8 lipca 2013

21 Trzy marzenia

Trzy dziewczynki. Zupełnie inne, choć przecież takie podobne :) Marzą, chcą swoje marzenia spełniać, czasem od razu wiedzą, co je uszczęśliwi, innym razem na pewno wiedzą, że coś jest nie tak, ale nie potrafią znaleźć własnej drogi, szukają wsparcia, otrzymują je lub nie... Trzy dziewczynki. Trzy książeczki.


Monika. Królewna Monika. Marzy o koparce. Wielkiej i żółtej. I tylko nikt tego jej marzenia zaakceptować nie może... Król, królowa, minister, dworzanie, poddani - wszyscy są jednego zdania. Że nie wypada, że skandal, że nie może tak być. Monika jednak jest uparta, bardzo uparta. I nie zamierza rezygnować ze swojego marzenia. Cel osiąga, a wszyscy przeciwnicy Moniki na koparce zmieniają zdanie, gdy odważna królewna na swoim żółtym rumaku pomaga uratować królestwo przed powodzią.







Lubię bardzo te żółte ilustracje. I koparkę. Marzenie królewny. Jej upór i konsekwencję. Lubię rozmowę po lekturze takiej książki. Lubię łamanie stereotypów. Nie lubię tego, w jaki sposób Monika osiąga swój cel (królewna przestaje jeść obiady). Nie lubię rodziców, którzy zamiast po prostu akceptować córkę i jej marzenie, boją się opinii innych i ostatecznie dają się szantażować. I tego, że oprawa jest klejona i pojedyncze kartki zaczynają wypadać też nie lubię, niestety.

O królewnie, która chciała jeździć koparką, tekst: Janusz Wilczyński, ilustracje: Monika Pollak
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne / GWP KLIK


Tosia. Tosia ma siostrę Amelię. Amelia jest baletnicą. Ma idealny koczek, pięknie tańczy, stawia ładnie stópki. A Tośka nie! - Niegrzeczne stópki! - mawia Madame Miny. Im więcej lekcji, tym gorzej. Tośka ewidentnie nie odnajduje się w balecie. Nie odnajduje się też raczej w relacjach z siostrą, bo cały czas się do niej porównuje i wydaje jej się, że w tym zestawieniu wypada gorzej. Całe szczęście nie wszyscy dorośli są jak Madame Miny i niektórzy widzą więcej... Pan Tiempo, szkolny akompaniator, dostrzega, w czym Tosia może być dobra, podpowiada: - Podążaj za swoimi stopami! A ona z tej rady korzysta :)







Lubię Tośkę. Pana Tiepo też bardzo lubię. I ilustracje pełne pomieszanych deseni. Lubię przekaz, że czasem trzeba poszukać, czasem ktoś nawet musi pomóc w znalezieniu rzeczy, w której jest się dobrym. I że w każdym, naprawdę każdym, czai się jakiś talent. Nie lubię tego, że w książce brakuje rodziców, którzy mogliby rozładować napięcie związane z ciągłym porównywaniem się do rodzeństwa.

Niegrzeczne stópki, tekst: Ann Bonwill, ilustracje: Teresa Murfin,
tłumaczenie: Aleksandra Dobrowolska, Wydawnictwo  G+J KLIK 



Jane. Jane uwielbia przyrodę i swoją zabawkę - małpkę Jubileusza :) Czyta dużo o świecie. O przyrodzie i zwierzętach. O przygodach Tarzana. Jane marzy o Afryce, życiu wśród dzikich zwierząt. I jej marzenie się spełnia...








