1 czerwca 2014

39 Last one?


Grube nóżki
chód kaczuszki

Krótko i na temat (swój) się wypowiem. Znaczy się do drzwi zapukał 36 tydzień ciąży (bo bez ciąży to ja łania: smukła i gibka, rzecz to powszechnie wiadoma ;)). Najbardziej doskwiera mi to, że przeskoczyć nie mogę. Nie że kałuży. Swoich możliwości. Chciałoby się podbiec, przyspieszyć, iść szybkim i sprężystym krokiem, kilometry wyrabiać truchtem. Mieć energię, żeby schylić się po coś, co właśnie spadło. Oh, seriously, this is my last one...


Kulamy się, kulamy. Jest w nas pełno sprzeczności. Bo tak chciałoby się tej ciąży nie przenosić. Spotkać się wcześniej. Nie wołać tak natarczywie, rozpaczliwie nie prosić lokatora o wyjście. Chciałoby się. Ale potem podnosi się wzrok i jednak widzi, że biurko wciąż stoi, a tam już powinno być już łóżeczko. Kołyska wciąż ponad 100 km od domu. Ubranka zalegają w koszu na pranie. Półki, które powinny być już puste, bynajmniej przestrzenią nie grzeszą. A torba do szpitala? No to wzrok może lepiej spuścić. I pomyśleć, że to dopiero 36 tydzień ciąży.


- Dzień dobry, poproszę kilogram truskawek, dziękuję - codziennie mówię. I dzielimy ten kilogram na trzy części. I zjadamy w czworo. Bez cukru, bez śmietany, opłukane tylko. Pyszności. Staram się sobie przypomnieć, jak to było... Prócz tego, że ciężko. Dietę miałam? Czy jednak nie? Na pewno przez pierwszy miesiąc nie jadłam smażonych dań w ogóle. Na pewno miałam wielki gar rosołu od Mamy. Na pewno byłam potwornie wystraszona, ale i Ona nie wyglądała wtedy na odważną dziewczynkę :) Na pewno przez długie miesiące nabierałam pewności siebie.



Wdrapuję się na wagę i mam ochotę chwycić za torebkę, by chwilę później na nią zwalić odczyt z wyświetlacza. Luźno trzymam rękę. Ciśnienie w normie. Krew i mocz. Krew i mocz. Glukoza. Badanie. Chwila ciszy, zmarszczona brew lekarza. Za każdym razem wstrzymuję oddech. A on po prostu się koncentruje, wpatruje w monitor z taką miną, która prowadzi do mojego bezdechu. Daję się na to nabrać. Za każdym razem.


I myślę sobie, że mogę zniknąć. Na dłuższą chwilę. I nie martwcie się wtedy, nie dopytujcie zbyt wiele. Będziemy wieżę z klocków uczyć się na nowo układać. Klocek po klocku. Aż dojdziemy do jako takiej wprawy. Na klatę weźmiemy te zmiany, bo przecież sami o nie prosiliśmy. Ewa całe wakacje zostaje z nami. Nie ułatwimy sobie codzienności dyżurnym przedszkolem. Wszyscy będziemy się uczyć nowego. Razem. Czasem z zaciśniętymi zębami i potem na tyłku.



Tymczasem czytam sobie. Trochę monotematycznie. W przerwach między Mundrą - archiwum Kaczki, na wyrywki. I jeszcze archiwum Jareckiej. Wyborna lektura. A tu jeszcze Antologia polskiego reportażu XX wieku w kolejce... Ale za ciężka. Ciąży na brzuchu ;) Tymczasem leżę. Jednak na lewym boku! Ewa wolała prawy. Tymczasem trochę rozmyślam - jak to było i jak to może być. Tymczasem trochę się boję. Muszę to pranie zrobić. Wyprasować. Oddać książki do biblioteki. Torba... Rozpinana koszula, szlafrok, wkładki laktacyjne, woda... Oh, seriously, this is my last one... Seriously?


