16 września 2013

41 Stówka!

Lepiej się czuję. Cera wygląda zdrowiej. Mam wrażenie, że wzrosła mi odporność. Nie choruję. Spędzam jeszcze więcej czasu na świeżym powietrzu. Przy czym ten czas należy tylko i wyłącznie do mnie. Lepiej wyglądam. Nawiązuję nowe znajomości. Poznaję pieski i ich opiekunów ;) Uczę się. Na przykład sprawdzam, co to za ptaszysko zawsze mobilizuje mnie przy dębach na końcu parku. Sójka. Daję przykład. Chyba pierwszy raz cieszę się, że jestem częścią mody na coś. Biegam.



Zaczęło się od kupna najzwyczajniejszych butów do biegania i myśli, że nie dam rady. Zaczęło się od gwałtownego startu i szybkiego hamowania, bo do kostek rzucił mi się brak kondycji ;) Zaczęło się od kaszlu nałogowego palacza, którym nie jestem. I od czerwonej twarzy. Sapania. Potu kapiącego z grzywki.


Ale to było ponad 100 kilometrów wcześniej. I wiem. Takie 100 km to nic, dla kogoś biegającego od zawsze, od roku, od kilku lat. Dla mnie te trzy treningi tygodniowo - ostatnio każdy po 6 km to jest nie lada wyczyn. Jestem z siebie dumna i pozytywnie się nakręcam :)



Wiem, że nie jestem osamotniona. Że biega Julitta z dom where life happens, Aga z Syn-Alek i Córcia-Julcia, Monika z Mo Bloguje, przygodę z bieganiem rozpoczęła również Iwona z Ona ma siłę, Kasia z Million feet above the ground i Aga z Trzy po trzy... I pewnie wiele innych, blogowych lub nie, mam :) Jeśli biegacie i macie ochotę tym się pochwalić - komentarz pod tym postem to idealne miejsce. Jeśli prowadzicie bloga - zostawcie, koniecznie, jego adres! I może ktoś jeszcze chce dołączyć do tego konkursu, w którym nagrodą główną jest zdrowie, a nagrody dodatkowe to satysfakcja, kondycja i lepszy wygląd? Warunki są dwa - rusz się i bądź systematyczny :)


PS Nie biegam z aparatem. Ale mam przy sobie telefon, stąd zdjęcia :) Przypomniało mi się, że miałam wspomnieć, że zaczynającym bieganie polecam zainstalowanie w telefonie specjalnej aplikacji mierzącej prędkość, dystans czy spalone kalorie. Ja korzystam z Endomondo, roboczo nazywanym w naszym domu endo-mendo ;)

41 komentarzy:

  1. Hahahaha, endo-mendo :)
    Biegam...na razie tylko po 5 km...i mam nadzieję, że kiedyś to polubię!
    Teraz jestem na etapie... "Cholera! muszę isć pobiegać"...biegnę...wracam, idę pod prysznic i dopier jak spod niego wychodzę to we krwi zaczynają krążyć endorfiny i mam uśmiech od ucha do ucha :)
    Piąteczka!

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany, chyba muszę ruszyć tyłek z kanapy ponownie!! Bo aż mi wstyd, że tak siedzę i nie ćwiczę:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chcę biegać, ale bardzo umiejętnie wynajduję przeróżne wymówki, żeby tego nie robić;) Buty już mam, więc kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja nie biegam, ale wspieram Cię Olg, wyłącznie dla "kondycji endorfinowej":D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyste te Twoje buty. Ja choć nie biegam systematycznie to zawsze wracam utytłana w błocie. Raz na jakiś czas mam zryw, zakładam buty do biegania i ruszam. Troszkę biegnę, troszkę szybko maszeruję i tak na zmianę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Biegania nie lubię, ale przed wakacjami przez dwa miesiące ćwiczyłam w domu. Wakacje niestety potem trochę zdezorganizowały mój reżim. Jednak muszę chyba do tego wrócić po samopoczucie po godzinnym treningu jest świetne, a ile ma się potem chęci do działania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam, gdy nowi biegacze pojawiają się na moich ścieżkach. Emocje początku, ten zapał, udziela się też starym wyjadaczom. Początki moje podobne, choć już z 4-letnim stażem. Suchych ścieżek!

