22 czerwca 2014

29 Rzecz o odwadze


Popełniłam masę błędów wychowawczych. A to dopiero początek! Najpierw chciałam, żeby Ewa umiała podzielić się symboliczną foremką w piaskownicy. Później, gdy - na poligonie zwanym placem zabaw - zauważyłam, że jej potrzeby znalazły się na ostatnim miejscu i właściwie wszyscy są ważniejsi od niej - chciałam to jakoś odkręcić. Włączyć jej przycisk asertywności. Sprawić, by chociaż zaprotestowała, gdy kolejne dziecko bez ceregieli wpycha się przed nią na zjeżdżalnię. Zdarzało się, że kompletne bzdury mówiłam. Klęska, przyznaję się do klęski. A chciałam dobrze...


Gdybym przeczytała więcej mądrych książek... Ale nie przeczytałam. Raz - jak wybrać te najlepsze lektury, dwa - jak nie zwariować od często wykluczających się teorii, trzy - to i tak nie uchroniłoby mnie przed popełnieniem masy błędów wychowawczych. Zatem może - gdybym bardziej zaufała jej i sobie? Lepiej. Chyba lepiej. Choć wokół mnóstwo rodziców celebrujących niezależność swojego dziecka, odpuszczających jakiekolwiek reakcje na jego zachowanie. I ja bym tak nie umiała. Nie zgadzam się na przemoc, na to by jedno dziecko stale doprowadzało do płaczu inne. Wybieram unik. Inny plac zabaw. Oj, zatem nie jestem również zbyt dobra w konfrontacji. I czego ja wymagam od Ewki? :)


Długo bym mogła. Tak o moich błędach mówić, zamęczać się tym, jaki miewam wpływ na nią. Mam wrażenie, graniczące z pewnością, że sporo z Was przyznałoby się do tego samego. Jak nie na forum, to gdzieś w cztery oczy, podczas rozmowy z przyjaciółką, z mężem, w bliskim gronie (o, jakiś czas temu dyskutowałyśmy w komentarzach u Kaczki, wtedy tematem przewodnim było - czy da się nauczyć dziecka walki o swoje?). Ale ja dziś nie o tym miałam. Miało być o tym, kto może pomóc dziecku, gdy na zajęciach z muzykoterapii wystraszy się wilka, z kim warto je zapoznać, gdy podczas zabawy w grupie stale jest z boku, kto może sprawić, że zupełnie inaczej spojrzymy na kwestię odwagi... No kto? Nusia. I Albert. Niestety nie mogę zagwarantować, że lektury (czytane choćby przez 20 minut dziennie i codziennie ;)) rozwiążą wszystkie Wasze problemy. Ale na pewno warto spróbować...



Nusia to miss ostrożności - wszak świat pełen jest niebezpieczeństw! Zawsze gdzieś z boku, z dala od szalejącej przedszkolnej grupy. Boi się. Boi się przeskoczyć przez rów, boi się pogłaskać psa, boi się dotknąć tłustego robaka. Podczas jednej z przedszkolnych wycieczek traci z oczu grupę i zostaje sama. W lesie! W lesie pełnym wilków! A zapada zmrok... Bez wchodzenia w szczegóły fabuły - spotkanie ją odmienia (wilki też ;)). Coś, co wydawało się przerażające, wcale takie nie było. Jak łatwo sądzić kogoś po pozorach! A skoro wilki wcale nie były takie straszne, to i może Nusia wcale nie jest taka bojaźliwa?





Albert się nie bije. Męczy się nawet podczas zabawowych przepychanek z tatą. W zerówce poddaje się natychmiast, gdy zaczyna się konflikt. Inne dzieci podejrzewają, że nie potrafi się bić, że jego ręce są słabe. A Albert po prostu nie lubi się bić, nie robi uników, by zadowolić dorosłych, by pokazać, że jest grzeczniejszy czy mądrzejszy. Nie lubi! Tymczasem w zerówce pojawia się troje nowych uczniów. Ta trójka naprawdę lubi przepychanki! A jedną z ich ofiar staje się Albert! Ale... Pod koniec dnia nowi rozmawiają o tym, jaki to Albert jest odważny. Co się zmieniło? Czy Albert użył swoich piąstek? A może wcale nie trzeba się bić, by wykazać się odwagą? :)





