6 lipca 2014

27 Oczekiwanie. Ciąg dalszy

Skoro muszę zabrać pęcherz na spacer, to jest 4.00. Nie ma potrzeby, by zerkać na zegarek. Idę, nieco się kiwam, jak pingwin. Mijam kącik Ewy. Opcje są dwie. Albo leży rozwalona, zimna jak niektórzy (co sztywniejsi) bohaterowie kryminałów, bo przecież przykrywanie się ma w głębokim poważaniu. Albo, jak kilka dni temu, siedzi na łóżku - nieprzytomna, kiwająca się w każdą stronę. - Wszystko dobrze? - pytam szeptem. - Taaak - mruczy wańka-wstańka. - Tam jest poduszka - popycham ją lekko w jedynym słusznym kierunku. Pada i zasypia. 4.40. - WODY! - budzi mnie krzyk Ewki. Daję sobie chwilę, może tylko jej się coś śni... Nie woła więcej, śpi. Za to Wojtek dostał czkawki. Leżę, brzuch mi podskakuje. Zasnę jeszcze?


A może ja błąd zrobiłam? Gadałam z Wojtkiem, a powinnam z macicą? Może powiem jej, że kontrakt się skończył, już dziękujemy, proszę finiszować zadanie, odprawa będzie atrakcyjna? Bo na liczniku 40+1 tc, a tradycji stało się zadość. - Niech pani się umówi na za tydzień, po drodze ktg zrobi. Nie urodzi pani w tym tygodniu. Ale ogólnie wszystko dobrze, po prostu taka pani uroda - uśmiecha się lekarz. A może to dlatego, że mam dwie nowe książki? I Wojtek, łaskawie, czeka aż je przeczytam? Fasolka szparagowa, truskawki, czereśnie, maliny, lody, arbuzy. Korzystam, oczekując.



Ewka maluje. Tu jest Tramal (centralna postać, wiadomo). Tu Ewa, cała w różu. Tata. Mama. Słońce i chmury. - Gdzie Wojtek? - pytam. - W brzuchu - odpowiada. - Zlituj się, to kiedy myślisz, że się urodzi? - próbuję się dowiedzieć. Może WIE. - 14... - rzuca. Już M. zaczyna się cieszyć, że po finale Mundialu, kiedy dodaje: - ...maja. - Ale maj już był - protestuję. - To za rok - stwierdza - o godzinie 12.02. WYOBRAZIŁAM TO SOBIE. Te kolejne miesiące w ciąży i równomierny przyrost wagi mojej i jego. I teraz nie będę mogła zasnąć wieczorem. Ze strachu ;)




27 komentarzy:

  1. Dobry chłopak z tego waszego syna. Nie dość, że mamie da przeczytać książki, to jeszcze tata zdąży cały Mundial w spokoju obejrzeć ;) Doceń to! W każdym razie już bliżej, niż dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhm. Doceniam, no doceniam. Mogłoby mi się tylko lepiej spać... Coś tu źle wymyślone jest - złe spanie przed porodem, złe po.. Pfffff.

      Usuń
  2. Kiedyś jednak wyjdzie. To pewne!
    Obtulam na okrągło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam, że będzie to nawet przed 14 sierpnia 2014, a może nawet lipca, jeśli Wojciech zaszaleje.
      Tak to już jest z potomkami i doktoratami ;)

      Usuń
  3. Olga, a jak ty dajesz radę w te upalne dni? Ja dopiero 33tc na liczniku, a już kilka razy zdążyłam zrobić histerię, że już dłużej nie dam rady...
    W sumie jedyną rzeczą, która mi przynosi ukojenie, to właśnie letnie obżarstwo: bób, fasolka, kalafior, czereśnie, jagody :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam na to sposobu, po prostu nie mam wyjścia, to wytrzymuję :D Włażę często pod chłodny prysznic :)

      Usuń
  4. Bylo takie opowiadanie Judy Budnitz "skad przychodzimy". Bohaterka koniecznie chciala urodzic w Ameryce i tak przenosila ciaze, aby jej marzenie sie spelnilo. Nie pamietam juz dokladnie, ale maly umial juz chodzic i mowic jak przyszedl na swiat ;) wiesz takie surrealistyczne, zeby nie bylo, ze Ci tego zycze. Tak mi po prostu przyszlo na mysl.
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym chciała dzisiaj :D Meczu nie ma, posprzątane, zeżrę orzeszki w czekoladzie i mogę iść ;) EWENTUALNIE jutro, bo fajna data :D

