12 maja 2014

Wielkie wodowanie

22 dni! Tyle czekały na wodowanie! Choć nawet bardziej niż one, czekała ona :) Dlatego, gdy tylko deszcz zostawił po sobie kałuże, mimo humorów na bakier, mimo wiatru łeb urywającego - wyruszyłyśmy. Ona przeszczęśliwa, środkiem każdej kałuży, z przytupem, z piskiem, szaleństwem w oczach i różem na stopach. Ja nieco z boczku (nie mam, no nie mam odpowiedniego obuwia...) i czasem tylko z prośbą, by zwróciła uwagę na tych mniej rozentuzjazmowanych przechodniów ;)


A wiecie - kiedy odpakowała je w świąteczny poranek, to już nie chciała innych butów założyć na spacer. I mimo słońca szła w kaloszach, które utrudniały jej szaleństwa na zjeżdżalni. Ale i z tym sobie poradziła. Przed zjazdem po prostu je ściągała, otulała ramionami dwa zapiaszczone skarby, zjeżdżała i dopiero wtedy znowu zakładała... Siła kalosza. Kto by pomyślał! :)



I jeszcze zoom na... biżuterię. Biżuterię kalosza :) Ewka często wymienia amulety (nazywane przez nas guzikami), rzadko stosując zasadę zgodności ozdób na nodze prawej i lewej. Na bogato, na bogato się nosi ;)



Te kalosze to COQUI, otrzymaliśmy je od oficjalnego dystrybutora marki. Ewkowy model to Ronie Fuksja i grama nieprawdy nie będzie w stwierdzeniu, że obie jesteśmy zachwycone. Ja - brakiem pstrokacizny, tym jak grają kolory, paskiem odblaskowym, wysokością i dodatkowym zabezpieczeniem przed "wlewkami". Ona - kolorem, amuletami i tym, z jaką łatwością może je zakładać i ściągać. Jeśli też macie ochotę się zachwycić COQUI - mamy dla Was kod rabatowy (10%) wielokrotnego użytku (bez limitu czasowego czy ilościowego): OTZ2014. Wpisuje się go na poziomie koszyka :)



Kalosze COQUI  //  Spodeny i czapa ZEZUZULLA  // Kałuże DESZCZ