2 lipca 2014

26 I po siódme...

- Wygrałam bon na buty! - piszę do taty. A on mi odpisuje, że wysłałabym lepiej jakiś kupon w końcu i szóstkę trafiła... A może mi pisane są właśnie te małe-duże nagrody w konkursach, które udaje mi się wygrać? :) Takie co odciążają nieco budżet i sprawiają masę radości?


Dziś zdradzę Wam sekret*, jak grać, żeby wygrać. Bo ostatnimi czasy szczęście mi sprzyja i wygrywam całkiem regularnie. Otóż. Mój przepis jest dość prosty. Po pierwsze biorę udział tylko w konkursach, w których naprawdę interesuje mnie nagroda. Nie rzucam się w wir rywalizacji o dwudziestego misia, o drugi tusz do rzęs, o rzeczy, które nawet do końca mi się nie podobają... Nie wyszukuję konkursów. Same mnie znajdują. Blogi, które śledzę, strony, na które zaglądam, polubiony fanpage. Albo zauważę jakiś konkurs, albo go przegapię. Tragedii nie ma :) Po drugie - czytam regulamin. Zawsze. I zadania konkursowego nie wykonuję w pierwszy dzień (po trzecie!), kiedy o konkursie się dowiem. Choć też nie czekam do ostatniego, zwyczajnie daję sobie chwilę do namysłu. Bo zapomniałam wspomnieć, że najbardziej lubię konkursy, które wymagają jakiegokolwiek wysiłku - wypowiedzi, zdjęcia, pracy plastycznej... Nie znoszę konkursów na lajki, tak samo jak tych, w których jest 50 sponsorów i tyle samo stron do polubienia. Po czwarte, jeśli decyduję się wziąć udział w konkursie, zapisuję sobie do kiedy trwa i sprawdzam wyniki. To taka oczywistość. A wciąż obserwuję wpisy, że ktoś się nie zgłosił, że dodatkowe losowanie. A w regulaminie jak byk - kiedy rozwiązanie i że wygrany ma ileś tam dni na podanie adresu, kontakt. I po piąte. Jestem szczera. Nie wymyślam "na siłę", nie kalkuluję, jaka odpowiedź ma szansę na nagrodę, nie wykorzystuję tego samego zdjęcia w dziesiątkach rywalizacji, nie korzystam z dwóch różnych adresów e-mailowych, nie oszukuję. Szanuję pracę organizatorów, spełniam wymagania konkursu lub - jeśli tak nie jest - nie biorę w nim udziału. A jak wygram, cieszę się jak dzieciak. Z okularów z filtrami dla Ewki, z różowych trampek (również dla niej, nic jej nie mówcie, to niespodzianka!), z porządnego laktatora, torebki, z książki, z biletu do teatru czy kina. Po szóste - jeśli nie wygram, co przecież zdarza mi się częściej niż wygrana, nie tworzę teorii spiskowych, nie obrażam się, nie płaczę po kątach. Nie udało się - trudno, widać inne prace były lepsze, ujęły jury czymś innym. Po prostu. No szkoda. Może następnym razem? ;)


A z Was? Jakie typy? Gracie? Jak lubicie grać? Wygrywacie? :)

* Taki to sekret, który sekretem w sumie nie jest, prawda? Bo po siódme - czasami po prostu trzeba mieć odrobinę szczęścia... :) 

26 komentarzy:

  1. Wiesz, ze ja mam podobnie? Jak juz widze, ze trzeba polubiec w ciemno dziesiatki stron, to nie biore udzialu, chocby nie wiem co dawali! Ide tam, gdzie fajne nagrody i staram sie byc soba, nie sciemniac, a jak nie daje rady ( tak jak u Ciebie kiedys, bo net nie chcial, jak ja chcialam ) to nie wsciekam sie.
    Nam tez sie udalo w ciagu paru miesiecy dwa razy fajne rzeczy, teczke artystki i bilet wstepu dla calej rodziny na fajna miejscowke :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobnie, bardzo podobnie... Parcia na konkursy zbyt dużego nie mam, od czasu do czasu jakiś moją uwagę zwróci. Staram się brać udział - podobnie jak Ty - w takich, gdzie doceni się wypowiedź, jakąś pracę, a nie "lajki" i o dziwo szczęście póki co też mi dopisuje. Rzecz jasna nie zawsze, ale z tego powodu włosów z głosy sobie nie wyrywam. Gdyby pomyśleć w ciągu ostatniego roku udało się mi wygrać konsolę kinect x-box 360, dwie pralki automatyczne, czytnik e-booków, ramkę cyfrową, drukarkę, ostatnio telefon komórkowy i roczny pakiet orange open oraz całkiem sporo kreatywnych gadżetów dla dzieciaków...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam bardzo podobne podejście, biorę udział tylko w tych które mnie interesują i tak ostatnio wygrałam zapas witaminek dla kobiet w ciąży na dwa miesiące, a tyle mi właśnie zostało do porodu :) Na lajki to dla mnie nie konkurs...a co do obrażania się i teorii spiskowych - nawet bym na to nie wpadła. Raz się wygrywa, raz się przegrywa i nie dziwię się organizatorem, że odechciewa im się konkursy robić- skoro potem muszą się z nich tłumaczyć, jakiejś zakompleksionej osobie... Pozdrawiam i zdrówka życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I za to Cię uwielbiamy!:D
    Poka te różowe trampy dla Ew:D

    OdpowiedzUsuń
  5. No wiesz co? Takie sekrety zdradzac? A tak serio to ja biore udzial w konkursach w ktorych podoba mi sie nagroda bo jak mi sie nie podoba to po co mi to jak wygram...;)
    Daje z siebie wszystko i mam z tego dobra zabawe..dawno nic nie wygralam ale jakos mi nie smutno,;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak po co? Nie wiesz po co niektórzy grają? Żeby sprzedać! :]

      Usuń
    2. A no tak...ja to jednak mało przedsiębiorcza jestem:P

      Usuń
    3. Jeny, jak ja mało wiem o świecie...