PS Przyjemność ciążową koszulką sprawiła mi marka, którą poznałam ponad rok temu - Rebellook Pregnancy (FB). Dziękuję! Nie dość, że napis cieszy moje i mijających mnie mamusiek oko, to jeszcze mięciutka i wygodna :) Sandałkową przyjemność natomiast sprawiłam sobie sama (już w czerwcu 2013 chciałam, ale musiałam wynosić stare buty najpierw ;)). W tym roku ja i Ewka biegamy w sandałach Salt-Water Sandals (FB). Tak, to zdecydowanie najwygodniejsze sandały, w jakich kiedykolwiek chodziłam. Tylko to zapinanie z tym ogromnym brzuchem, ufff... ;)

39 komentarzy:

  1. brzuchol w dechę :) piękny jest! o kurczaki! to już sama końcówka! będzie się działo, fajnie :)
    Ewa w paski, a u nas wczoraj była impreza w paski :) ściskam Cię w talii ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obtulam na okrągło, przodowniczko!
    Niech ci chaos lekkim będzie. Prasowanie odpuść sobie. I tak się pogniecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie 32. Podobnie jak u Ciebie - nie wyszykowana, nie przygotowana, pedicure nie zrobiony.
    J. cale wakacje z nami,tez sobie nie ulatwiamy - bedzie wesolo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny brzusio!:) Po cichu zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. 36 tydzień to już pakuj torbę pakuj:-) Bo nawet się nie spostrzeżesz a zleci. Ja niby niedawno byłam w drugiej ciąży a teraz Tośka już prawie 4 lata...leci ten czas strasznie. Ale też z tego co pamiętam;-) jedynie co mnie drażniło to taka trochę nieporadność z tym wielkim brzuchem, plecy bolące, nogi puchnące i niemożliwość wygodnego usadzenia, położenia się itp.. Więc tak naprawdę już życzę Ci szybkiego pojawienia się na świecie chłopczyka ! Uściski dla Was

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie już 40 tydzień się zaczął i nie powiem - siedzimy jak na szpilkach. I już tak bardzo ńie mogę doczekać się tego nowego człowieka. Dużo sił na końcówkę ciąży życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Nie ułatwimy sobie codzienności dyżurnym przedszkolem. Wszyscy będziemy się uczyć nowego. Razem. Czasem z zaciśniętymi zębami i potem na tyłku." Jak dobrze to rozumiem! Mam tak samo/miałam :) Po każdym porodzie byliśmy sami, babcie nawet chciały przyjechać pomóc, ale ja twardo obstawałam przy swoim NIE, chcemy być sami, nauczyć się siebie SAMI. Po trzecim porodzie, tym razem cc, kiedy to do domu wróciłam z bliźniakami, a w domu 3-letni Franek i córka 10 dni przed Pierwszą Komunią Św. to dopiero było! Ale kiedy SAMI z czwórką dzieci w domu, w tym 10-dniowymi bliźniakami, zrobiliśmy imprezę komuniją na 20 osób w domu i wszystko własnymi rękami... poczułam MOC - że damy radę, choćby nie wiem co!
    Uściski i trzymam kciuki na finiszu :) Sandały piękne! majka

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie dylematy to każda mama drugiego dziecka przeżywa. Jak to mówią najgorsze pierwsze 3 miesiące a potem to już z górki! Bynajmniej mnie tak "ciocie dobra rada" pocieszały hahahaha
    Dużo sił życzę i oby Wojtuś urodził się jak już wszystko ogarniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha, o ile po pierwszej ciąży natychmiast PO zapomniałam o wszystkim, o tyle po drugiej..cóż..mam w pamięci do dziś. Ja tez mam last one. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Spakujesz, wypierzesz, złożysz, zdążysz! Kto jak nie Ty? Myśl o "the last one" tez mnie dopadała w tym trudnyn okresie tuż przed porodem, ale jakoś dziwnie szybko znikala gdy dziewczyny urosły chic troszkę ;-) Dzieci są fantastyczne i choć pot i zaciśnięte zęby to moja codzienność, nie zamienilabym jej na inną ;-) Cudownie jest hyc mamą dwójki, zobaczysz! A trójki. ... to już wogóle! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Olga..janCinto mowie..najlepiejnsienuczyc nowego razem..;) bedzie dobrze...;)
    Juz widze jak Ewka Wojtka bedzie chciala nianczyc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za bledy ale na szybko chciałam napisać;p

