12 listopada 2013

27 Nudzie w aucie mówimy: - Nie! :)

Prawda jest taka, że najważniejszym gadżetem podczas podróży jesteśmy dla niej my - współtowarzysze, pasażerowie, kompani, zabawiacze, osoby wydające jedzenie, eksperci od wszystkiego...  Była taka podróż, że przez ponad 100 kilometrów śpiewaliśmy wespół-zespół hit Fasolek pt. Ogórek. I jeszcze raz, kolejny, ponownie. Może i zawroty głowy murowane podczas monotonnego śpiewu: "Wesoło jesienią w ogródku, na grządce...", ale lepsze to niż ryk, prawda? ;)



Bo nie wspominam z rozrzewnieniem podróży z Ewką w wersji mini. Przerwy na przewijanie, na plecków rozprostowanie, częste karmienie i pojenie. I ta nuda. Bo ile można "gugać", "kukać", piszczeć zabawkami, bezpieczne lusterko pokazywać? Gdy los nam sprzyjał - Ewka spała, ale gdy oczu zamknąć nie zamierzała... Brrr, łatwo nie było.



Co innego taka trzylatka :) Pogadać można, na milion pytań odpowiedzieć, pośpiewać, dogadać się, kiedy robimy postój, a nawet zaproponować drzemkę :) Od kilku dni możemy nawet dużo więcej! Dostaliśmy od Tuloko Bezpieczny Stolik Podróżnika. Złożony - to spora, płaska kosmetyczka ;) Rozłożony - duża przestrzeń do zabawy wszelakiej. U nas sprawdziły się autka, drobne zabawki, ludziki, flamastry w zestawie z blokiem, ale i kolorowanka (zeszyt do łączenia dużych kropek). Jechały z nami również książki (niespodzianka! ;)), ale ze względu na spore zachmurzenie - poprzestałyśmy na oglądaniu ilustracji. Pewnie zdałyby egzamin także proste układanki czy memo, ale nasza podróż nie była aż tak długa... ;)
Stolik montuje się prosto - trzymają go dwa zapięcia, które pewnie dziecko może obsłużyć samo, u nas to była premiera i pierwsze użycie - stąd moja obecność na tylnej kanapie :) Całość jest lekka i dość miękka, choć nie na tyle, by przeszkadzało to w rysowaniu czy zabawie. Największym hitem dla mnie są boczne kieszenie na dobra wszelakie oraz wysokie ścianki boczne, dzięki którym nie nurkowałam na podłogę w poszukiwaniu Ewkowych drobiazgów :)



Bezpieczny stolik  TULOKO  //  Nakładka na pas  TRUNKI  //  Termobutelka PACIFICBABY

I tak oto mamy trzeci gadżet, który uprzyjemnia nam podróż... Wcześniejsze, to rzeczy praktyczne - osłonka przeciwsłoneczna na szybę oraz nakładka na pas (dla mnie, po przejściu na fotelik 15-36 kg, to absolutny must have). Na razie wystarczy. Wszak i tak najważniejszym gadżetem podczas podróży jesteśmy dla niej my - współtowarzysze, pasażerowie, kompani, zabawiacze, osoby wydające jedzenie, eksperci od wszystkiego... ;)

Dziękujemy Tuloko za możliwość testowania Bezpiecznego Stolika Podróżnika :)

27 komentarzy:

  1. Świetny ten stolik =) A lista zakupów wciąż się wydłuża... Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. faaajny - u nas w aucie przednie siedzenia mają z tylu wysuwane stoliki i tym sposobem Timki mają stoliki przed swoimi fotelikami:) fajne przydatne w aucie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak sobie przypomnę podróż z malutką Lil...późny wieczór, korek na wjeździe do Warszawy i płaczące dziecko. O czizaaasss!

    OdpowiedzUsuń
  4. W ostatnie wakacje strasznie się martwiłam jak to będzie z tą prawie 500 km drogą. I tu pełne zaskoczenie, bo córka przespała podróż w obie strony. Takie niespodzianki to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas z Kubą podróżowanie to była frajda, większość drogi przesypiał. Z Franiem do roku czasu to była mordęga, nawet spora ilość gadżetów, które pomieści damska torebka nie wystarczały na niecałą godzinę podróży. Teraz już jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  6. stolik jest świetny! :)
    jak Kornelia podrośnie, na pewno kupimy :):):)

    OdpowiedzUsuń
  7. I tego nam brakuje.... zwłaszcza że przemierzamy setki kilometrów bo rodzina daleko...

