30 stycznia 2014

40 Takie tam. Pogawędki III

Człapiemy z przedszkola:
- Mamo, mamo! Miałam dziś kupić z Manikiem [miś, wcześniej Hugo - przyp. autorka bloga] auto nowe!
- Tak, a jakie?
- Nie wiem, mów maijki.
Rozglądam się, rzucam marki, które wpadają mi w oko:
- Nissan, Skoda, Volkswagen, Opel...
- Już wiem! Kupimy Opela różowego!

(wieczorem)
- A wiesz, mamo? Kupiliśmy auto dzisiaj. Opela różowego. Ale tylko kierownicę i maskę..

Nasz blok. Żółty, z brązowym paskiem.

- Jak dorosnę - zostanę autownikiem i muzykiem. Autownik to taki ktoś, kto jeździ autem. Ja lubię jeździć autem. A muzyk to ten, co sprzedaje instrumenty...

Ja, zmęczona:
- Ewa, a jakbyś chwilę nie śpiewała, to coś by się stało złego?
- Tak, stałoby się. CICHOŚĆ.

Patrzę na nią:
- Ale ładnie wyglądasz...
- Yhy, też to zauważyłam.

Rodzina. Ja już z brzuchem. Tramal brązowy.

- Panie pomagają innym dzieciom ubierać buty, a ja to taka zdolnica jestem, że sama ubieram...

- Jak bierzesz mnie, tata, na barana... To czuję, że jestem dorosła.

Ewkowa wersja okładki książki Miasteczko Mamoko.

Pytam sobie, a co mi szkodzi:
- Dlaczego ty właściwie do nas przychodzisz codziennie w nocy?
- Dobje pytanie. Bo to taka zasada. Dzieci ją mają, jak nie przyjdą to przyjdzie policjant i zabierze je do swojego domu.
(nie wiem, doprawdy nie wiem, kto ją policjantem straszył... o_O)

Niedźwiedź.

Po przedszkolu:
- Wiesz, mamo? Alan nie myje zębów.
- Skąd wiesz?
- Widzę jano, jak przychodzi, że ma bjudne...
- Czyli jakie są? Żółte? Beżowe?
- Czajne..
;]

Wyznanie:
- Już mi to sejce tak nie bije o szkielet mocno.
- A biło ci? - dopytuję zaskoczona.
- Tak, jak źle puzzle układałam...


Wieczorna pogaduszka:
- Wiesz, mamo, dlaczego mam tam zgaszone światło?
- Nie wiem.
- Bo tam potwój śpi.
- A ty się go nie boisz się? Potwora tego?
- Nieeee, ma na imię Bogdan i je tylko zwierzęta i ciuchcie.

- Tramal!!! Wiercisz się, jak mucha w smole!

Wielbłądzik.

- Jak będzie jodzeństwo siostja, to damy imię Lucynka, jak chłopczyk... To wyślemy paczką do Ijlandii!
(nie wiem, nie wiem... droga taka paczka? tak trochę ponad 3 kg? ;))

- Jak już będzie to jodzeństwo, to ja mu będę pokazywała: co i jak. Tylko, że ja nie wiem jak i co...


40 komentarzy:

  1. hahah :D udana ! :D uśmiałam się ! Śliczna świnia! a ten Twój brzuch to już większy od mojego jak widzę :) no pięknie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie dziecięce pogawędki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedzwiedz nad niedzwiedzie! A ze szklanki wystaja slomki, czy to jakas popromienna poswiata?
    (Do Ijlandii taniej chyba bedzie splawic w koszyczku jak Mojzesza :-)
    (... oraz nadal twierdze, ze Lucynka to nie jest zly wybor, Lucy in the sky...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jak Ewka by prychnęła! z pogajdą ;) i powiedziałaby: - To gojąca hejbata! Dym z niej leci! :))

      Usuń
  4. świetne; bardzo świetne:) uwielbiam łapać takie chwile, zapisywać znaczy się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Huehuehuehuehuehuehue...o szkielet :D
    A niedźwiedzia do Warszawy! zamiast tęczy!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te teksty mądralińskie dzieci :) No kocham wręcz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej!,

    no bomba! ta Ewka i ten Twój brzuch! (gratulejszyn!) jak ten czas leci, mnie się wydaje, ze niedawno ta Twoja Gwiazda sie urodzila dopiero - chyba sie wtedy ostatni raz widzialysmy... takie czary sie wydarzyly przez ten czas! :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale trafiłam, trafiłyśmy nawet-tematycznie! :) U nas też o gadaniu! Ewka jest bezbłędna, uwielbiam te jej wywody :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale się uśmiałam ;) cudowne rozmowy ;) a te rysunki..no genialne:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobra jest! :) I jak pieknie koloruje! Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolorowanie jest dla mnie zaskoczeniem, bo wcale nie podsuwamy jej za często kolorowanek... w przedszkolu też widzę, że raczej robią różne fajne prace z łączonymi technikami, a nie kserują obrazków :) ale widać dojrzała do tego, choć musi mieć dzień, siłę i cierpliwość, nie zawsze jej wychodzi takie dokładne i zróżnicowane kolorowanie :)

