18 lutego 2014

38 Polowanie w bibliotece - ZAPOWIEDŹ

Karta Czytelnika jest? Jest! Można wypożyczać! Cztery książki na miesiąc można przytulić :) A że ja również mam kartę... To bywa, że i osiem targam w torebce :)



Ten wpis to zwiastun. Zapowiedź tego, że raz w miesiącu pojawiać się będzie kilka zdjęć książki i jeden akapit komentarza. Wybrany tytuł z naszego w bibliotece polowania. Z łowów między regałami. Z pościgu za książką na półce.



Książka w wersji sauté. To nie będą sesje z Ewą. Raz, że ona coraz mniej ma czasu, dwa - ja, chcąc czy nie chcąc, zwalniam trochę. A trzy - od początku planowałam, że od czwartych urodzin Małej Czytelniczki - jej buzi mniej będzie na blogu. Może, za jakiś czas, sama zacznie pisać recenzje i zdecyduje, jakie zdjęcia będą na blogu? Kto wie... :) Tymczasem w głowie powstaje plan, jak rzeczywistość blogową na nowo zdefiniować.



Ale póki co - leżymy wygodnie w bibliotecznym kąciku malucha i czytamy. Jutro wieczorem pokażemy, jaka książka z ostatniego polowania podobała nam się najbardziej :) Bo lada dzień znowu się tam udajemy i będziemy czaić się na nowe opowieści w okładkach zamknięte...

38 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że porzucimy zupełnie naszą osiedlową na rzecz głównej... I nie dlatego, że tam piękniej, ale dlatego, że wybór książek jest o niebo lepszy! :)

      Usuń
    2. Właśnie ta ilość książek mnie powaliła i te kolorowe pufy! Sama bym na takich poleżała i poczytała! :)

      Usuń
  2. U nas książek dla dzieci jest pewnie z połowę mniej niż u Was i wybór marny ale zawsze jakiś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chce narzekać na naszą bibliotekę ale rozmiarami i wyborem książek już widzę,że nie dorównuje waszej ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawia mnie granica czwartych urodzin. Filozoficznie mnie zastanawia, zupełnie.
    Oraz cały ten temat za i przeciw publikowania twarzy potomka. W Teutonii spotkałam się bowiem z zagorzałymi przeciwnikami, co to niosą hasła anty-publikacji na sztandarach. Sama nie wiem, wszak u mnie to temat nadal ścisle abstrakcyjny ;) Podzielisz się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bez sztandaru :) Takie tam bardziej: wolnoć, Tomku, w swoim domku ;) Czyli zupełnie nie oceniam tego, czy zdjęcia dzieci są publikowane czy nie... Na O tym, że trzymałam/trzymam się zasady, żeby... granicy nie przekraczać. W słowie, w kadrze. Jakiejś własnej granicy intymności. I co jakiś czas, bez zapowiedzi zupełnie - mniej było buzi Ewy, choć zawsze wracała. Jakoś trochę mnie statystyki przerastają, mimo że przy porównaniu z popularnymi blogami są całkiem skromne :) I to, że czasem ktoś Ewkę wyhaczy, podejdzie itp. Nie jestem na to gotowa :) No i jeszcze (bo mogłabym chyba długo), ja tu o książkach, a i tak loki zawsze najważniejsze ;D To przy herbacie bym z chęcią obgadała, komentarz jakoś nie może udźwignąć mojego słowotoku :)

      Usuń
    2. Olga mam te same pomysły - w kwestii biblioteki ale jeszcze mocniej w kwestii twarzy Bola. My chyba zaczniemy od 3 rż :)

      Usuń
    3. Dzięki :)
      Czas zaplanować to wino w Poznaniu, niechybnie! I zjazd blogerów tez, bo was tam cała śmietanka :*

      Usuń
  5. No to szykuje się wielka rewolucja! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko 4 miesięcznie? Buuuu Wyrobiłam Ali kartę biblioteczną jak miała 8 miesięcy i od tamtej pory targam po 10 książek w torbie i często więcej niż raz w miesiącu:)
    Macie tam super kącik czytelnika. U nas niestety brak takich fajnych worków

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z synkiem też pielgrzymki do biblioteki uskuteczniamy i to często. Ale u nas ja mogę 10 książek, mały też ma kartę więc kolejne 10, a że mój tata jest pracownikiem biblioteki to na jego kartę bez limitu hehe więc muszę stawiac auto blisko wejścia, bo bez 20 sztuk to my nie wychodzimy;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś czuję, że u nas nie będzie takiego kącika...coś czuję:D Ale! Sprawdzę i się podzielę z Tobą:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bibliotekę macie cudną - też taką chcę. Książek w naszej osiedlowej jest mnóstwo fajnych, ale wystrój Waszej mnie powalił! U nas limit to jest 7 książek, ale póki co tylko ja mam kartę, ale muszę Kubie wyrobić, bo zawsze idę po coś dla siebie a wracam z kompletem siedmiu dla chłopaków:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Biblioteka piękna (coś wiem o pięknych bibliotekach, że tak nieskromnie zaznaczę), a książki z biblioteki mają swoja magię. Sama wspominam miło bibliotekę dla dzieci we Wrocławiu, do której chodziłam wypożyczać książki i na zajęcia plastyczne...