      Usuń
  6. To ja mam podobnie. Z tą różnicą, że jak spodoba mi się temat konkursu i mózgownicą trzeba ruszyć, to nagroda na dalszy plan schodzi. I często dowiaduję się co wygrałam, jak paczkę otworzę :) Kilka razy udało mi się wygrać, przeważnie coś dla Mateusza. Jak dla siebie wygrałam 100zł do Empiku, to i tak Mateuszowi plecak kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to! Jak mam jakiś bon, to po pierwsze szukam, co dla Ewy :D Choć ostatnio stawiam wtedy na gry planszowe - rodzinne rozgrywki sprawiają nam sporo radochy :)

      Usuń
    2. Olga...w temacie gier...macie Basia-łap kolory!....podobno genialna....no i z Basią:)

      Usuń
    3. No właśnie wiele dobrego słyszałam, ale jak przeczytałam opis, to mi wyszło, że chyba większa radocha jest, gdy grają rówieśnicy... No ale ta BASIA... <3

      Usuń
  7. w 2klasie podstawówki wygrałam buty! Czerwone, ogromne, sztruksowe boty. Nienawidziłam ich. Nigdy nie nosiłam. Ale byłam z nich dumna-bo wygrałam :D Czasem kupuję los w lotto, marzymy z mężczyzną mym, że kredyt spłacimy, działkę kupimy, może na wakacje wreszcie jakieś pojedziemy... i tak sobie od czasu do czasu marzymy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia dobra sprawa :) Też czasem snujemy kolorowe wizje, ale później orientujemy się, że "żeby wygrać, trzeba grać" :D Notorycznie zapominamy puścić choć jednego kuponu :)

      Usuń
  8. Ja też gram. To dla mnie fun! ;-) Podzielam znaczną część Twoich preferencji i zwyczajów konkursowych... Nie lubię konkursów na lajki i tagowanie znajomych. Poza tym unikam foto konkursów. Jakoś nie lubię wrzucać do sieci zdjęć córeczki... Co nie zmienia faktu, że uwielbiam oglądać konkursowe zdjęcia uśmiechniętych dziecięcych buziaków. Odwrotnie niż Ty, z reguły zadanie konkursowe realizuję od razu. Taka jestem troszkę w gorącej wodzie kąpana. (Spoko, spoko... walczę z tym.) ;-) Gram w konkursach z dziecięcymi fantami. Jak już uda mi się coś wygrać dla małej i przyjdzie paczka, to wręczam ją Ewie (za buziaka), ona zaciekawiona rozrywa paczkę, a ja cieszę się jej radością. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, jeśli jest w tym sens, mówię Ewce, że robimy coś (typu zdjęcie "okładkowe") na konkurs. To też lekcja, bo przecież nie zawsze wygrywamy. Jest okazja do rozmowy - o gustach różnych, o rywalizacji, przegrywaniu itd. :)

      Usuń
    2. No i paczki to ona wszystkie otwiera :D Chyba że jest jakaś tajna misja, wtedy kłamię jak z nut, że paczka jest dla taty i że to dokumenty do pracy ;)

      Usuń
  9. Ja też się wkręciłam w konkursy i mam baaardzo podobną filozofię ;) Trochę naszych wygranych pokazujemy na blogu, bo ostatnio tych wygranych - wspaniałych! - się trochę uzbierało ;) Ostatnia zdobycz to kocyk od MayLily, o którym marzyłyśmy skrycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, a ja mam jakiś problem z konkursami... Bo z jednej strony fajnie, a z drugiej nie lubię tej otoczki rzucania się na łup... W ogóle im dłużej siedzę w blogosferze tym bardziej dystansuję się od tego co się w jej wnętrzu dzieje, ale nie tylko o konkursy chodzi. Choć no jasne zdarzyło się i nam. Lubię konkursy w Rymsie, wygrałyśmy trzy razy no i na razie odpuściłam, co będę zgarniać wszystkie książeczki, trzeba dać innym szanse, może bardziej potrzebującym? A no i na te konkursy to jednak czasu potrzeba sporo... A co do Twoich 'metod' ja prawie zawsze piszę/działam od ręki, gdy zaczynam dumać, to nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to nawet bardziej chodziło o to, że czasem, jak przeczytam o konkursie, to nie mam czasu usiąść na półdupku chociaż :D I napisać. Muszę czasu znaleźć trochę. I też jak gdzieś wygram to potem mi głupio drugi raz wziąć udział w konkursie, przynajmniej staram się odczekać "kilka konkursów" :)

      Usuń
  11. mi ostatnio czasu brak - a Wasza dobra passa - zrozumiała - bo szczęścia za dwoje nie każdy posiada :))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wygrywam w konkursach na jakiś tekst. Ty;e ze zazwyczaj kosmetyki albo coś w tym stylu. 2 razy wgrałam weekend w super spa. A wszytko oddałabym za jedna kumulację ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)