12 września 2013

Ciachu-ciach, premiera!

Pani w tramwaju wyraźnie czuła się zobowiązana. Że skoro siedzi obok tej trajkoczącej na okrągło trzylatki, to zagadać musi. - Zobacz, zobacz, mamy taki sam kolor bluzeczki - powiedziała z (nadmiernym) entuzjazmem. Ewa nie odwracając w ogóle głowy w jej stronę, grobowym tonem: - Widzę. (Kurtyna)



Wdziałam mój uprzejmy uśmiech, sympatycznie łypnęłam okiem w stronę pani, która trochę tylko dusiła się chichotem. Tymczasem Ewa jakby łaskawszym okiem spojrzała na współtowarzyszkę podróży. Zmrużyła ślepie i rzecze: - A widziałaś? (pauza, długa pauza, napięcie rośnie) Jaką mam piękną kiteczkę? (Kurtyna)



Tak to do fryzjera jechałyśmy. Prosto z przedszkola. Z przesiadką na autobus. Ewa zachwycona i zdecydowana - będziemy ciąć! :) Myślałam, że się wycofa, zwątpi, strach ją obleci. Ba, byłam na taką sytuację przygotowana i nawet uprzedziłam salon, że może być tak, że tylko ja pod nożyczki wpadnę... Bo przecież wiele razy słyszałam, że ona nie chce iść do fryzjera, że nie chce włosów podcinać. A tu proszę, zgodziła się, na wiadomość, że umówiłam nam na za kilka dni wizytę zareagowała zapytaniem: - Dlaczego nie jutro?? Nie okazywałam tego, ale byłam dobrej myśli... :)




Jak próg przekroczyła, to od razu popędziła w stronę kącika z zabawkami i utknęła tam na dłuższą chwilę. Chyba pierwszy raz cieszyłam się, że jestem naprawdę sporo przed czasem wizyty ;) Czesanie, moczenie, cięcie, suszenie - poszło gładko! Choć nie poszalałyśmy - czupryna Ewki nabrała kształtu, niewiele tracąc z długości. Wszak ona wciąż chce mieć wybór! Czy dwie kiteczki? Koczki? Warkoczyki? Co rano to jedna z ważniejszych decyzji! I nie, nie zgrzytam zębami, jeśli od trzech dni - po kilkuminutowym grzebaniu w pudełku z ozdobami - widzę dwie gumki i słyszę: - Dwa warkocyki! ;) Ewka, oj Ewka - miej litość, wybierz kiteckę!




Miejsce: ZUZAZU play&spa - do znalezienia na FB KLIK lub w Poznaniu przy Smolnej 13A :)

PS Jak patrzę na zdjęcie, na którym Ewka rysuje kredą buźki (ta po prawej to ja!) to dochodzę do wniosku, że to prawdziwe dziecko XXI wieku - od razu emotikonami się zajęła, trzeba głowę przechylić, żeby "odczytać" ;)