Z małej Jane wyrasta... Doktor Jane Goodall. A ta historia jest prawdziwa :) Jane żyła w rodzinie, która nie należała do zamożnych i wszyscy powtarzali jej, że marzenie o Afryce jest nieosiągalne. Ale dziewczynka się nie poddawała. Spełniła swoje marzenie. Bardzo dużo się uczyła i ciężko pracowała. Dokonała wielu odkryć  podczas swojej ponad trzydziestoletniej obserwacji szympansów. Mało słów, wielka zawartość. Bo chcieć... To móc! Wspaniała lekcja :)

Ja... Jane, tekst i ilustracje: Patrick McDonnell 
tłumaczenie: Magdalena Koziej, Wydawnictwo National Geographic KLIK

21 komentarzy:

  1. Stópki mamy ale o księżniczce wygląda fajnie, za raz poszukam dla mojej bo właśnie taka jest w sukni na koparkę... (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam pierwszą książeczkę, zauroczyła mnie. Pozostałe muszę bliżej poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak się cieszę, że wróciły książeczkowe posty! Świetne te żółte ilustracje:) Wszystkie książeczki brałabym zresztą :))

    OdpowiedzUsuń
  4. cudnie, a gdzie rycerze dla księżniczek? coś poszukamy żeby księżniczkom smutno nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jane mamy, nawet miałam niedługo wpis robić :). Ale ta o koparce zdecydowanie dla nas :) nabyć muszę

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajowa! To jest właśnie ten kierunek, w który chciałabym Luśkę zapatrzyć... że może WSZYSTKO. Nie tylko wózeczek, laleczka, koczek :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Te o Jane koniecznie muszę mieć. Już, zaraz!
    O królewnie i koparce znamy, świetny tekst, tylko wydanie do kitu. Tak jak piszesz - książka się rozpada w oczach.

    OdpowiedzUsuń
  8. fajne ksiażki. o Jane chyba najbardziej, bo prawdziwa. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Koparka dla księżniczki? to cos dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkich tych książek jestem ciekawa. Żadnej nie znam. W pierwszej kolejności rzuciłabym się jednak na "Ja...Jane". Zdecydowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawie zapowiadają się te książeczki...w pierwszej ujęły mnie ilustracje...w ostatniej to, że to historia prawdziwa:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam żadnej z nich, jak to możliwe!!! Koparkę i Jane chyba kupimy w pierwszym rzędzie. Ja też niedługo będę pokazywała kilka książeczek może będzie coś czego nie macie;-) Uściski!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię gdy wyszukujesz dla nas takie ciekawe książki ;)A księżniczka z koparką to chyba moja Ewcia, choć ja nie mam problemu z tym, że może siedzieć godzinę za kierownicą auta (zaparkowanego w garażu póki co ;)) ach!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsza pozycja bardzo mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja "Koparki" szczerze nie znoszę. Owszem, uwiodły mnie ilustracje, spodobało się przełamywanie stereotypów, ale po przeczytaniu ZDECYDOWANIE uznałam ją za wtopę. Bo to nie pochwała wytrwałości w dążeniu do celu, bo przecież królewna nic sobie w temacie koparki nie próbowała zorganizować. Jedyne co zrobiła, to zaszantażowała rodziców. I to jak - NIEJEDZENIEM PRZEZ MIESIĄC. Pochwała szantażu niejedzeniem (w dodatku przez, cytuję:"piękną ale bardzo chudą królewnę") jako _realizacji_ marzeń? Nie, dziękuję. Skrzętnie pozbyłam się tej książki, coby nie zainspirować mojego domowego niejadka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest tak jak mówisz, właśnie za to "Koparki" nie lubię! mam wrażenie, że fajny temat i ciekawe ilustracje zostały zmarnowane przez jedną decyzję autora (ale i redakcji, wydawnictwa)... ja się nie pozbyłam, mam w domu "jadka", a książkę wykorzystuję m.in. po to, by porozmawiać także o tym nieszczęsnym strajku głodowym :/ nie wiem, czy bym ją czytała z Ewą, gdyby ta była niejadkiem...
      pozdrawiam, dziękuję za opinię!

      Usuń
    2. Zgadzam się w całej rozciągłości i też zauważyłam, że Ty to precyzyjnie wypisałaś, ale zachwyt w komentarzach wywołał moją emocjonalną potrzebę jeszcze dobitniejszego podkreślenia tego.

      Usuń
  16. pierwszy raz widz :-)))) muszę poszukać czy u nas będą :-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Choć Monika z wyglądu (ach ten nos) i uporu przypomina mnie to wolę myśleć, że bliżej mi do Jane :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Królewna Monika to idolka Zosi. Ja...Jane chętnie poznamy, bo zapowiada się znakomicie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)