15 kwietnia 2014

36 Przekuwanie

Kolorowy był ubiegły tydzień, prawda? Tutaj, pod tym adresem. Tęczowa eksplozja! Bo ja tak czaruję. Czy może raczej przekuwam. Nadaję codzienności inny kształt. Niektórzy mówią o tym  - lukrowanie. A ja po prostu przekuwam. Dwa tygodnie temu przychodnia, w ostatni weekend przychodnia, tydzień temu jechaliśmy z Ewą do szpitala. Pierwsza nasza izba przyjęć od czasów porodu. Choć nawet wtedy nie przyjechałam przecież na izbę, tylko przyjęta do szpitala czekałam, aż Ewa zdecyduje się wyjść. Teraz jechaliśmy, bo Ewka zanosiła się kaszlem i zapominała o przerwach na porządne odetchnięcie. I w dyżurującej przychodni wręczono nam skierowanie, podejrzenie zapalenia płuc. No to jechaliśmy, porzuciliśmy te pierogi-gotowce z Biedronki i staraliśmy się znaleźć uliczkę, która nie byłaby jednokierunkowa, żeby jakoś wjechać, gdzieś zaparkować...


Dzieci ze skręconymi nogami, śpiące na rękach, z gorączką, bez, niemowlęta, przedszkolaki, dzieci w wieku szkolnym. Przy każdym zatroskany rodzic. Ewa dudniąca kaszlem i trochę budząca popłoch wśród opiekunów małych pacjentów. Cisza. Tylko ten telefon dzwoni. I to czekanie, kiedy będzie nasza kolej. Nagle. Przemawia Ewa:
- Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój.
Czujecie ten powiew grozy? ;) Wewnętrznie udusiłam się ze śmiechu, choć apogeum chichotu osiągnęłam chwilę później, kiedy dokończyła:
- Rano, wieczór, we dnie, w nocy. Bądź mi zawsze KUPĄ NOCY.


I jak tu nie przekuwać? Jak nie czarować? Skoro z tego dnia dziś najbardziej pamiętam to? :) Po co miałam wrócić wieczorną porą ze szpitala i cały stres wylać na forum? Tak już mam, że wolę zwierzyć się gdzieś po cichu. Podpytać, poprosić o radę, pójść dalej. Że wolę przespać się z tematem, bo nazajutrz jest już przeszłością. I jest taki błahy... Tak, miewamy zmartwienia, tak jak i kurz i pierogi-gotowce. Miewam też dzień, kiedy muszę popracować nad jakąś korektą czy tekstem i włączam przeziębionej Ewie telewizor. I jak leci bajki ogląda! I niektóre TAKIE koszmarne! Zwyczajnie głupie :)


Martwiliśmy się wtedy jeszcze przez kilka godzin, przeżywaliśmy kilka badań razem z nią, trzymaliśmy ją za rączkę. Ale to zapalenie krtani połączone z reakcją alergiczną. Albo zapalenie krtni z jakimś dziwnym wirusem w gratisie. Tylko. Musimy zrobić kilka badań. I przekuć. Całą tą sytuację na coś zupełnie innego. Pouczającego i momentami zabawnego. A na O tym, że wracam do kolorów, książek, dupereli. Przekuwania. Czy lukrowania, jak kto woli. Tak już mam :) 


Zdjęcia: 1. Spinka-korona od Agi, dziękujemy! 2. Ewka, jak większość dzieci, jest rosołomaniaczką. Dla mnie rosół to jakaś dziwna przystawka. - A gdzie obiad? - pytam zdziwiona ;) 3. Domek ze stołu wciąż w modzie. Tramal ma zakaz wstępu, ale nic sobie z tego nie robi. 4. Ewkowy komputer i program do rozmów. Dzwoni do mnie ;)

36 komentarzy:

  1. Dooobrze napisałaś! Wchodzę na fajne blogi i już mi niedobrze od ich deklaracji, które odbieram tak " My tu nie lukrujemy a wszyscy w koło słodzą, nie wierzcie im!" . Ja staram się pisać o tym co w naszym życiu dobre, pokazywać to co w nim piękne. Bo taką On ma kiedyś mieć pamiątkę. Trudne tematy? Jeśli nie ingerują mocno w naszą intymość, a są pożyteczne społecznie- poruszam. Jak np temat naszych wielokrotnych hospitalizacji. Ale staram się zawsze od pozytywnej bądź konstruktywnej strony na to spojrzeć. Wypłaczę się przyjaciółce, nie blogosferze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :) Podpisuję się obiema rękami.

      Usuń
    2. Tak :) Jest czas na chlipanie w rękaw, na klawiaturę łzami nie kapię ;)

      Usuń
    3. Zainspirowałaś mnie by w końcu napisać o tym : http://karolinawierzykowska.blogspot.com/2014/04/cukier-lukier-miod.html

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Telefon mi bzdury wypisal więc usunęłam komentarz. Ewunia genialna! Chyba ten Anioł od kupy nocy uchronił ją od zapalenia płuc: )

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, my też w tym roku chorujemy co chwilę.... raz jest lepiej, kolorowo, innym razem z książka pod koldra ...
    Zdrowia wam życzę i aby wiosna prawdziwym ciepłem słońca ogrzała !