Nusia i wilki, tekst i ilustracje: Pija Lindenbaum
Czy jesteś tchórzem, Albercie?, tekst i ilustracje: Gunilla Bergström
tłumaczenie: Katarzyna Skalska


A Wy? Jakie znacie tytuły związane z tematem odwagi, pokonywaniem lęków? A może z przemocą? Do głowy przychodzi mi jeszcze inna część Alberta - Albert i potwór (Gunilla Bergstrom, Wydawnictwo Zakamarki). A także tytuł - Laszlo boi się ciemności (Lemony Snicket, Jon Klassen, Wydawnictwo Filia). Ale że tych książek nie mam, to i za dużo powiedzieć nie mogę... Jeśli macie swoje typy, śmiało podzielcie się nimi w komentarzach :)


29 komentarzy:

  1. Dziękujemy za podpowiedzi :) Chętnie zapoznamy się z tymi tytułami i chętnie poszukamy kolejnych, bo i u Fiołka zaobserwowałam konieczność wzmocnienia asertywności. Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nocny Maciek - książeczka oswoiła nas z nocą :) A Nusię bardzo lubimy Alberta natomiast nie znamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nusie znam i uwielbiam! Pija Lindenbaum skupia się na dziecięcych problemach z trudnymi emocjami, daje wskazówki nam dorosłym. Co do innych autorów to już kiedyś wspominałam tutaj "O duchu, który się bał", Zakamarkowa pozycja, dzieciaki w przedszkolu ją uwielbiają od maluszków do starszaków! I zaręczam Ci, że mimo mrocznych ilustracji nie boją się ani trochę :-) pozycja obowiązkowo czytana codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa mi pokazała okładkę w katalogu Wydawnictwa :) Chyba coś mi chciała powiedzieć... ;)

      Usuń
  4. Jakoś nigdy nie musiałam stawiać czoła takim strachom, moi chłopcy szaleni i asertywni. Raczej muszę ich poskramiać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Olgo... mamy te same problemy co Wy, do tej pory nie wiem jak pomóc jej i sobie! Czasem chce na siłę ją zmienić, a później mam wyrzut,y że jestem jak ten lew z maską i przed oczami/w głowie mam słowa/cytat "Pan Doktor mówi, że dziecko ma prawo być, tym kim jest, i że ma prawo do szacunku". Kawka z psychologiem/Olgą mile widziana o odwadze, asertywności w kontaktach z rówieśnikami :)
    Pozdrawiam, Dorota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisuję sugestię, nie obiecuję :) Nie wiem, jak mi się teraz codzienność poukłada :)

      Usuń
  6. Witam serdecznie.Do listy książek dopisałabym jeszcze "Leonek i lew" Wandy Chotomskiej.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście! :) Jak mogłam zapomnieć?! Dzięki!

      Usuń
  7. Z serii Tupcio Chrupcio "Nie pozwolę sobie dokuczać" Elizy Piotrowskiej.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Tupcio nie leży, ale Ewa wypożyczała, to i jej czytałam :) Chyba nawet w tej serii było coś jeszcze o odwadze...

      Usuń
  8. Polecam "Kret sam na scenie", z uroczymi ilustracjami Evy Eriksson. Także o zbawiennym wpływie młodszego rodzeństwa na niedobory odwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Pamiętam okładkę, ale nie "macałam". Z tego co pamiętam, to w miarę świeży tytuł. Dziękuję, sprawdzę!

      Usuń
  9. Nic nowego chyba nie dodam, ale na zarówno "Laszlo", jak i "Nocny Maciek" są naprawdę świetni. Obie książki u nas darzone miłością wielką. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Nusia.." jest przepięknie zilustrowana, uwielbiam taki typ rysunku. Kurczę, ja jak na razie mam maleńką, pół roczą córeczkę, ale właśnie nawet dziś myślałam o tym czytaniu tych książek o wychowywaniu i o własnej intuicji. itd. itp. i tak sobie myślę, że trochę warto poczytać, ale jednak zawierzyć intuicji też trzeba! Przecież książek się nie wyuczymy na pamięć, a reagować i tak będziemy nie raz spontanicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt faktem, że współczesne matki - a mówię tu o tych, które poszukują drogi, rozwiązań, wiedzy - mogą łatwo się pogubić. Takie przebodźcowanie nam grozi. Za dużo tego wszystkiego, sprzecznych komunikatów, życzliwych (bardziej lub mniej) rad...