      Usuń
  12. Ależ oczywiście, że wszystko będzie ok! Jesteś mistrzem organizacji, no więc kto jak nie Ty! :) Cieszcie się ostatnimi chwilami, brzuchol cudny i sandały też :) Zazdraszczam i jednego i drugiego :) Kolega z trójką dzieci mniej więcej rok po roku (no w ciągu czterech lat doktoratu się uwinął) powiedział kiedyś, że przy drugiej córce to trochę poczuł zawirowanie, przy trzeciej mówił, że to już żadna różnica. Dobrze będzie!

    OdpowiedzUsuń
  13. No pięknie się prezentujecie. Głowa do góry, będzie dobrze. Pomimo tego co Tobie pisałam - o spakowanej torbie i takie tam inne - nie przejmuj się. Poczujesz chwilę i zrobisz wszystko. Za drugim razem człowiek już się tak nie spina, a wszystko i tak układa się tak jak powinno. Dacie radę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. "No i czego się dziwisz?" ;) Nie stresuj się, czytaj do woli - przecież i tak nie uciekną obowiązki, nie? ;) Antologia reportażu mogłaby być zbyt ciężką (dosłownie i nie) lekturą dla Wojtka :P PS piękny ten brzuch!

    OdpowiedzUsuń
  15. Że co? Że już? 39 tydzień? Niemożliwe jak ten czas leci...Toż to Wojtek Was (i nas) niebawem przywita....
    Koszulka boska! Sama bym się w taką odziała....("napisałam" to głośno?!)
    Będzie dobrze!
    Najgorszy jest pierwszy miesiąc...potem już z każdym dniem jest coraz lepiej! :)
    ps. czekolada, truskawki, czekolada, truskawki! jedz póki możesz! chociaż.... przy drugim dziecku jedzenie mamy też wygląda inaczej...if you know what i mean ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie się czyta, ba wiele z treści pasuje do mnie - zaczęłam już 32 tydzień ciąży :) Powodzenia! Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
  17. Biskwit wlasnie sni o zebach wcisniety miedzy oparcie kanapy, a moje nerki. Mam wrazenie, ze ta rozkolysana narodzinami nowego czlonka rodziny lodka z czasem sie uspokaja ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Koszulka boska..ale seriously last one???:P

    Ps. Pięknie się prezentujecie w trójkę:)

    OdpowiedzUsuń
  19. o rety, pomyśleć, że 4 miesiące temu miałam te same dylematy i strachy co Ty! A teraz? Phi, pełna harmonia i góóóra miłości.. No i chaosu też :) Ale cudownie nam jest. I powtarzamy wszystkim, że DA SIĘ :) Trzymaj się dzielnie

    OdpowiedzUsuń
  20. Serio, ja wspominam super druga ciaze, na koncowce starszy obchodzil trzecie urodziny. Mlodszy okazalo sie, ze od pierwszego dnia samodzielny z mama nie chce spac !?! Z nikim nie chce spac, a my przyzwyczajemi do kogos posrodku przez te pierwsze miesiace. Myslalam, ze bedzie ciezko, a tu z gorki, starszy pomagal posrod zazdrosci, mlodszy wspolpracowal. Okazalo sie, ze tak jak splro mam mowilo, kazde kolejne to prosciej. Podobno przy trzecim to juz machasz reka, ale maz jakos nie chce sprawdzic ;P a Ty wygladasz oblednie, do zakochania :)
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  21. a ile kosztują te cudowne sandały? :) bo nigdzie nie mogę znaleźć tejże informacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanie nie są i uprzedzam, że jak mi nie wystarczą na dwa sezony, to się na nie obrażę :D Choć aktualnie je lowam. "Dorosłe" zazwyczaj kosztują 249 zł, ale np. kolor lime i żółty jest w promocji za 199 zł. Dziecięce są w cenie: 169, 189, 209 zł, w zależności od rozmiaru. Najlepiej pisać prv wiadomość na FB KLIK, bo są ostatnie sztuki niektórych rozmiarów i rabaty też są :) No i pomoc wtedy z rozmiarem jest... Ja musiałam kupić np. o rozmiar większe sandały, niż zazwyczaj wybieram.