    OdpowiedzUsuń
  8. cześć fajnie,że biegasz :) ja póki co nie mam kiedy,choć w sumie biegam przy mojej rocznej córeczce :) pozdrawiam i zapraszam do siebie sissi1910.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja biegałam, przestałam ale znowu zaczynam :) Jesienią lubię najbardziej :) Z dobrą muzyką w słuchawce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z muzyką nie umiem! Możliwe, że jeszcze. Dopiero co nauczyłam się myśleć podczas biegu o czymś innym, a nie tylko o tym, że biegnę :D

      Usuń
  10. Ja się na razie zbieram do tego i zebrać się nie mogę ehhh :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Staram się biegać... chociaż określenie tego co ja robię "bieganiem" to chyba jednak duże wyolbrzymienie. Ale chęci są, czasem tylko sił już brakuje zwłaszcza, że jesiennie i ponuro się zrobiło.
    A przy okazji: http://codzienkowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja biegalam regularnie, dwa, trzy razy w tyg. Rok temu zaszlam w ciążę, która skończyła sie cesarskim cięciem.. Dlatego choć bardzo bym chciała jeszcze trochę muszę poczekać zeby wystartować na nowo. Tobie Olga gratuluje!! Wiem jak to jest sapac i dyszec, jaka to walka ze samym sobą.. I jaka satysfakcja gdy po raz kolejny uda sie pokonać własne słabości.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie możesz pisać mi takich rzeczy jak to, że Ci się tak dobrze biegało, że przebiegłaś 1,5 km więcej niż zwykle, bo to się na mnie źle odbija i ja wtedy mam tak zły dzień, że tylko tyle robię :D
    Nie no ok, dziś za szybko wystartowałam i nie umiałam zwolnić. Zmachałam się i duuupa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluje, bo ja sie zmobilizowac nie moge. Dodam jeszcze, ze park mam pod nosem tylko jakos samej mi sie biegac nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja biegałam..chwilo mam przerwę bo mąż w wyjazdach i dzieci samych w domu nie zostawię, choć chyba się przestawię i będę biegać jak dzieci w przedszkolu póki mam wolne jeszcze do końca września. Skąd to znam, pot, czerwona twarz:-)) No to biegające mamy łączmy się w pocie, zmęczeniu a potem zgrabnych łydkach i pośladkach;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Olga, fenomenalnie! Też zapałałam miłością do biegania 1,5 miesiąca temu. I taka jestem z siebie dumna, że systematycznie, w pogodę czy nie, wychodzę na trasę! Korzystając zatem z okazji apeluję do wszystkich biegających: pozdrawiajmy się, kiwnijmy głową z aprobatą, podnieśmy rękę w geście powitania, bo to bardzo motywuje, bo człowiek czuje się częścią tej całej biegającej wspólnoty i jest moc! I nigdy nie przypuszczałam, że tak TO polubię, że w dni, kiedy mam przerwę między treningami (biegam co drugi dzień) będzie mnie skręcało, żeby ubrać buciory i poganiać trochę niby bez celu po mieście! Jest cudownie, prawda? :)
    Co do Endomondo, to jednak znajduję w tej aplikacji trochę minusów, choć wina pewnie leży też po stronie aparatu telefonicznego. Tak czy owak dobrze jest skonfrontować swoje wyniki, trasy, treningi, czasy itd.
    Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niech zgadnę, co Ci w endo-mendo przeszkadza - czyżby GPS nie chciał się załączyć? głupiał? ucinał trasy? :] ja tak miewam! i jestem wściekła, jak nie mogę treningu zapisać! :) super, Asiu! ja widzę zawsze tę samą dziewczynę i kiwamy sobie głowami :)

      Usuń
    2. No właśnie o ten gps się rozchdzi. Wracam do domu, a tu wychodzi, że po godzinie przebiegłam np. 1,5 km. Na szczęście da się to skorygować na stronce. Czekam już niecierpliwie na dzisiejszy trening :-)