      Usuń
    2. Ja robiłam (i robię) tak: dużo czytam, żeby poznać różne punkty widzenia. Ale wśród tego wszystkiego ufam własnemu rozsądkowi i (!) intuicji. W ten sposób idę się własną ścieżką - trochę z tego mi się spodobało, trochę w tamtym się poczułam... A potem wychodzi i tak inaczej, bo dziecko nie z plasteliny, ugnieść się nie da ;-)

      Usuń
  11. "O kurze, która opuściła podwórze" - ale Ewa troszkę jeszcze za mała (choć moi chłopcy mieli ok. 4.5 roku jak słuchali, jak czytam Frankowi i muszę powiedzieć, że słuchali!, ale przeczytam im za jakiś czas jeszcze raz - i sobie :))

    A na teraz dodam do listy "Kto pocieszy Maciupka" . Ukochaną książkę mojego Antka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Błędy wychowawcze.... jak ja to dobrze znam.... Chce się czegoś, a wychodzi zupełnie odwrotnie. My walczymy z brakiem wiary w siebie :-(

    OdpowiedzUsuń
  13. A może jesteśmy dla siebie za surowe? Może to nie zawsze błędy wychowawcze, tylko takie nieśmiałe charaktery??
    U nas też od zawsze jest stanie z tyłu, z boku, ostrożność, wycofanie. Ale traktuję to tak - ONA taka jest i jedyne co mogę zrobić to wspierać i pomagać. Więc za propozycje książek STOKROTNE DZIĘKI!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiewiór Wystraszny. Czytałam synowi koleżanki i bardzo mi sie podobała. Zabawna, wesołe rysunki i mapa- ksiazka dzieki temu jest interaktywna. Temat strachu i jego przełamywania, ale zabawnie.
    http://www.empik.com/wiewior-wystraszny-watt-melanie,prod57367567,ksiazka-p

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas jak z chorągiewką...pół roku siedzi w piaskownicy nic nie robiąc sobie z tego, że wszyscy zabierają mu zabawki, pół roku w roli tego wyrywającego:/ By potem znowu siedzieć bez zabawki:D Nie nadążamy i z mężem sobie tłumaczymy, że ot taki charakter ma i skoro mu z tym dobrze, to nam też.
    Nusi nie mamy, chętnie nabędziemy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Laszlo boi się ciemności to bardzo fajna pozycja w tym temacie. My wypożyczaliśmy i świetnie nam podeszła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam kiedyś wypowiedź pewnego pediatry z wieloletnim starzem, która była dość krzepiąca - jego zdaniem rodzice nie powinni się aż nadto martwić, że coś "sknocili", bo czas z dziećmi jest trochę jak sprężyna i pewne rzeczy do nas wrócą i mamy szansę na ich naprawę. Bardzo mi się to spodobało, bo przecież i w dorosłym życiu tak jest. A co do walczenia o swoje, to myślę o tym, co napisała Susan Cain w swojej książce Quiet. Uczymy dzieci walczyć o swoje i martwimy się o nie zamiast przesunąć uwagę na tego, który zabiera i jego uczyć nie zabierania. A co do książek, o których piszesz, czy Ewce jakoś pomogły, dały do myślenia? Matylda po pierwszym przeczytaniu Laszlo nie chciała widzieć tej książki, ale po kilku miesiącach sama do niej wróciła. Wydaje mi się, że przez ten czas ją trawiła i nadal się do niej przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja innej beczki...szuka prostych sandałków,co ma Ewka na nogach?

    * polecę z mądrych książek Juul'a trochę poczytać, i nabrać troszkę dystansu do siebie...podoba mi się porównanie czasu do sprężyny!
    pozdrawiam mamatrójki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)