29 sierpnia 2013

30 Słodko! Ciastkarnia

Kiedy różowa beza nie jest przysmakiem o smaku barwnika, a bezą różaną z żurawiną w środku - to ja od razu jakby bardziej róż lubię! I ona też! Bo sama wybrała i zamówiła, a ja tylko musiałam domówić, że mowa o tej dużej porcji, nie o malutkim beziaczku na dwa kęsy :)




A ja? Choć do wielbicielek makaroników* nie należę, nie mogłam się oprzeć połączeniu smaków, które od kilku lat podbijaja moje serce (żołądek!) - mięta z czekoladą, palce lizać! I jeszcze jedno ciasteczko dla Ewki, i może dwa rodzaje cantucci i... Oj, no kto by liczył!



Nie ma Ewki. Nie ma. Dorwała wózek, matkuje lalce. Lalka piszczy i stęka, i nawet dostaje, odnotowuję kątem oka, po głowie. Może i powinnam się martwić, dlaczego moje dziecko leje swoje dziecko i co na ten temat będzie miało do powiedzenia przedszkole, ale... Kawa stygnie! :)



Nie ma Ewki. Kuchenka jest i cała masa kuchennych obowiązków. Na przykład lodów zrobienie. Nie ma stołka, usiadła na autku. Nosi to autko, wózek wszędzie wpycha. Lalkę ubiera, rozbiera. Nie ma Ewki. Mogłabym siedzieć i pić kawę w spokoju, a robię te cholerne zdjęcia! ;)


Jestem oczarowana. Ciachami, niewielkich gabarytów miejscem, ludźmi, dekoracjami i cenami. 
CIASTKARNIA. Nie muszę, nikt mnie do tego nie namawiał, po prostu polecam :)

* może i do wielbicielek nie należę, ale dzięki nim trafiłam w to miejsce! Jakiś czas temu w konkursie My Home and Heart wygrałam między innymi pudełeczko wypełnione makaronikami. Zjadłam i się nie zakochałam. Nie że w wykonaniu makaroników, w rodzaju ciastek po prostu. Ale chciałam sprawdzić, gdzie takie ciacha w pudełeczkach sprzedają... Już wiem! :)

30 komentarzy:

  1. O kurcze....ale miejsce...no bajka!!!A makaroniki mają pyszne faktycznie....:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałby mi się na Twoim blogu tag - Poznań. Bo coraz intensywniej myślę o zwojego miasta. Jego obraz z tego bloga wyłania się nader atrakcyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. aż chce się pić.. kaweczkę! i to właśnie tam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne to miejsce prawda? Ja je uwielbiam:-))) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. o tej porze takie pyszności ???? dziewczyno LITOŚCI!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za cudowne miejsce! Z wielka checia bym sie tam wybrala!

    OdpowiedzUsuń
  7. Norweski, konsument bez, za taka dalby sie zapewne pokroic :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne...linki z praniem mnie urzekly!chce na kawe do Poznania:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham bezy w każdej postaci! Nie oprę się żadnej, a w takim miejscu mogłabym zjeść ich tysiące :-)Pięknie tam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ Amelinda miałaby frajdę w takim miejscu! I z tą bezą na dodatek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O jacie krece, cudowne miejsce!
    Pieknie tam.
    PS i przeogromnie sie ciesze z powrotu komentarzy :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. włoski klimat w środku Poznania? cudnie, paste.lovo, chcę się tam przenieść . Już, teraz, natychmiast! :))) Zapisuję jako miejsce konieczne do odwiedzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Adres wpisujemy na listę miejsc, które koniecznie musimy odwiedzić będąc w Poznaniu.

    OdpowiedzUsuń
  14. poproszę o wysłanie Pocztą Polską 100 takich bez, da radę?:D będą mi się śnić po nocach!

    OdpowiedzUsuń
  15. o jakie ciacha! zwariuję! nie jestem ani fanką bez , ani makaroników, ale Twój opis mnie tak zasmaczył , że bym wciągnęła nosem w tej chwili! Pocieszę się kawą i kanapką z dżemem jagodowym :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No, zapisuje jako wpis "Olgi do przeczytania dla K"!:D
    I zwycięsko powiem, widzisz...no fajny ten Poznań...:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Miejsce wygląda uroczo i cukierkowo (jak na Ciastkarnię przystało); wierzę, że można polubić i wracać, choćby dla kawy i tego spokoju unoszącego się w powietrzu, dzięki któremu da się tę kawę wypić:)

    OdpowiedzUsuń
  18. bylismy tam podczas naszej wizyty w Poznaniu, cudne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  19. To ja nie wiedziałam, że w Poznaniu mamy takie cudne miejsce :). Wstydź się Aga, wstydź! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W poznaniu bywamy, także na pewno odwiedzimy to słodkie miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja biegam z psem, ale niestety ma dużo gorszą kondycję niż ja (odziwo!) i trochę utrudnia. Ale jakoś nie umiem odmówić temu słodkiemu pyszczkowi patrzącemu z żalem jak zakładam rano buty, biorę go więc ze sobą, a niech mu będzie, niech się też zmęczy.


    O kurczę, Ciastkarnia wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Na pewno nie zrobi mu (a właściwie jej, bo to też suczka) przykro, bo sama ma świadomość swojej kondycji :) Wczoraj na przykład zbuntowała się i w połowie drogi usiadła. Stwierdziła chyba, że już jej się nie chce biegać.

    Spacery z psem to oczywiście też fajna forma aktywności, tak na początek :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Byłyśmy i spróbowałyśmy tych pysznych ciastek, mojej małej Hani bardzo podobało się w Ciastkarni, zwłaszcza wózek z lalką i kuchenka ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Faktycznie, fajnie czasami sprawdzić firmę, której się nie zna. Ja w ten sposób poznałam Monki - nie miałam pojęcia o istnieniu tej zakręconej marki, ale znalazłam w lumpie ich sukienkę. Uwielbiam ją choć jest już mocno potyrana. Na szczęście mają sklep online i wysyłają do Polski, a i ceny niezłe, więc mogę zamówić coś.

    Powiem Ci, że chyba też zacznę częściej kupować w sh niż w sieciówkach - za dużo kasy leci na te wszystkie ubrania.

    Co do sprzedawania ciuchów z sh na Allegro - ja nie mam z tym problemu, że ktoś tak robi. Sama parę razy znalazłam coś świetnego, ale np. nie w moim stylu lub w innym rozmiarze i kupiłam żeby to potem sprzedać. Raz za 20 zł kupiłam piękną koszulę Lee, na Allegro poszła za ponad 100.

    OdpowiedzUsuń
  26. Widziałam to miejsce idąc na urodziny Zakamarków, ale chyba było zamknięte w niedzielę. A szkoda, bo już witryna kusi!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)