    OdpowiedzUsuń
  5. Co to sie dzieje? My w niedziele tez na Sorze bylismy z dusząca sie lilka. Zapalenie płuc, jak nic. Ale juz lepiej.
    A przy modlitwie parsknelam ostrym śmiechem. Ale Ewa ma pomysły:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że nie mówiła: Ojcze nasz (...) przyjdź kur***wo Twoje, tak jak ja zwykłam byłam mówić w dzieciństwie, ku rozpaczy mej babci :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo zdrowia przede wszystkim. Dla Ewy i dla Ciebie. My też jakieś półtora miesiąca temu przerobiłyśmy zapalenie krtani, ale obyło się bez szpitala. Na szczęście, bo w swym młodziutkim wieku Fiołek i tak zbyt wiele razy odwiedzać go musiała.
    Ten komputer świetny - zdradzisz czy i gdzie takowy można nabyć?
    Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, już jakiś czas temu go dostaliśmy, to prezent był od znajomej Niemki, jest dokładnie TAKI (KLIK) :)

      Usuń
  8. Bądź mi zawsze Kupą Nocy... ;-) U nas broń mnie od wszystkiego dobrego... ;-) Za to właśnie lubię O tym że, za taką mega pozytywną energię, mimo wszystko ;-) Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. uśmiałam się ze szpitalnej sytuacji:)) Ewka jest cudowna. Też tak mam, że nie zdaję dokładnych relacji z wszelkich naszych perypetii dnia codziennego na blogu, bo nie po to bloga zakładałam. Czasem jest lukier, a czasem nie.. czasem słońce czasem deszcz;) a Wam życzę duuuużo zdrówka. Nie mogę, dalej się śmieję :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię Was za to czarowanie (czy tam lukrowanie). Życie jest życie, a blog powinien zbierać dobre sytuacje. PS Jesteśmy koleżankami po fachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przekłuwaj, przekłuwaj....ja też nie piszę oi smutasach bo po co??:)
    PS. Zdrowia dużo....:))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Wielu osobom sie wydaje, ze na blogu pokazujemy wszystko, a to jest przeciez wycinek naszej rzeczywistosci i kazdy ma prawo pokazac go jak chce. Jak ktos narzeka, to dramatyzuje, jak pokazuje dobre strony to lukruje. Nigdy wszystkim nie dogodzisz. Zdrowia!!! komp jest boski, a modlitwa juz w ogole mnie zabila :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dołączam do słów Lucy - przekuwaj na zdrowie! A "kupa nocy" mnie zabiła:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ktoś będzie biadolił o lukrowych wpisach, to podam mu link do tego wpisu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Padłam:)))) Ewa rządzisz maleńka!:))

    Dużo zdrówka dla zakręconej blondyneczki:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja lukrowania nie widzę... Widzę zachwyt mamy na córą, widzę Twoją olbrzymią kreatywność i mega organizację. Widzę zapał i chęci, i że blog jest pasją... Jakie lukrowanie? Piszemy na tych blożkach (bożkach? ee..) o czym chcemy przecież. Fajnie, że umiesz, gdy dni trudniejsze pisać o czymś innym, że masz chęci i energię. Tego zazdraszczam, bo ja nie umiem. Gdy jest tak średnio to nie umiem i już, odłączam się od blogowo-facebookowej papki, przerwa techniczna. Mogłabym pomarudzić na pięć przedszkoli, które odwiedziliśmy. Mogłabym opisać moje wrażenia z obserwacji rodziców i dzieci na placach zabaw, o szokach kulturowych.. ale może lepiej nie :) Zdrówka dla Ewy (odpiszę na meila, macie super pediatrę :)paaa!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kupą mocy ! Dobre ! :D
    Komputer ma zarąbisty ;)
    Zdrówka !

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo mnie to cieszy. Uwielbiam lukrowanie, czy jak tam zwał.

    OdpowiedzUsuń
  19. My was uwielbiamy i mozecie lukrowac ile chcecie a modlitwa a już koncowka mnie zwaliła z nóg ze śmiechu życzymy zdrówka (z oipsu wyglada ze byłyscie na Krysiewicza my juz od dlugiego czasu jezdzimy na Szpitalna szybciej i jakos bardziej ludzko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na Krysiewicza, nasze pierwsze doświadczenia. Nie narzekam, naprawdę się wszechstronnie Ewką zajęli i było ok :)

      Usuń
  20. No i mam za swoje... Nie powinnam czytać blogów w pracy, bo i jak wytłumaczyć nagły rechot??

    OdpowiedzUsuń
  21. Podpisuję się całą sobą a Ewusie niech ten Aniołek strzeże :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dużo zdrówka! Takie chorowanie wybija z rytmu...Oby choróbska już Was opuściły!!!
    A Ewkę to masz niesamowitą!!! No nudy z nią ni ma :)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspaniały wpis ... i choć o chorobie i stresie waszym, to jest i KUPA śmiechu. Jak dobrze, że są Tacy Mądrzy Rodzice, bo więcej będzie Mądrych Dzieci!
    Kupę zdrowia życzę !!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba każdy uważny rodzic, otaczający się innymi rodzicami jest w stanie ocenić rzeczywistość i wiedzieć, że na blogu nie ma wszystkiego. I bardzo dobrze. Każdy potrzebuje prywatności. Ja, jako mama czterolatki dziękuję Ci za pracę, pomysły i piękne zdjęcia. Korzystam pełnymi garściami, choć nie zawsze się uaktywniam w komentarzach. Podziwiam za kreatywność i chęci, żeby się sobą dzielić. I czekam na każdy wpis:)
    Wyobrażam sobie (i nie muszę o tym czytać na blogu), że w ciąży i z pracą i z chęcią zapewnienia Ewie wartościowego dzieciństwa bywa ciężko.
    Zdrówka moc Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, szalenie mi miło! Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  25. 1. Zdrowia Ewce! My nie raz na izbie ladowalismy...
    2. Z tym rosolem to ciekawa teoria ale jak pomysle, to faktycznie kazdy rosol lubi.
    3. Super laptop. Tez chce taki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję za wszystkie bardzo miłe słowa! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)