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki stolik to świetna sprawa! Jak Maluch był młodszy, to korzystaliśmy z czegoś podobnego Fisher Price. Ale teraz już jest na to za duży. U nas ogólnie podróże są mocno ograniczone i trudne, bo Maluch boryka się z chorobą lokomocyjną :/ Ale o takim stoliku pomyślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany, współczuje :( całe moje dzieciństwo to widmo choroby lokomocyjnej, dopiero w liceum mi przeszło...

      Usuń
  9. Świetnie sobie radzicie :) Kreatywna mama i grzeczny mały stworek to klucz do sukcesu przyjemnej podróży :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas najlepszy umilacz jazdy to księżyc, szukanie księżyca i gwiazd... Wciąż mnie to dziwi i zachwyca, że szukanie księżyca potrafi zająć J i nas na jakieś 2 godzinki.. ale też jeździmy zwykle wieczorem i nocą, J przesypia większość z naszej stałej trasy- 900 km. Ale gadżet fajny. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. To prawda, lądowanie pod siedzeniem i szukanie zgub to duże wyzwanie dla kręgosłupa. Fajnie, że jest na to sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podróż z Zakopca nad sam Bałtyk do domu z siedmiomiesięczną Zu to był horror. Nie pomogła nawet zawartość mojej torebki. I jeszcze jazda nocą autostradą z Zulą przy cycku na tylnej kanapie.
    Teraz mamy plany przejścia na fotelik ustawiany przodem do kierunku jazdy, więc stolik się przyda - na listę zakupów wpisany :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojaaaa, Ogórek to piosenka mojego dzieciństwa! :) Wspominam z sentymentem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Stolik wygląda bardzo zachęcająco i kusząco, zwłaszcza mając na uwadze moją 3,5 latkę, która ostatnio bardzo zrzędzi w trakcie wszelkich podróży dłuższych niż po mieście :-/
    A jaki macie fotelik? Bo nie pamiętam czy o tym pisałaś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nie pisałam :) zarówno poprzedni, jak i ten z przedziału 15-36 kg mamy firmy RÖMER (ROEMER) (tylko nie pamiętam czy wersję KID czy KID Plus) :)

      Usuń
    2. Też mamy romera i jestem zadowolona. No właśnie, do kiedy Ewka jeździła w tym 4-18 kg? Nasz ma 14,6 kg i jeszcze w nim jeździ, kompletnie nie wiem kiedy zmienić.. Bo, to pewnie jak z pieluchami- te kg nic do rzeczy nie mają;)

      Usuń
  15. i teraz żadna wycieczka nie jest nam straszna :D

    OdpowiedzUsuń
  16. My z racji tego, że nie mamy auta, w dłuższe podróże wybieramy się pociągiem i dopóki pociąg nie ma opóźnień jest super. Można chodzić, biegać, spać, gorzej, gdy już się zdarzają. stres u rodziców plus dziesięć godzin w podróży... można oszaleć, ale ośmiogodzinne podróże pociągiem, robimy zawsze na "lajcie"

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo fajna sprawa z tym stoliczkiem :)))))
    no u nas podróż z 2 miesięczną córcią upłynęła gładko :) teraz jak byśmy jechali a ma 15 miesięcy to trzeba już kombinować bo długo w foteliku nie wysiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojj, rośnie nam lista zakupów :) Ale i pytania o prezenty gwiazdkowe się pojawiają, więc może wybrniemy ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Stolik super. Widziałam w sklepie internetowym, jak szukałam 'cudu', który zajmie Irka w podróży.
    Raz podróż jest super i oglądamy krople deszczu na szybie, a jedna strona książki wystarcza na całą podróż:)
    Innym razem nie pomaga nic i jest ciężko:(

    OdpowiedzUsuń
  20. Swietny stoliczek ;) chyba musimy o takim pomyśleć ;)
    Pozdrawiamy i zapraszamy
    http://mamailusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)