4 lipca 2014

Ptakolce małe i duże

Idę przez park. Po świeżo skoszonej trawie skacze jakieś ptaszysko. No nie wiem, nie wiem jakie. Brązowawe takie. To nie gołąb, wróbel też nie, na bank nie sikorka, bocian też raczej nie ;) Ki diabeł? Oczywiście - mogę to sprawdzić. Mogę włączyć komputer i znaleźć odpowiednie zdjęcie. Ale czy na pewno chcę, żeby to kojarzyło się Ewce, jako jedyny sposób wyszukiwaniu informacji? "Książka dla całej rodziny" - czytam na okładce. Tak. Nie tylko Ewie przyda się wiedza o skowronku, sójce, zimorodku czy szpaku. Nie tylko ona rozdziawi buzię ze zdziwienia, gdy dowie się, że jemiołuszka może połknąć około 500 jagód (różnego rodzaju) dziennie! Taka kurdupelka! Gdzie ona to mieści?




Chciałam, żeby miała fotografie. Ta książka o ptakach, której szukałam. Nie ilustracje. Ubolewam na przykład, że książki Adama Wajraka są z ilustracjami. Nie wiem, czy wszystkie, czy większość - ktoś może mnie uświadomić w tym temacie... Bo czytać go uwielbiam i na pewno Ewa w swoim czasie pozna całą serię Przewodników prawdziwych tropicieli (i pozostałe tytuły). Tymczasem chciałam coś prostszego, ciekawego, ze zdjęciami. Coś na początek. Dobry początek.  




Andrzej Kruszewicz opowiada o ptakach to bardzo dobry początek. Spory format w twardej oprawie. Wypełniony pięknymi zdjęciami, ale przede wszystkim solidną porcją informacji. Lekkostrawna ta porcja - trochę konkretów, garść ciekawostek. Zaglądam ja, zerka każdy, komu wleci w łapska ten tytuł, ogląda Ewa. Ptaki poznajemy! I tylko niedosyt pozostaje po lekturze... Mogłoby być więcej ptaków, stron, zdjęć, wszystkiego! Niby 108 stron, ale - mało, jednak mało :)





PS W oczekiwaniu na szpaka - kolczyki z czereśni. Nie przyleciał! Pewnie wybrał owady, ich larwy, dżdżownice jakieś. A tak Ewka czekała! ;) A skoro się nie doczekała - zjadła sama. Wszystkie...




Oficyna Wydawnicza MULTICO


- Cip, cip? Wróbelku! Cip, cip!