9 października 2013

13 Bzdurki czytamy

Gra u nas to pudło. W weekendy gra najwięcej, w dni robocze różnie. Włączam je, jak gotuję i jak sprzątam. Gdy tworzymy z Ewką jakieś cuda z papieru - też gra. Kiedy zasiadam do pracy, to raczej muszę je wyłączyć. Jednak mnie rozprasza. Zdarza mi się zasłuchać... A gra niezmiennie na tej samej częstotliwości. To radio. Trójki słuchamy.



Pierwszy rzut okiem na okładkę trochę mnie zmylił. Nie dojrzałam twarzy, nie przeczytałam nazwisk. I tak (buracko) oceniłam, że nie jestem zainteresowana książką. Nie tyle oceniłam ją po okładce, co po wybiórczym rzucie na nią okiem. Litości! ;) Kiedy jednak potrząsnęłam głową i ustawiłam ostrość spojrzenia... Przeczytałam: Artur Andrus. A później doczytałam, że dołączony do książki audiobook czytają - Autor i Piotr Bałtroczyk. I może i ta okładka zupełnie mi się nie podoba... Ale przestało to dla mnie mieć znaczenie.




Niektóre filmy animowane mają taką fabułę, dialogi i dubbing, że na seansie ryczą ze śmiechu i dzieci, i dorośli. Może i w zupełnie różnych momentach, ale ryczą. Podobnie jest z książką Bzdurki, czyli bajki dla dzieci i innych :) Mniej lub bardziej elegancko - rechoczemy obie. Ja i Ewka.



Tylko trochę tchu złapać nie mogę, bo bajki - w porównaniu z naszymi dotychczasowymi lekturami - są dość długie. Niby przeznaczone dla starszego, niż Ewa czytelnika, ale... Jeśli nie widać przeciwwskazań i efektów ubocznych? Wszak książka dostępna bez recepty! ;)



Osiem bajek. Nafaszerowanych grą słów, humorem, charyzmatycznymi bohaterami. Na końcu każdej z opowieści - morał. Niektórzy lubią kuchnię chińską, inni preferują włoską, ja aktualnie zajadam się tym, co serwuje Artur Andrus. Smakowite!



Bzdurki, czyli bajki dla dzieci i innych, tekst: Artur Andrus, ilustracje: Zbigniew Dobosz
Wydawnictwo Zielona Sowa KLIK, fragmenty nagrań KLIK 

Książkę otrzymałam w ramach współpracy z Klubem Mam Ekspertek.

13 komentarzy:

  1. Super. Wpisuje na listę, bo ja kocham pana A. :) A trójka gra mi nawet w kieszeni na rowerze, przynajmniej na kilkaset metrów od domu, jak z J do przedszkola jedziemy. Jagoda zawsze się z tego śmieje, mama w kieszeni Ci gra :) No gra!

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie :-) nie słucham trójki ale książeczka mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka szczerze mówiąc też mnie nie zachęciła....ale skoro mówisz że środek pełen humoru to na listę wpisuję...bo co jak co ale książki polecane przez Was ą The Best!

    OdpowiedzUsuń
  4. idealna książka dla mojego męża, który uwielbia Andrusa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czyżby chcieli przykryć naturalną urodę Trójkowych Panów tymi przebraniami? do Krasnali im bliżej...
    niby nie ocenia się książki po okładce, ale czasem nie można się oprzeć:D

    OdpowiedzUsuń
  6. hej, ładne zdjęcia, ciekawy blog, będę zaglądaci dodaję do ulubionych!

    OdpowiedzUsuń
  7. piękna! aż sie boje ostatnio do ciebie zaglądać. co przypełznę, to rośnie mi kwota w schowku w mojej ksiegarni...

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jestem słuchaczem trójki na granicy uzależnienia, więc tą książkę chętnie bym poczytała Staśkowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak miałam z tą książką - do tego zobaczyłam ją rok temu na stoisku książkowym w markecie w ilości zastraszającej (a jak wiadomo w takich miejscach to czasem ładne kwiatki sadzą...). No beznadziejna okładka! Wydawnictwo nie należy do moich ulubionych... I sobie poszłam... ale potem książka do mnie dotarła, Andrus i Bałtroczyk do mnie dotarli i mamy na półce. I gdzieś tam w sieci recenzję popełniłam dużo gwiazdek jej dając w prezencie. Świetna! Humorzasta! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja też darzę ciepełkiem Pana AA, a trójka mnie "wychowała" i jestem zaciekawiona BARDZO :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Andrus i Bałtroczyk to mój zestaw podstawowy - więc pewnie i w Bzdurkach bym przepadła :))) no i trójkę przybijam :))) - ja najczęsciej w aucie grzeszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach !!!! Jak my się zasmiewamy przy tej książce ! Tchu nie można złapać że śmiechu :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)