      Usuń
  17. P.S. Pochwalić się chciałam, że dziś udało mi się przebiec ponad 9,5 km! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratuluję! super! tez kiedyś tyle przebiegnę, a co! :)

      Usuń
  18. Kurcze ale motywujecie i zachęcacie dziewczyny! A powiedz mi jak długi czasowo jest Twój bieg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy od dnia i dystansu :) ale staram się nie podkręcać tempa, biegam truchtem około 30-40 minut, czasem dłużej :)

      Usuń
  19. ja nie biegam, chociaż co tydzień mówię, że dzisiaj zacznę, ale zawsze coś. Ale za to codziennie przechodzę szybkim krokiem siedem kilometrów, wic zawsze coś:)

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja zaczęłam biegać jakieś 2 tygodnie temu :) jestem na etapie wielkiej zadyszki i czerwonej twarzy ;) Co prawda mój dystans to na razie marne 2 km, ale idzie ku lepszemu :) i jakiż uśmiech na twarzy mi się pojawił, gdy czytam ile mam biega :) fajnie móc się tak wspierać - nawet jeśli to wsparcie jest wirtualne! Kolejnej stówki, a potem jeszcze następnej, i następnej życzę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Olga mi aż wstyd że ja widnieję na tej liście mam blogująco-biegających ;) Bo ja biegłam narazie 7 razy i w dodatku po 800m i przy każdym biegu po 2-3 przystanki.. jeden bez. Nie mam kondycji zupełnie. Sapię, to mało powiedziane... ale nie o to w tym chodzi by przebiec od razu 3 kilometry i nie sapać. Bo moim największym osiągnięciem jak na razie jest to, że zobaczyłam jak bardzo nie mam kondycji, jak bardzo jestem zasiedziała, jak bardzo potrzebuję jakiegoś sportu... i dla mnie to już wygrana :) taka bez sapania :) a buty też mam i jestem dumna że wybiegam w każdym tygodniu co najmniej raz. Planuję biegać 2-3 razy w tygodniu regularnie i dążę do tego i mam nadzieję że mi się uda!
    Zdjęcia są prześliczne!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jako biegaczka z wieloletnim stażem jestem z Ciebie bardzo dumna. Super, że jest nas - biegających kobiet - coraz więcej.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kobieto, ale mobilizujesz! Musze cos ze soba zrobic!

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajnie, że jest nas co raz więcej :) Ja powoli czuję, że bieganie staje się moją pasją i sposobem na spędzenie czasu. Zawsze z niecierpliwością czekam by pójść pobiegać, nawet jeśli to nie są długie dystanse. Ale wiem, że będą co raz dłuższe, zwłaszcza jak moje dzieciątko się już trochę ode mnie uniezależni. Wtedy bez wyrzutów sumienia będę mogła zostawić je na 2h z tatą i oddać się bieganiu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Brawo!
    Ze mnie to marny jest biegacz... mobilizuje sie przez tydzien... wybiegne...wroce... obiecam, ze jutro tez....a jutro niet.
    I znowu mobilizuje przez tydzien i tak w kolko ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Gratuluje wytrwalosci! Ja biegalam kiedys przez cale lato, ale jak przyszly chlodniejsze dni, to marzyl mi sie tylko kocyk i goraca herbatka i zrezygnowalam. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja kupiłam buty. To chyba pierwszy krok? :) Grunt, żeby zrobić drugi. Przed zimą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ze mnie taki biegacz, jak...wiesz co ;) Ale dziękuję za wymienienie. Staram się ruszać, zadowolenie rośnie. Ostatnio miałam tydzień przerwy i rozpusty (wyjazd do PL), ale znowu wracam na właściwe tory ;)

    Trzymam kciuki za Ciebie! 100km to nie byle co!

    OdpowiedzUsuń
  29. O losie to jak WY wszystkie biegacie to i ja chyba muszę dupsko ruszyć w tym kierunku. Pierwszy krok to kupienie butów. Lecę jutro do sklepu:)
    Gratuluję zapału:)

    Pozdrawiam i zapraszam
    rodzinkazinnegoswiata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)