16 sierpnia 2013

6 Śląskie potworzaki

- Czytam o potworzakach - mówi Ewa. Choć właściwie nie czyta i czytać sobie nie daje. Nie podeszła jej treść, choć ilustracje ogląda chętnie :) Ona polubiła Maluzynę, ja wolę Beboka. Znacie Śląskie Mity?



Coś ten Śląsk nas troszkę prześladuje... W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie ma nas tam, ale trochę jakbyśmy były. Nie znamy, ale podświadomie lubimy. Bo jak nie lubić Meluzyny, która ma problem z wiatrami, które puszcza w postaci trzepoczących motylków? ;)





Nie wiem, zupełnie nie wiem, dlaczego Ewka z Meluzyną się identyfikuje... ;) I pewnie ja Beboka lubię również bez powodu:
Upadły anioł, który za bardzo utył i spadł z nieba do śląskiej kamienicy.
Od tamtej pory ukrywa się w ciemnościach ponieważ czarny go wyszczupla.


Kwadratowy format, strony dość grube, przednia okładka prawdziwie kartonowa. Na końcu książki - zbiór zakładek z bohaterami Mitów... Książka dla dzieci od lat trzech, choć moja trzylatka czytać jej sobie nie daje. Tekst nie jest z gatunku lekkich, bardziej docenią go dorośli, których ciekawi język polski, słówka związane z gwarą, uwspółcześnione mity i specyficzne poczucie humoru Autora. Ilustracje... Ilustracje lubimy obie! Po równo! Nie tylko Meluzynę, Beboka czy Heksę, ale kolorystykę, szczegóły i szczególiki. Ja jeszcze fonty lubię. I... kreatywne podejście do korekty ;)



Śląskie Mity, tekst: Marek Jagielski, ilustracje: Ewa Kucharska, Brambla KLIK 

Brambla to młoda, polska grafika i wzornictwo w krótkich seriach. Coś do domu, coś na ścianę, coś do poczytania i... do zapisania. Na moim biurku zawsze są zeszyty, notesy, kalendarze. Filmy, które chcę obejrzeć, zaplanowane wpisy na O tym, że..., nowa muzyka, plany wyjazdowe... Bez zapisywania, zwyczajnie bym nie wyrobiła :) Bez zapisywania blog zwyczajnie by umarł. Taka jest prawda. Aktualnie wszystko zapisuję w zeszytach, jakby stworzonych dla mnie. Gładkich stron nie lubię, kratka bywa zbyt intensywna, doskonałe linie wcale nie są łatwe do znalezienia... Co pozostaje? Zeszyt w kropki :) Jeden z ilustracją Ewy Kucharskiej na okładce, drugi z labiryntem Alicji Pałys :)




PS Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej o Ślaskich Mitach - polecam lekturę LUPUS LIBRI oraz TEN FILMIK

6 komentarzy:

  1. ach, zakochałam się w tych ilustracjach. uwielbiam takie właśnie książki. takie "inne" gdzie jest mała gama kolorystyczna, ilustracje nie przerysowane. konkretnie i na temat.. chyba będę musiała zakupić tą książeczkę mojej dziewczynce:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe ilustracje, takie pochłaniające

    OdpowiedzUsuń
  3. Mitow nie znam. Ale Meluzyna i Bebok sa mi jakos dziwnie znane... Prawie na Slasku sie wychowalam ;o)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne ilustracje :) a my "prawie" ze śląska, więc chyba nie ma rady, trzeba kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wy to zawsze wynajdziecie coś nietypowego,intrygujacego ....

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne! Jestem pod wrażeniem grafiki, pomysłowości, tekstu nie znam ale z tego co piszesz jest taki jak lubię.
    Śląska nie znam zupełnie ale przez książkę zapewne poznam, bo na razie wyląduje w mojej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)