3 marca 2014

27 Rynek wtórny

Rozpoznaję elementy wspólne. Po raz drugi wyciągam słoik za słoikiem. Ogórków kiszonych. Nie przestałam też lubić lodów, a i czekolada wciąż mnie nęci, mimo że pierwszy trymestr wskazywał, że tym razem będzie zupełnie inaczej...


Jednak są i wyraźne różnice. Rynek pierwotny różni się znacząco od rynku wtórnego. Mój pierwszy lokator cały czas dorzucał do pieca. Bosa szłam przez zimę, w krótkim rękawku spędzałam grudniowe dni, gdy Ewka siedziała w moim brzuchu. Nowy nabywca mojego M1 chyba oszczędza. Marznę okrutnie. Jedna warstwa, druga, trzecia, koc. Dam radę. Wszak jedno jest pewnie - w drugiej ciąży czas przyspiesza. Miesiąc trwa tydzień, ledwie słońce wstanie, już jest noc. Dopiero co sikałam na kawałek plastiku, a teraz skończyłam 22 tygodnie ciąży. Czasem coś czytam, czasem oglądam, o ile senność mnie nie pokona.


Z talii dolegliwości ciążowych losowo wyciągam jedną, drugą, trzecią. Wydaje mi się, że przerobię wszystkie. Równocześnie doceniam, że mimo wszystko to tylko lekka odmiana upierdliwości. I poza ciążą można takie przerabiać i brać się za bary z codziennością. Garść tabletek po śniadaniu. Nawet przy diecie bogatej, zdrowej. Drugi lokator jest bardziej wymagający. I dużo wcześniej niż Ewka potrzebuje pomocy w temacie żelaza. Nie dyskutuję. Zbieram złom i mu dostarczam.


Był okres kiedy mogłam jeść bułkę z żółtym serem na śniadanie, obiad i kolację. A z Ewką wcinałam tak twaróg. Był taki, kiedy marzyłam o bekonie, smażonym. I jakoś do tej pory nie spełniłam tej zachcianki. Ale wszystko przede mną. Może po badaniu na krzywą cukrową? :) Aktualnie na topie mam pomidorki koktajlowe i kiwi. Leżymy co rano w łóżku całą ekipą, a ja zastanawiam się, jak pomieścimy się na terytorium 140x200 cm. Ewka nie ma dylematów. Pomieścimy się. Niebieską kreską nakreśliła Tramala. Tak, on również się z nami ciśnie. Dobrze, że chociaż nie pcha się na poduszki...


Aktualnie trwa etap wyznań Ewki. Że ona wszystkiego nauczy to rodzeństwo. Że rysować. Książki oglądać. Ludzików do buzi nie brać. Że będzie pieluszki podawać i pomagać ubranka wybierać. Kiwamy głowami, mimo że wyobraźnia raczej podpowiada nam scenariusz, że pieluchy będą notorycznie podbierane dla misia, a i ubranka będą ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach... ;)


Trwa kompletowanie wyprawki. Bo my już wiemy, kto puka do mnie od 17 tygodnia ciąży w okolicy 18.00. Ona też już wie. Niektórzy z Was też :) Pozostali śmiało mogą dziś bawić się w obstawianie płci, zapraszam :)

27 komentarzy:

  1. No nie wiesz i nie mówisz:)) Mnie tu ciekawość skręca:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas będzie chłopiec to i u Was obstawiam to samo!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja obstawiam chłopaka... sama mam Kazika w wieku Ewki, a teraz będę miała Ewkę w wieku Waszego Kazika :) Tak to sobie wymyśliłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam myślę że będzie druga dziewczynka, tak jak u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem za i obstawiam babskie grono :) u mnie też dziewczynka, saaame dziewczynki :D

      Usuń
  5. Ja nawet u siebie nie umiem obstawić, więc tym bardziej u Ciebie zero przeczuć :P

    OdpowiedzUsuń
  6. dzisiaj rano o Was myślałam kto tam się chowa i jak się czuję Pani Mama :) prawda że 2 ciąża inna..szybsza? :D Co do płci przeczucia nie mam..niech będzie chłopak..tak dla równowagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jestem kiepska w obstawianiu, choć szansa 50%, to u siebie i tak nie trafiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No nieeee, tego się wiernym czytelnikom nie robi! Teraz mnie skręci ciekawość, bo czekam razem z Wami na odpakowanie! Yyyyy..chłopczyk???

    OdpowiedzUsuń
  9. ho ho co za wspaniała nowina mnie ominęła :-) gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też czytam "W Paryżu dzieci nie grymaszą" i bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak druga ciąża mija nie wiadomo kiedy :))))))) Ciekawa jestem bardzo co to za Dzidziuś się kryje w Twoim brzuszku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A to i my chetnie obstawimy - na dziewuszke:)

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda, druga ciąża mija nie wiadomo kiedy :) Może to i lepiej, bo i mnie się czepiały wszystkie możliwe "objawy". A teraz? Na 13 termin...

    OdpowiedzUsuń
  14. O, widzę że zaopatrzyłaś się w lekturę (jakże by inaczej). Czytałam "W Paryżu dzieci nie grymaszą", co z kolei skłoniło mnie do wyszukania wspomnianej w niej Francoise Dolto. U nas w bibliotece pedagogicznej znalazłam 1 egzemplarz "Zrozumieć dziecko". Choć nieco skacze się w niej z tematu na temat, to jednak ujmuje niesamowicie ciekawe spostrzeżenia. Sama postać F. Dolto jest bardzo interesująca. Polecam-w miarę czasowych możliwości.

    OdpowiedzUsuń
  15. zastanawiam się nad kupnem książki "W Paryżu dzieci..." i ciągle odkładam zakup, możesz mi powiedzieć czy warto przeczytać tę książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesteś "oczekująca"? Bo ja przeczytałam, lektura fajna, ale niewiele odkrywczego mi wniosła w życie... Całkiem sporo zasad w niej pokazanych wprowadzałam intuicyjnie, nie wiedząc, że ktoś je gdzieś opisał ;) Opis instytucji żłobka we Francji - bezcenny :) I ogólnie francuskiego miastowego macierzyństwa. Choć to wciąż dla mnie zbiór ciekawostek, do których na pewno nie wrócę... Fajnie taką książkę pożyczyć (tak jak ja zrobiłam), ale czy kupować? No nie wiem...

      Usuń
    2. czekam na trzecie dziecko, więc to już nie jest dla mnie taka nowość ;-)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)