25 lipca 2014

Hello



Dorodna rzodkiewka. Choć premierowo był raczej gigantyczną śliwką węgierką. Bardzo nie chciał wychodzić, oj bardzo. Swoje niezadowolenie obwieścił światu głośnym płaczem, a jego broda - drgająca podczas fali rozpaczy - zrobiła furorę na porodówce. Może nie rozpaczy... Gniewu bardziej! Że ktoś coś, że źle, nie tak, że głodny! Rzodkiewka musi jeść. NATYCHMIAST. Taki to awanturnik. I Pan Fałdziszon. Wielbiciel bliskości, jedzenia i drzemek. Czyli dla świata - zupełnie zwykły noworodek. Dla nas cudo. Młodszy brat. Nasz syn. Wojtek.



PS Dziękujemy za wszystkie gratulacje i powitalne prezenty! :)