      Usuń
  11. Częściej takie posty proszę, poprawiają mi humor jak nic innego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. te pogawędki niezmiennie mnie zachwycają:) Ewka jest bombowa! I obiecuję sobie, że jak Ben zacznie strzelać podobnymi tekstami, to wszysto spisywać będę :))

    OdpowiedzUsuń
  13. ihihihihihihii cudowne !!!!! Zuzolka ostatnio mnie spytała czy "tupię jej maszynkę do golenia nogów " ihihihihi padłam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Najpierw się wyśmiałam, jak już przestałam , to popadłam stan zadziwienia ile to rozterek, wątpliwości i emocji można wyczytać z takich skrawków dialogowych - uwielbiam jej błyskotliwość :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bym trochę podpytał o kolegów i panie przedszkolanki kto to z tym policjantem;-). Padłam, normalnie głową o deskę do prasowanie przydzwoniłam. Pozdrówcie Bogdana;-) i sprawdźcie, czy anemii nie ma skoro ciuchcie zjada, może to przez niedobory żelaza;-). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. :D uśmiałam się po pachy. rezolutna kobieta z Twojej córy, która na barana już taka dorosła przecież...

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że i ONA sama zauważa, jaka jest ładna i świetnie, że się z Bogdanem dogaduje!!!
    :)

    Prace plastyczne bardzo nam się podobają, zwłaszcza niedźwiedź!

    OdpowiedzUsuń
  18. Już nie mogę doczekać się takich rozmów z synkiem bo na razie Kapsel operuje pojedyńczymi zwrotami. Ohh Ewa jest przeurocza i tak naprawdę to mądrze gada:) A w przyszłości powinna zostać malarką bo tęczowy niedźwiedź skradł moje serce. Pozdrawiam cieplutko tej zimy:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cichość jest okropna... Przecudowna Ewcia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. :D Najlepszy tekst chyba ten o rodzeństwie i Irlandii. I rysunki świetne. U nas się już wysypują z szuflady, trzeba znów przegląd zrobić.
    Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Portret niedźwiedzia i wielbłąda wymiatają :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Usmiałam się...szczególnie z tego że chce wysłać brata do Irlandi:P

    OdpowiedzUsuń
  23. Haha!
    Ja też za czasów ciąży miałam na rysunkach Filipa brzuch większy od taty. O zgrozo!
    Ostatnio jednak odzyskałam wcześniejsze proporcje, czyli wszystko się zgadza :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Aha! No i u nas na odwrót było, za czasów brzucha. Brat miał obiecane łóżko w pokoju Fi, siostra natomiast zakaz wstępu :]
    Nie jest jednak tak źle, obecnie chętnie ją u siebie gości. Mam jednak przeczucie, że jak mu zacznie przebierać w zabawkach to może zmienić zdanie....

    OdpowiedzUsuń
  25. Czekałam na ten wpis. Oj czekałam! :)
    Uwielbiam twórczość Ewy, tak samo jak Wasze pogawędki. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. I w końcu się dowiedziałam, dlaczego moje dziecko co noc trafia do nas do łóżka. Nie wiedziałam, że to taka zasada jest :) I że wszystkie dzieci ją mają :D To naprawdę wiele wyjaśnia :)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Niedźwiedź boski! I blok- jak ciasto z polewą czekoladową :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajne, fajne. Moja Mysza jako 2-3 latek wymyśliła rzeczonady, czyli takie stwory o kwadratowych palcach (? - do dziś nie wiem dlaczego kwadratowych) co przychodzą w nocy i zabierają rzeczy. Ale ludzi nie ruszają, więc nie trzeba się bać ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tiaa...coś w tym jest. Luśka też z miejsca postanowiła zutylizować rodzeństwo gdyby wypadło niewłaściwej płci. Szczęśliwie nie będzie miała okazji, trafiła nam się druga dama... co nie znaczy że z nią ani razu nie spróbuje ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Juhu!! Nareszcie sa, pogawedki jozgadanej Ewulczity!!! Uwielbiam!!

    OdpowiedzUsuń
  31. "zdolnica" mnie rozłożyła na łopatki :)))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)