12 września 2013

43 Ciachu-ciach, premiera!

Pani w tramwaju wyraźnie czuła się zobowiązana. Że skoro siedzi obok tej trajkoczącej na okrągło trzylatki, to zagadać musi. - Zobacz, zobacz, mamy taki sam kolor bluzeczki - powiedziała z (nadmiernym) entuzjazmem. Ewa nie odwracając w ogóle głowy w jej stronę, grobowym tonem: - Widzę. (Kurtyna)



Wdziałam mój uprzejmy uśmiech, sympatycznie łypnęłam okiem w stronę pani, która trochę tylko dusiła się chichotem. Tymczasem Ewa jakby łaskawszym okiem spojrzała na współtowarzyszkę podróży. Zmrużyła ślepie i rzecze: - A widziałaś? (pauza, długa pauza, napięcie rośnie) Jaką mam piękną kiteczkę? (Kurtyna)



Tak to do fryzjera jechałyśmy. Prosto z przedszkola. Z przesiadką na autobus. Ewa zachwycona i zdecydowana - będziemy ciąć! :) Myślałam, że się wycofa, zwątpi, strach ją obleci. Ba, byłam na taką sytuację przygotowana i nawet uprzedziłam salon, że może być tak, że tylko ja pod nożyczki wpadnę... Bo przecież wiele razy słyszałam, że ona nie chce iść do fryzjera, że nie chce włosów podcinać. A tu proszę, zgodziła się, na wiadomość, że umówiłam nam na za kilka dni wizytę zareagowała zapytaniem: - Dlaczego nie jutro?? Nie okazywałam tego, ale byłam dobrej myśli... :)




Jak próg przekroczyła, to od razu popędziła w stronę kącika z zabawkami i utknęła tam na dłuższą chwilę. Chyba pierwszy raz cieszyłam się, że jestem naprawdę sporo przed czasem wizyty ;) Czesanie, moczenie, cięcie, suszenie - poszło gładko! Choć nie poszalałyśmy - czupryna Ewki nabrała kształtu, niewiele tracąc z długości. Wszak ona wciąż chce mieć wybór! Czy dwie kiteczki? Koczki? Warkoczyki? Co rano to jedna z ważniejszych decyzji! I nie, nie zgrzytam zębami, jeśli od trzech dni - po kilkuminutowym grzebaniu w pudełku z ozdobami - widzę dwie gumki i słyszę: - Dwa warkocyki! ;) Ewka, oj Ewka - miej litość, wybierz kiteckę!




Miejsce: ZUZAZU play&spa - do znalezienia na FB KLIK lub w Poznaniu przy Smolnej 13A :)

PS Jak patrzę na zdjęcie, na którym Ewka rysuje kredą buźki (ta po prawej to ja!) to dochodzę do wniosku, że to prawdziwe dziecko XXI wieku - od razu emotikonami się zajęła, trzeba głowę przechylić, żeby "odczytać" ;)

43 komentarze:

  1. Oj tam warkoczyki to jeszcze łatwe...a jak Ci wyskoczy z "kłosem" albo z "dobieranym" ;)
    Ewka! PiKnie wyglądasz! :)
    Salon fryzjerski "pierwsza klasa" :)
    Buźka dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, nie osłabiaj mnie! Warkoczyki to szczyt moich umiejętności! :D

      Usuń
    2. Olga, nie oslabiaj mnie. Wpiecie spinki w grzywke to szczyt moich umiejetnosci. :D
      Ochronka sie lituje i uklada dziecku koafiury, bo inaczej trudno byloby zgadnac, kto Dynia, a kto blond yeti :-)

      Usuń
    3. :D no tak, ktoś musi stać na szarym końcu kolejki za umiejętnościami fryzjerskimi :D

      Usuń
    4. Obawiam się, że dobierany to tylko kwestia czasu :D

      Usuń
  2. superwypasiony ten salon! nic dziwnego, że się dziewczyna od razu odnalazła! gdyby Lenon do takiego trafił to by chyba się nie wahał ani chwili!a tak- kicha...żadne prośby nie działają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas haslo 'fryzjer' wywoluje euforie, opowiadanie kazdemu, ze jest sie umowionym, ze pani bedzie ciac wlosy, ze fotel, ze lustra, ze suszarki. Natomiast w salonie zachowujemy sie jak hrabina z najwyzszych sfer. Zasiadamy na fotelu i grobowo milczymy, nie zaszczycamy tnacych ni slowem, ni usmiechem. W milczeniu wykonujemy polecenia. Patrzymy na rece. Patrzymy w lustro. Zadnych emocji :-) Emocje wystepuja dopiero po opuszczeniu przybytku.

      Usuń
    2. uwielbiam milczącą obserwację :D fryzjerce nie trzęsą się ręce? ;D

      Usuń
  3. U nas dobierane warkocze Basi czesze Tata:D Ja umiem dobieranego zrobic tylko sobie.
    U fryzjera przepięknie! Fryzura pierwsza klasa!
    Basia ma za sobą już kilka- kilkanaście wizyt u fryzjera( obyło się bez ekscesów. ALe nie zdarzyło nam się być jeszcze w tak fajnym miejscu jak ten wasz salon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tata? dobierane warkocze? SZACUN! :D

      Usuń
    2. Tata ?! Ło jezu :P Filipa tata to pewnie nawet nie wie co to kucyk.. o warkoczu nie wspomnę :D

      Usuń
    3. No tak jakoś wyszło, że tata wziął się za dobierane :) Jak mu dam przeczytać komentarze, to pewnie pęknie z dumy:D

      Usuń
  4. Ja mam co rano trzy warkocze dobierane i trochę z tyłu włosów zostaw ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobieranego nie umiem, to jakaś bardzo skomplikowana konstrukcja dla mnie :D

