22 września 2013

Pamiętam, była jesień

I to jaka! Słoneczna! Liściasta, kasztanami obsypana! Pierwsza, druga, trzecia... Czwarta w pas się kłania i zaprasza. Już ta nasza droga z przedszkola wygląda dokładnie tak, jak coroczne jesienne spacerowanie. Tup, tup, skłon, przysiad, tup, tup, skłon... Kasztany! Żołędzie! Czapeczki żołędzi! Noski, listki i patyczki! Jarzębina! Białe kulki! Skarbów mamy mnóstwo. A ponieważ odbieram Ewę zawsze około 14.00 - to i czasu wystarczająco dużo, żeby o jeden park zahaczyć, do drugiego zajrzeć (matka mdleje z głodu, dziecko naładowane dwudaniowym obiadkiem żwawo przebiera nóżkami...). I ten weekend taki słoneczny! Idealny do spacerów :) A my w domu, a my w czterech ścianach. Bo Ewka kaszelek spory, bo lekarz powiedział, że owszem wyjść można, ale pod warunkiem, że ona nie będzie biegać. No czyżby? Możliwe to w ogóle? :) Wynajdujemy zabawy, zadania plastyczne i oglądamy zdjęcia. Niebawem znowu ruszymy na jesienny spacer... :)