeszcze trochę i rozpocznę indiańską megaprodukcję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to przeminął? może i w jednym przypadku przeminął, ale drugi Aston rośnie! :D

      Usuń
  12. Kamyki...mamy je wszędzie. Każde wyjście z domu kończy się uzupełnieniem "kolekcji" :) Przez długi czas były to "skamieliny" teraz znowu są kamykami...a Astona nie znamy jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  13. kamyki, patyki - to były ukochane zabawki BB :D

    OdpowiedzUsuń
  14. My czytałyśmy Astona w lutym, gdy szaroburość jego bardziej pasowała do tego, co za oknem. Piękna jest ta książka, głęboka i nie można jej przegapić tylko dlatego, ze nie fosforyzuje na półce! Powiem więcej - w tym jej siła! Tak, jak napisałam w swojej recenzji - mały rozmiar, ale wielka treść. I pełna ciepła!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie, ale niedługo mnie to czeka ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. TO dla nas będzie książka obowiązkowa :) chłopcy uwielbiają kamienie http://dookolapolskiz.blogspot.com/2013/07/dzien-2-plan-ogrodzieniec.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Astona nie znamy, Ostatnio szalejemy za Kłopotem Chwielewskiej i książkami Elbruch'a. Fajnie, że tyle cudnych pozycji książkowych jest dla dzieci, no i ostatnio odkryliśmy uroki biblioteki, bo zrujnowało by nas kupowanie wszystkich które pojawiają się na rynku:)

    OdpowiedzUsuń
  18. A to ciekawe:)))Normalnie łza mi się w oku zakręciła...bo i ja takim Astonem byłam...miałam mnóstwo kamyków....pamiętam nawet że miałam wystawkę tych cudów na meblościance w pokoju:) Mama nie wyrzucała, nie krzyczała...potem mi przeszło...a teraz Wiki zaczyna zbieractwo:) Dziś zaopiekowała się różowym kamyczkiem...ale go zgubiła po drodze i strasznie rozpaczała z tego powodu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, strata to zawsze wielki dramat :(

      Usuń
    2. Ale dziś go znalazłyśmy...chyba to ten sam...leżał i czekał:))))

      Usuń
  19. Taaaaakkk, długie godziny spędzamy pod boiskiem orlika obsypanego kamykami dookoła:D

    OdpowiedzUsuń
  20. O tak! z wakacji wróciło z nami sporo kamulków - dzidziulków ;) ach!

    OdpowiedzUsuń
  21. A skąd macie taką fajną kobiałkę na kamyki i inne skarby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, booo... zjedliśmy truskawki i nam taka została :D truskawki w niej były :)

      Usuń
  22. Chyba większość dzieci ma w sobie duszę zbieracza, zbieracza wszystkiego, czegokoliwek... A jest jeszcze książka o Astonie, pakującym prezenty. Wszystko da się opakować i wręczyć mamie. Wszystko. Wszędzie papier, sznurek, podarki. Na podstawie książki powstał krótki film animowany, który można było obejrzeć podczas tegorocznego ALE KINO! Jest też fragment tutaj: http://zigzag.se/film/astons-presents/ W okolicach urodzin MŁODSZEGO u nas też wszystko było pakowane, darowane, rozpakowywane i jeszcze raz od początku, i jeszcze raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boskie! Ewka też uwielbia rozpakowywać i pakować :D
      PS dzięki za uzupełnienie profilu o adres! :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)