      Usuń
  5. jaki cudny ten salonik.. oj też się musimy wybrać do fryzjera, bo czeski metal u Boryska na głowie się wyhodował;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewcia jest boska!!! A czy czesanie i wiązanie kucyków/warkoczyków lubiła od początku??? Olga proszę powiedz że nie - że dla mojej córy jest jeszcze szansa... Maja nienawidzi jak się rusza Jej włosy :( Ma dość długie i do tego zapuszczamy grzywke na bok i codziennie walczę żeby choć spinkę przypiąć, by nie wygladała jak kuzyn Coś z 'Rodziny Adamsów'. O związaniu gumką nie ma nawet mowy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że nie! :) październik 2012 - wpis, w którym pisze o początkach upinania włosów: http://www.otymze.pl/2012/10/zotowosa.html
      ;DD cierpliwości! :)

      Usuń
    2. Dzięki Ci Dobra Kobieto! Jest światełko w tynelu :* Rok temu jeszcze Was "nie znałam" ale tamten wpis to wypisz wymaluj o nas - mycie i suszenie to dzika histeria przechodząca w lament a potem błagalne "jusz koniec, dopsze mamo?" Maja rok młodsza od Ewci czyli mogę dać Jej jeszcze trochę czasu żeby sie ogarnłęa dziewczyna :)

      Usuń
  7. No niezła jest:) Mieć wybór to ważna rzecz:)
    Ślicznie Ewa wygląda no i emotki pierwsza klasa:)

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe...Zakład fryzjerski jak z marzeń...a warkoczyki?Ja też lubię więc Ewce nie ma się co dziwić...moja siostra mi ostatnio poziom zawyżyła bo uczesała Wice koszyczek czy jak to się tam zwie....zdjęcia w niedzielnym poście:P

    OdpowiedzUsuń
  9. O jak tam ładnie w tym salonie :-)Moja zołza nie daje się ani uczesać ani obciąć, nic z tych rzeczy niestety.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że oprócz Czuprynki (do której zwykle chadzamy my) jest jeszcze inny fryzjerski salon dla dzieci w Poznaniu. Fotele mnie urzekły.
    A co do tramwaju - moje Dziecię kiedyś chyba tą samą panią spotkać musiało, bo padło podobne zdanie o bluzeczce. Dziecię odpowiedziało: Moja jest ładniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie wiedziałam, dopóki... się nie dowiedziałam ;D miejsce istnieje od dwóch miesięcy, a z tego co kojarzę Czuprynka jest sporo starsza :)
      PS może to jakaś słynna tramwajowa-dzieci-zaczepiaczka? ;)

      Usuń
    2. Jesteśmy nie tylko dla najmłodszych. Te starsze dzieci również znajdą u nas wiele dla siebie ;] Dodatkowo jak mamy i "taty" się relaksują nasza ekipa czuwa nad maluchami! ;] Zapraszamy ponownie i bardzo się cieszymy z Waszej wizyty dziewczyny! ;]

      Usuń
  11. Wizyta udana jak widzę. Super. Pierwsze koty za płoty! Cudne te blond loki! :-)Zdjęcie drugie od dołu kapitalne.

    OdpowiedzUsuń
  12. ale fajne miescie a Młoda ma włosy cudneeeee!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że odblokowałaś komentarze :)
    A z tą akcją w tramwaju padłam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. o kurczę ! ależ z Niej piękna kobita rośnie! już wygląda tak dojrzale, tak dostojnie na tym fotelu, z tą miną , w tej koszuli w kratę...no cudo! a miejscówka zaiste niezła~! deszczowe pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja na szczęście lub nie - warkoczy czesać nie muszę, ale z fryzjerem may problem - nie i koniec!

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam twoje posty - i ich "tok myślenia"- że, ciach i że, kurtyna i te piękne zdjęcia!. Ale przyziemnie muszę przyznać - że salon - REWELACJA! - Do takiego to bym jechała nawet ze 30 km - my byliśmy jakiś tydzień temu - pierwszy raz... i kręciło się dziecko oj kręciło - myślę, że w takim aucie nie byłoby tego problemu! A ostatnio to i ja kitkę musiałam zrobić - bo mama ma - to on też - na szczęście nie przypadła do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ewa jak prawdziwa Księżniczka na tym fotelu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham Ewę! Usiadłam żeby coś na bloga skrobnąć, i wsiąkłam u was;-). Janek juz zaliczył porażkową wizytę u fryzjera... Ale zaczęło się od tego, że postanowiłam sama podciąć mu grzywkę. Pomysł był - równo i graficznie. I tak równałam, że z 0.5cm za krótka była. Krzyś się prawie na mnie obraził, choc prawie każda kobieta się moim synkiem zachwycała, że taką modną fryzurę ma;]. Nic to, dla jedności małżeńskiej musiałam ustąpić i po tygodniu zabrałam młodego do fryzjera, żeby mu wycieniowali włosy z grubsza. Włosy mam nadal w mojej bluzie,bo młody przy cycu był obcinany;-). Jest krzywo i bezkształtnie, ale przynajmniej K. mi już obcinania włosów młodemu nie wypomina.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny pomysł z tym fryzjerem. My też musimy się wybrać, ale boję się że nie obędzie się bez płaczu bo temat włosów, ich mycia i strzyżenia to u nas ciężki temat. W przypadku Antosia. A jeśli chodzi o Zuzię, to już doczekać się nie mogę jak będę czesać warkocze i kokardy wiązać...

    OdpowiedzUsuń
  20. o jaa, ale fajnie. ja wszystko wszystki diy. a jak to wychodzi to juz inna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)