26 maja 2014

11 Dzień Matki

Chwilę po 6.00 rano, niedziela. Stoję na boso w łazience. Nie chcę hałasować, dom jeszcze śpi. Stoję na boso, przy pralce, na której właśnie miksuję składniki na ciasto marchewkowe. Ot logika ciężarnej, na zimnych kafelkach na boso, żeby ciszej, ale z pracującym mikserem w dłoni. W łazience, by jednak dalej od śpiącej jubilatki. Trochę obrażona, że M. nie wstał zapytać, czy może w czymś pomóc.


Stoję, miksuję, wszystko idzie według planu. Myślę o wstępniaku Agnieszki Jucewicz do sobotnich "Wysokich Obcasów". Fragment:
Lista matczynych przewin jest długa. Wystarczy poczytać fora internetowe na ten temat, posłuchać koleżanek, a czasem posłuchać też siebie: "Nigdy mi nie dała ", "Nigdy nie usłyszałam ", "Nie akceptowała ", "Całe życie czekałam ", "To przez nią nie wierzę w siebie", "Nie układa mi się z mężczyznami", "Nie umiem zbudować sensownej relacji z ludźmi, z własnymi dziećmi".
Dalej redaktor naczelna WO, życzy dorosłym córkom, żeby dzisiejsze święto, "to był taki dzień, w którym pomyślimy, za co jesteśmy wdzięczne swoim matkom, nawet jeśli to bardzo trudne, nawet jeśli wydaje nam się na pierwszy rzut oka, że nic takiego nie ma". I na tych kafelkach, na boso, to ja myślę, że ta lista rzeczy, za które jestem wdzięczna nigdy się nie kończy. I tak jak Mamę zdaje się nie opuszczać myśl, że mogła być lepszą matką, tak mnie prześladuje lęk, że mogłabym bardziej jej pokazać, że jest najlepszą Mamą na świecie. I że gdyby nie ona, to ja bym nie miksowała tego ciasta tak wcześnie rano, nie uszykowała dla Ewy tacy z ciastkiem, świeczkami, czekoladowymi cukierkami. I nie zaniosła jej do łóżka, gdy ta tylko otworzyła zaspane oczy. Bo nawet, gdy mojej mamy często nie było fizycznie, to jak już była, to jak nikt inny nauczyła mnie wielu rzeczy. Nie edukacyjnymi pogadankami, od których więdły uszy (no tak, wszak i ja byłam kiedyś nastolatką ;)), ale przykładem. Tym, że to dobry człowiek i najlepsza Matka. A ja znowu spóźniłam się z kartką, wyślę dopiero dzisiaj i nawet nie mam jak do niej jechać z bukiecikiem konwalii...


11 komentarzy:

  1. Dzień Matki od 6ciu lat jest dla mnie trudnym dniem. Mojej mamy już nie ma za to sama stałam się mamą. Jedno życie zgasło, pojawiło się drugie. Pięknie napisałaś i dziękuję Ci za to. Ja dzisiaj będę zazdrościć wszystkim tym, którzy mogą choćby zadzwonić jeśli mama jest daleko, i tak pamiętam moje żale do mamy, i to jakie błędy chciałam jej wytknąć ale dużo bardziej pamiętam moją potrzebę usłyszenia jej głosu, ciepło jej kolan, na których siadałam nawet będąc już dorosłą. Buziaki i miłego tego szczególnego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej mamy też nie ma od 6 ciu lat. Doskonale Cię rozumiem. Tak bardzo chciałabym usłyszeć jej głos. Bo już się zaciera w pamięci :(

      Usuń
  2. Mnie też moja Mama nauczyła wiele. Pewnie wiele rzeczy mogła zrobić inaczej, no mogła, ale jakie to teraz ma znaczenie. Dzięki niej mam fajne wspomnienia, wiele podróży po świecie odbyłam dzięki niej, zaszczepiła we mnie potrzebę robienia wielu rzeczy. Dzięki temu dziś jestem (pokuszę się o stwierdzenie) Fajnym Człowiekiem i chyba Fajną Mamą:) . Wszystkim Mamom życzę aby Wasze (nasze) dzieci kiedyś powiedziały o nas, że jesteśmy fajnymi Mamami!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie:)) Ty wiesz jak ja się boje tych zarzutów, że kiedyś usłyszę je od swoich dzieci...:/

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym być taką Mamą jak moja Mama :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że ten post z Ciebie wyskoczył! Mamy za co dziękować naszym mamom każdego dnia! Ja choć nie raz się zastanawiam czy nie popelniam zbyt wielu błędów wychowawczych, to wierzę ze i moje córki w finale uznają że bylam spoko matką ;-)
    P.S. Ja miksuje na desce do prasowania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze napisalas!!!! Fajnie jest byc mama!!! I ta babeczka na przebudzenie... ach gdyby Antonowka nie wspawal o 6...no i ja moje noce karmiace odsypiam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)