      Usuń
  5. Syn pierworodny zaczął wychodzić 2 dni przed terminem. urodził się 1 dzień przed wyznaczoną godziną ZERO. Myślałam, że już nigdy nie wyjdzie ;) Hania 3 lata później- czekałam już od 38/39 tyg a tu nic, termin minął CISZA. Urodziła się 3 dni po terminie- a dla mnie to były najgorsze 3 dni w życiu! ;) Jadąc na porodówkę miałam genialny humor, że to już (pomino akcji w pełni i 5 cm rozwarcia przy przyjmowaniu) babeczki w szpitalu nie chciały uwierzyć, że rodzę :) poszło szybko i gładko, czego Tobie też życzę ;) I jednocześnie wirtualnie wspieram w oczekiwaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam teraz taki stan, że jak mnie pierdyknie mocniejszy i regularny skurcz, to chyba toast wodą wzniosę ;) Mieć już 5 cm, oj, ale by było fajnie! :)

      Usuń
  6. Ooo to o tej 4 możemy się myślami przywoływać, bo i ja wtedy mam pobudkę i spacer w kierunku wc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od niedawna tak spaceruję :) Wcześniej mnie Wojtek oszczędzał ;)

      Usuń
  7. No to Ewka Cię pocieszyła 14 maja :) Może jednak Wojtek lipiec wybierze- oczywiście tego roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jest rozsądniejszy niż siostra ;)

      Usuń
  8. Szczęśliwego rozwiązania życzę o:) i mam pytanie, jakim aparatem pani robi zdjęcia? :) podoba mi się ich kolorystyka i ostrość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, myślę, że to kwestia obróbki, nie aparatu. Bawię się darmowymi programami typu - PicMonkey. Aparat mam raczej "zwyczajny", kompakt, umiejętności brak, częściej strzelam na ślepo i coś tam wychodzi ;) Canon PowerShot SX20 IS

      Usuń
    2. Na obróbkę też stawiałam, ale jednak nieostre zdj ciężko naciągnąć :) i bez tej skromności, bo zdj są świetne, przede (!) wszystkim oryginalne, nie takie jak na każdym blogu, żeby było modnie :)

      Usuń
  9. Zobaczysz zatęsknisz jeszcze do czasów , kiedy Wojtuś był w brzuchu, a Ty fizycznie martwiłaś się tylko o jedno dziecko :P . Ewka powala mnie swoją umiejętnością dedukcji, bardzo przypomina mi w tym Majkę :) . Nieznane mi jest oczekiwanie na wyklucie dzieci z brzucha dłuższe niż do 38 tc. , więc nie mogę napisać że doskonale Cię rozumiem, ale chyba na tym polega życie, cały czas na coś czekamy, doczekasz się kochana , doczekasz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeeeeeenyy jeeeenyyyy no dłuuugo jeszcze ?! :D

    P.S. Zaraziłaś mnie czereśnio-obżarstwem! Po trzy pakuję do buzi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie 38 tydzień i też już bym chciała żeby było po wszystkim. Duśka urodzona dokładnie w dniu terminu, więc jak Krzemek będzie równie punktualny to jeszcze sobie poczekam, a niestety stany "przedporodowej depresji" już mnie dopadają :/.

    Trzymam kciuki za szybką decyzję Wojciecha!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ty! Dobrą masz kondycję skoro takie foty robisz...ta ostatnia to fota z "leżenia" czy aparat na podłodze postawiony "w ciemno" ? :)
    Trzymajcie się!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedziałam na podłodze, aparat stał :) Nie musiałam w ciemno, bo mam ekranik z podglądem, który można niemal dowolnie "wykrzywiać" ;)

      Usuń
  13. U mnie urodził się tydzień po terminie i to dlatego, że wywołali poród. Pewnie dobrze, bo mały pływał w zielonych juz wodach. Szybkiego porodu!
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Hihihi, pamietam jak sie dluza te ostatnie dni. Ja obie ciaze przenosilam (tez mi ginekolog powiedzial, ze taka moja uroda...), na szczescie tutaj pozwalaja przenosic tylko o tydzien. :) Za to oba porody mialam wywolywane, a to juz zadna frajda. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ewkę też wywoływaną, po 13 dniach :/

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)