9 października 2014

16 Daleko jeszcze?

Idziemy... Pięknie jest. Jeszcze zielono, choć jesień rozłożyła już swoją paletę z czerwonym, żółtym i pomarańczowym kolorem. Pięknie jest. Majestatycznie. Te góry. Wierzchołki między chmurami. Pięknie. Idziemy. - Dzień dobry, czy daleko jeszcze do schroniska? - pyta Ewa pierwszych napotkanych turystów. - Dzień dobry, czy daleko jeszcze do schroniska? - zaczepia kolejnych. - Dzień dobry... Guten Tag! Dobrý den! Niedaleko. Bliziutko. Jeszcze pół godzinki. Dwa zakręty. - A czy będzie tam jakiś plac zabaw??? Nie będę Was oszukiwać - z gór to się Ewce najbardziej podobał wylosowany w automacie łańcuszek z Moje Opony (My Little Pony). I łóżko piętrowe w hostelu. Czy w związku z tym żałuję tego wypadu? Tego, że nie mogliśmy wejść wyżej, że z wózkiem to tylko jeden szlak i to do pewnego momentu? A on chusty/nosidła nie znosi... Że sporo czasu spędziliśmy w hostelu, słuchając szalejącego wiatru? Zamiast w drodze? A nie. Nie żałuję. Wróciłam zmęczona, choć wypoczęta. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy pojedziemy tam znowu. Może wtedy Ewka zobaczy góry tak naprawdę? A może nie :)
















PS Noclegu w Karpaczu szukałam, pytając Was o radę na FB. Tak trafiliśmy do Hostelu Krokus. Teraz i ja mogę polecać to miejsce. Na uboczu, z klimatem, z pomysłem i przede wszystkim uśmiechniętymi ludźmi :)

16 komentarzy:

  1. Ja też chcę :) No i widać Was wszystkich wreszcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo jak fajnie! pojutrze wyjeżdżamy w podobne okolice, tylko trochę bliżej.. w sensie od nas bliżej, od Was to chyba żadna różnica (do Kotliny Kłodzkiej) no i... nie widzę końca pakowania! Nocniki, podgrzewacze.. o mamooo.. ktoś kiedyś powiedział, że pakowanie to kara za to,że się ma labę i wakacje.. coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już nakręciłam męża na góry w przyszłym roku, bo do tej pory to tylko morze i morze... Doczekać się już nie mogę tego wyjazdu ;) Mam tylko nadzieję, że Mateuszowi się spodoba.
    Fajny ten wasz Karpacz! A najfajniejsze to łóżko. I pościel ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale cudnie! "Moje Opony" haha-uwielbiam Was!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na wycieczki w góry z maluchem, który potrafi już siedzieć bardzo polecam takie specjalne plecaki dla dzieci - my zaczęliśmy naszego używać jakoś w okolicy 7-8 miesiąca. Nasz synek go uwielbia, mógłby siedzieć w nim godzinami i czasem zabieramy go w tym plecaku na zwykły spacer, nie tylko w góry. Relację z jednego z naszych wyjściu można przeczytać na moim blogu:
    http://likethisphlog.blogspot.fr/2014/08/aiguillette-des-posettes-2201-m.html
    Naprawdę bardzo polecam ten plecak.

    OdpowiedzUsuń
  6. My tez kochamy gory, trzeba zaszczepic krew za mlodu. Cudne macie dzieciaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My też chcemy w góry! Może na narty się uda?

    OdpowiedzUsuń
  8. My właśnie kupilismy gruponik w Tatry na grudzień. Się doczekać nie mogę!! Te sanki, 9-miesięczna Polka - widzę to!

    OdpowiedzUsuń
  9. My niby góry mamy na co dzień za oknem, ale i tak często szukamy szlaków dalej od domu ....

    OdpowiedzUsuń
  10. pieknie!a czy sie podobalo czy nie, to niewazne. Wazne, ze razem! Widze,ze Wojtusiowi juz zeszlo z polikow...?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też świeżo po górach, bo dwa tygodnie temu byłam. Trochę deszczu ale widoki z Gubałówki wynagradzały wszystko. Moja wycieczka była z pracy, integracyjna - dorosła więc połaziliśmy nieco. Z moją pierworodną tak "górsko" też by nie było zapewne. Opony rządzą, no cóż...róż, to róż :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, z chęcią bym też się wyrwała w takie miejsce z dzieciakami. Może uda się kiedyś. Miejsce zapisuję i zapamiętuje :-) Kto wie. Super zdjęcia !! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  13. Olg na zdjęciu! to ci wydarzenie!;) piękny wypad!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)