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno dobrze "wykombinujesz" i blog nadal będzie super! Na książki się cieszę. Na brak zdjęć Ewki mniej, ale rozumiem doskonale. Da się też zrobić zdjęcia, na których będzie, ale nie-twarzowo, choć nie wiem, czy to Ci odpowiada. Co do bibliotek, to my mamy ogromne szczęście. Każda tutejsza, w której byłam, miała dobrze wyposażony dział dziecięcy. Limit książek: 12. Na razie kartę posiadam tylko ja i niech tak zostanie. Nie dość, że ja to wszystko taszczę, to, co gorsza, ja potem ich poszukuję po całym domu celem oddania. A gdzie jest główna w Poznaniu? Powodzenia! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak - to chodzi o buzię Ewy, bo zdjęcia można robić fajne i bez ujęć portretowych :) Ewka nie zniknie z O tym, że no bo jak to tak?? :D W dzisiejszym wpisie mało jest buzi, choć Ewy dużo :)
      Biblioteka Główna - pl. Wolności 19 / Al. Marcinkowskiego 23/24, książki dla dzieci są w pomieszczeniach z boku budynku (od strony Muzeum Narodowego) :)

      Usuń
  12. Nie pomyślałam o tym zaczepianiu na ulicy... Ale w Poznaniu mieszkacie, więc prawdopodobieństwo możliwe i obawa dla mnie całkowicie zrozumiała.
    Biblioteka prezentuje się świetnie, bardzo podoba mi się wnętrze i poduchy są super! My też jeździmy do głównej, nowości całe mnóstwo, mam wrażenie, że wszystko kupują i specjalna sala do zajęć okołoczytelniczych też jest:) W soboty o 12 można posłuchać opowiadań lub krótszych książek, a potem w ruch idą kredki, farby i inne narzędzia:)
    Wypożyczać możemy po 7 sztuk, więc jest co dźwigać, a na koniec jeszcze odwiedzamy drugie piętro i ciągle bogacącą się mediatekę, którą uwielbiam za audiobooki (ratują moje osobiste statystyki czytelnicze) i DVD ze spektaklami baletowymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam problem z nośnikiem CD/DVD... No boję się go! :D Jest taki nietrwały... Jedna ryska i można się pożegnać z filmem czy audiobookiem. Dlatego nie wypożyczam, choć może się odważę ;)

      Usuń
    2. Jeszcze parę lat temu, kiedy brat (mr. Gadget) proponował mi audiobooki odpowiadałam, że tylko czytanie tradycyjne nic więcej! A potem urodziła się Hania i czasubrak jednocześnie:) Spróbowałam i okazało się to świetnym rozwiązaniem, zwłaszcza do samochodu (dojeżdżam do pracy ok 30 min w jedną stronę) albo podczas sprzątania, kiedy Hania już śpi. A ryskami się nie przejmuję bo zgrywam książkę na mp3 i potem tylko pilnuję, żeby płyta nie leżała w zasięgu małych ciekawskich rączek, zanim jej nie oddam do biblioteki. W ciągu trzech lat korzystania z mediateki strat nie odnotowałam:)
      A jeszcze w klimacie małych rączek i książek wypożyczanych, Hania zawsze pyta czy książka nasza czy z biblioteki i wyobraź sobie, ze powstrzymała się od wykorzystania naklejek z bibliotecznego egzemplarza "Listonosza Artura", choć naklejki uwielbia. Zaskoczyła mnie tym niesamowicie bo właściwie nastawiona byłam na odkupienie tej książki dla biblioteki:)

      Usuń
    3. Jaki piękny przykład szacunku! I dla czyjejś własności, i dla książek w ogóle :) Ewa była niepocieszona, jak raz wypożyczyłyśmy bodajże jakiegoś Krecika i na końcu była kolorowanka, którą nie mogła się zająć... Nie wiem, jak postąpiłaby, gdyby młodsza była, ale teraz wystarczyła jedna rozmowa, żeby zrozumiała <3
      Być może audiobooki na mp3 będą moim rozwiązaniem na samotne spacery z wózkiem? Z Ewką w gondoli trzeba było cały czas jechać, jak tylko wózek stawał - budziła się i denerwowała. Samotne spacery nie należały do moich ulubionych :)

      Usuń
    4. To świetny pomysł! Ja do audiobooków przekonałam się kiedy Hania już była aktywnym uczestnikiem spacerów, więc ten etap mi przepadł, ale pewnie wykorzystam przy najbliższej okazji:)))