      Usuń
    2. Dziękuję za informację :) Jejku, to powinny starczyć na trzy sezony co najmniej! Moje obecne noszę czwarty sezon, a są z Lasockiego i kosztowały o stówę mniej ;)

      Usuń
    3. Mi z sandałami to się jeszcze nie udało, w sensie więcej niż dwa sezony. No niszczę na potęgę :) Zimowe, owszem - trzy, cztery sezony daję radę :D

      Usuń
    4. Kochana, ja je noszę drugi sezon! Kàpały się w morzu i żyją. Przetrwają nawet i 5! ;p

      Usuń
  22. Dacie radę :) Wierzę :) jak tutaj piszą dziewczyny z każdym kolejnym dzieckiem już prościej. Nie martwisz się każdym dziwnym odgłosem czy kolejną czkawką. Bo wiesz już co to jest ;) A chaos?? Pojawia się dopiero wtedy gdy to młodsze (ok. roku) zaczyna podbierać zabawki starszemu i włazi samo na parapety, wspinając się po sofach naśladując rodzeństwo ;) Ja czasami nie nadążam za pomysłami mojej dwójki ;)
    Pakuj torbę pakuj. Bo już czas! Położna Ci radzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaaaaależ piękne zdjęciaaa:D
    Ależ piękne dwie Kobiety i Mężczyzna na nich!:D Bosko!

    Sandały rewelacja- jak tylko pierwsze zdjęcie podskakujące Ew zobaczyłam, to już miałam pytać , a skąd? a skąd butki?:D

    OdpowiedzUsuń
  24. oj tam, oj tam. Piekna jestes z brzuchencia, ale rozumiem, ze ciezko sie juz toczyc. Mnie Adam w ostatnich tygodniach lubil o 4tej rano na siku budzic, no zlosliwiec :)
    Nam z drugim bylo latwiej jakos, spokojny byl, siostra zakochana w nim ( tylko trzeba bylo jej czesciej mowic, ze ja kochamy )...A uklad i roznice wieku mielismy identyczny

    OdpowiedzUsuń
  25. Piszesz 'dopiero' 36 ?! Ja bym już pewnie robiła pod siebie z niecierpliwości :D A na sandały miałam chętkę ale jakoś kasa gdzie indziej się podziała - ale widać że świetne są!

    OdpowiedzUsuń
  26. Pełnia szczęścia ze zdjęć wydziera :) I jakoś przypomniała mi się anegdotka co robi matka kiedy jej pierwsze dziecko zje pieniądze... Także ten,czekamy na Wojtak wszyscy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja w drugiej ciazy w 34tygodniu poczulam potrzebe spakowania torby do szpitala. Teraz, zaraz a jeszcze to i tamto. Uff wszystko jest. :) intuicja mnie nie zawiodla tej nocy obudzily mnie skurcze i dwie godziny pozniej byl na swiecie maly zdrowy Grzes. PS. Sliczna Ty, sliczny brzusio:) a Ewka piekna to juz mala kobietka :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pięknie Ci z tym brzuchem! A Ewka ma Twój uśmiech.
    No i Wojtek zaraz będzie, więc wiesz... pakuj torbę ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ostatni? Ja Cię z trójkà jak nic widzę! Szkoda marnować taki potencjał :D Trzeba uszczęśliwić jeszcze jedno dziecko - każdy powinien mieć taką fajnà mamę!

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudnie Ci z tym brzuszkiem i jeszcze w rej koszulce,choć na pewno nie lekko .... ale ile radosci za chwilę :)
    spokojnej końcówki życzę i pakuj pakuj kochana torbę, reszta może poczekać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)