20 maja 2014

Małpa i lew. W jednej kopercie


Nie spodziewałam się tej przesyłki. W ogóle. Książek nie zamawiałam i nie wiedziałam, że je dostanę. Pewnego dnia znalazłam w skrzynce kopertę z zawartością o znajomych kanciastych kształtach. W domu wyjęłam nożyczki, odcięłam fragment koperty i wysunęłam z niej książki...



Déjà vu! Ja już te książki widziałam! Może nie te dokładnie, nie tak ładnie wydane, ale te tytuły, te ilustracje... No znam je, znam! Choć zupełnie nie pamiętam, czy miałam je w domu, czy wypożyczyłam bardzo dawno temu w bibliotece, czy widziałam u jakiejś koleżanki. Poranna powrót w przeszłość. Niespodziewana przesyłka, biała koperta z bąbelkami zupełnie tego nie zapowiadała. Nic tylko rozsiąść się i sprawdzić, czy i treść znajoma. I czy aktualna, czy uniwersalna, da się to czytać w ogóle? ;)



Jest Duduś. Właściwie to Adaś, ale wszyscy mówią na niego Duduś. Nawet on sam nie mówi inaczej, jak: - Duduś to..., Duduś tamto... Duduś ma cztery lata i starszą siostrę Alinkę. Chyba niewiele starszą, ale to w niczym nie przeszkadza, by zabrała swojego młodszego brata pociągiem na wycieczkę do lasu (tu od razu widać, że książka była wydana po raz pierwszy już jakiś czas temu ;) konkretnie w 1960 r.). Biorą prowiant, ulubioną małpkę chłopca w kieszeń i wyruszają. Zabawa jest przednia, ale w drodze powrotnej Duduś traci z oczu swoją siostrę. Co gorsza - nie umie powiedzieć policjantowi, jak ma na nazwisko i przy jakiej ulicy mieszka. Ba, tak naprawdę nie wie nawet, jak ma na imię!




Ostatecznie wszystko dobrze się kończy, a lektura jest wspaniałym pretekstem (lub pomysłem na zajęcia w przedszkolu), żeby zastanowić się, jakie informacje o sobie umiałby przekazać np. policjantowi nasz maluch. Ewka wie, w jakim mieście mieszka, przy jakiej ulicy, jaki jest numer domu i mieszkania, zna również swoje nazwisko. Kolejnym krokiem będzie nauczenie ją numeru 112 i wytłumaczenie, kiedy może z niego skorzystać. A u Was? Jak to wygląda?

Przygoda z małpką, tekst: Stefania Szuchowa, ilustracje: Janina Krzemińska 
Wydawnictwo Muza KLIK, Seria Muzeum Książki Dziecięcej poleca...



Leonek lwa podgląda. Po znajomości. To pan Wacek, kolega wujka Leonka, ich wpuścił do cyrku bez biletu. I teraz lwa oglądają. A Leonek, choć imię od lwa pochodzi, trzęsie się nieco, zza nogawki wujka podgląda, no boi się zwierza z wielką grzywą.




I jeszcze onieśmiela go wielkie miasto, do którego niedawno przyjechał. Potyka się, wpada na innych - obrywa mu się za to od starszego kuzyna - Waldka. Kiedy tak wspólnie wracają z cyrku, mijają plac, na którym odbywa się konkurs rysowania kredą. Nieśmiały Leonek może i nawet nie wziąłby udziału w konkursie, gdyby nie pewna sympatyczna dziewczynka, która dzieli się z nim zieloną kredą. Ale czy lew może być zielony? Oczywiście, że tak! Przecież niedojrzałe lwy są zielone! ;) Co ten zielony lew zmienił, kiedy dojrzał, w kogo wstąpił, kogo obronił i przed kim - dowiadujemy się na kolejnych stronach książki.  



I siłę z tej historii czerpiemy, także by rysować zielone lwy! Bo to trochę o nieśmiałości, o odwadze, o sile wyobraźni i dziecięcym spojrzeniu na świat. O lwie! O tym, że z pana Wacka jest mądry gość. Z Leonkiem się zaprzyjaźniamy, z Waldkiem za to zupełnie nie. I choć nie znamy jej imienia - bardzo lubimy dziewczynkę w żółtym kapeluszu...

Leonek i lew, tekst: Wanda Chotomska, ilustracje: Teresa Wilbik
Wydawnictwo Muza KLIK, Seria Muzeum Książki Dziecięcej poleca...



Uwielbiam serię Muzeum Książki Dziecięcej poleca! Za zawartość, ale i za to, jak te książki są wydawane. Bardzo się cieszę, że te tytuły do mnie tak niespodziewanie trafiły, bo w gąszczu premier książkowych mogłyby mi zwyczajnie umknąć... A szkoda by było. Ogromną mam słabość do tych ilustracji i gdybym tylko miała do nich prawa, starałabym się je wprowadzić do sztuki użytkowej - np. na ceramikę lub tkaniny. Na początek zaczęłabym od grafik w formacie A4 i większym. Nie tylko na ściany dziecięcego pokoju ;) 

PS Doceńcie! Ciastko z misiem wytrzymało do końca sesji, dałam radę! Ale już jutro - pierwszy dzień reszty mojej ciąży i koniec z tym słodkim, prawda? ;)