      Usuń
  13. Ha - Matylda od wczoraj ma swoją kartę biblioteczną i trzy książki na kącie (taki limit). Na razie do osiedlowej ją zapisałam bo pod samym nosem ją mamy więc w razie czego to jeszcze po pracy zdążymy odwiedzić; a jak tu przeczytamy i przeglądniemy wszystkie kartki z dziecięcych półek to o głównej pomyślimy.
    Zachwyt był wielki, no bo jak - tyyyyyle książek i wszystkie można dotknąć, przytulić... dziecko od razu oczopląsu dostało, kurtkę w biegu gdzieś zgubiło i już pod pierwszą półką stoi, patrzy, paluszkiem wskazuje:
    - a to? :)
    - a to jest książeczka, którą jeśli chcesz do domku wziąć możemy. Na jakiś czas, pod opiekę. Chcesz?
    - TAK! a tą...?
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, znamy ten oczopląs, znamy doskonale! Już chce wypożyczać, już trzyma w rączkach, kiedy proszę ją: - Zajrzyj do środka. Popatrz, czy tekstu nie za mało. Jak mało - przeczytajmy może na miejscu, na pufach :))
      I czasami kilka książek czytamy na miejscu, a wypożyczamy dłuższe, do wieczornego czytania :)

      Usuń
  14. W naszej bibliotece też limit 4 książek, tylko wyposażenie duuużo słabsze (i dział dziecięcy taki trochę bez klimatu). Ale najważniejsze, że jest :) Właśnie wczoraj na stoliku przy łóżeczku Fiołka wylądowały cztery nowe tytuły :) Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach, i miałam jeszcze napisać, że wasza biblioteka super się prezentuje. I to, że Ewy będzie nieco mniej "twarzowo" na blogu doskonale rozumiem, u mnie Fiołka nie ma wcale.
    Przepraszam moje gapiostwo i podwajanie komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak dobrze u Ciebie podpatrzeć jakąś mądrą książkę :) Czytałaś Ewci od maluszka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście :) Miała też sporo książek "do zjadania" ;)

      Usuń
  17. U nas można tylko trzy. Ale za to karty mamy cztery... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa biblioteka. Miałam ochotę także się zachwycić, ale...ze zdjęć wynika, że nie uniknięto błędów... Chodzi o wysokość półek i dostępność do nich dzieci. (ups...)

    U nas, w zdecydowanie skromniejszej (osiedlowej, filii) półki z książkami dla najmłodszych i młodszych - mają maksymalnie 2-3 poziomy, tak, by do najwyższych sięgały kilkulatki. Limitów brak (czasem przynosimy naprawdę nieprzywozite ilości, ale i szybko je oddajemy).
    Ciekawa jestem Waszych wyborów.
    Trochę socjologicznie ;) patrząc na Twoich czytelników (i liczę na ich reakcje:)

    A wątek kreowania marki bloga i problem wizerunku dzieci - równie ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do części półek Ewka nie dosięga :) Ale! W części Kącik Malucha, tam gdzie są pufy i misie - sztywniaczki i książki dla naj, najmłodszych są tylko na dolnych półkach (widać to na trzecim zdjęciu od góry). Najpierw są regały z literaturą dla maluchów, później poziom pierwszy (bodajże 4 regały), kolejny poziom i w końcu książki młodzieżowe.
      Biblioteka to dobre miejsce na naukę... przed wyjściem na Targi ;) Ewa rzuca się na półkę i w pierwszym odruchu łapie cokolwiek, BO MOŻE. Powolutku staram się jej wytłumaczyć, że warto zajrzeć również do środka książki ;) Czy tekstu dużo, jakie ilustracje, czy równie atrakcyjny jak okładka... :)

      Usuń
  19. Fajny, nietuzinkowy blog macie:) Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem Ci szczerze, że bardzo mi imponuje to otwieranie przez Ciebie Ewie tylu furtek. Dziś w dobie ebooków, Ty ją za rękę prowadzisz do biblioteki... Chyba się zakochałam ;) A bibliotekę macie uroczą i kącik malucha...pomarzyć można :) Pozdrawiam. Wierna czytaczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja szczerze odpowiem, że dla mnie to zupełnie naturalne. W dużej mierze powtarzam moje dzieciństwo, także w bibliotece, ale i czasem w kinie, czasem w teatrze, Domu Kultury czy - od święta - w restauracji ;)

      Usuń
  21. Czy to jest Biblioteka Raczyńskich??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wypożyczalnia dla dzieci i młodzieży :)

      Usuń
  22. Świetna, naprawdę zachwycam się jak się Polska zmienia :) U moich rodziców na Dolnym Śląsku mają takie cuda w bibliotece dla dzieci, że odkąd J ma tam kartę to już nie kupuje tak lapczywie książek, mnóstwo nowości... Jagula w holenderskiej biblio zapisana jak miała kilka miesiecy, tu jest taka fajna akcja Boek Start (wiem, że w PL też już coś w tym stylu jest)- dzieci dostają kuferek z maskotką i książeczką z kołysankami, plus darmowo karte do biblioteki- fajowa sprawa :) Niestety moja nieznajomość holenderskiego już jest problemem od jakiegoś czasu, ale obrazkowe wciąż wypożyczamy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)