21 października 2014

14 Dookoła świata. Londyn

Listopad 2010. Siedzę w pociągu. Na siedzeniu obok mnie, w samochodowym foteliku, obśliniona Ewka. Pociąg relacji Poznań - Zielona Góra. To tylko niewiele ponad 100 km... Jestem podekscytowana, jestem wystraszona. Pierwsza moja babska podróż z córką. Do mojej przyjaciółki, w której brzuchu mieszka mała dziewczynka. To tylko niewiele ponad 100 km... Stosuję zaawansowany minimalizm bagażowy, nawet pieluch mam tylko kilka sztuk. U przyjaciółki czeka cała ich paczka. Dam radę - pod pachą Ewka w foteliku, jedna torba. Dam radę. Na dworcu w Zielonej Górze odbierze mnie przyjaciółka, u niej w domu czeka wózek. Dam radę. Bardzo się denerwuję. Bardzo. Tuż za Poznaniem pociąg staje...



I stoi ponad trzy godziny. I teraz sobie mnie wyobraźcie. Z szaleństwem w oku, kiedy zmieniam pieluchę Ewce raz. I zaraz jest do kolejnej zmiany. Drugi raz, trzeci... Ostatnia pielucha ląduje na jej tyłku niedaleko celu. Tuż po jej założeniu - charakterystyczny odgłos, zapach nie pozostawiający wątpliwości, co do jej zawartości. Jestem mokra od stresu, rozczochrana, głupawo się uśmiecham, zaklinając rzeczywistość: - Nie rycz, Ewka, nie rycz, jakoś dojedziemy, jakoś dojedziemy...



Jasne, że dojechałyśmy! Tyle że zamiast miejskim autobusem, to się woziła Ewka taksówką. Chyba pierwszą w jej kilkumiesięcznym życiu. Gdybym nie przeżyła takiej podróży, gdybym usłyszała o niej opowieść od kogoś - pewnie uznałabym, że ta osoba długo nie wsiądzie do żadnego pociągu... Ale że ja tam byłam i Ewkę kilka godzin bawiłam - wiem, że wszystko potoczyło się inaczej :) Właśnie ta podróż, te małe perturbacje, nerwy, a na końcu ulga, dały mi mnóstwo odwagi! I się zaczęło...



Podróże tramwajami, pociągami, autobusami, autem, loty samolotem... Kiedy tylko można, jeśli można - wyruszamy. Dzień przed wyjazdem zawsze kłócę się z M. Robię listy, pakuję rzeczy, proszę go, żeby mnie przepytał, żeby pomyślał, co powinniśmy wziąć. I zawsze ostatecznie jestem wściekła i narzekam, że wszystko na mojej głowie. Skoro już to wiem, staram się uczciwie uprzedzić: - Będę na ciebie wrzeszczeć w sobotę, wiesz? ;)




Niemcy, Irlandia, polskie morze i góry. Różne miasta. Wszędzie nam dobrze. Chcemy więcej i dalej. To może Anglia? Londyn? Kiedy Endo zaproponowało nam taką podróż, nie mogliśmy odmówić. A że to podróż palcem po mapie, przy lekturze jednego z kultowych przewodników Miroslava Šaška... Przynajmniej było słonecznie! Żadne mgły i opady deszczu nie przeszkodziły nam w spacerze. Ba, nawet kurtek nie mieliśmy i Ewka radośnie (i bynajmniej nie bezgłośnie ;)) prezentowała strój z kolekcji Dookoła świata. I taka to nasza wycieczka do Londynu. Podróż w czasie. W październikową niedzielę. Z książką pod pachą. A zaraz po spacerze wróciliśmy do domu na herbatę, wszak była już 17.00. TEA TIME!




I teraz jest z nami Wojtek. Właśnie skończył trzy miesiące. Z Ewą, zanim gdzieś się wybraliśmy, odczekaliśmy właśnie tyle - trzy miesiące. Tymczasem Wojtek... Polskie morze, góry, Wrocław, Warszawa... No nie umie ten koleżka usiedzieć w domu, ciągle by podróżował! ;) Jak tak chce, to ja już planuję. Pociąg. Z dwójką. Co? Ja nie dam rady? :)



Tymczasem czytamy. O Londynie. Jakim był miastem ponad 50 lat temu, co się w nim zmieniło... Oglądamy czerwone autobusy na ilustracjach, zaglądamy przez ramię ludziom, którzy czytają gazety w londyńskim metrze. Zastanawiamy się, dlaczego dziewczynka na sukience Ewy trzyma parasol i planujemy, co byśmy spakowali na wycieczkę do Anglii. Plan musi być. Dobry plan to już tylko kroczek do jego realizacji. Tymczasem czytamy... I ustalamy szczegóły - jak już się tam wybierzemy, do Londynu, to ja zjem fish, a ona zajmie się chips ;) Niech jej będzie!

Oto jest Londyn, tekst i ilustracje: Miroslav Šašek, 
Wydawnictwo Dwie Siostry, półka z książkami w sklepie Endo

Ewa ma na zdjęciach sukienkę oraz legginsy Endo z kolekcji "Dookoła świata". 
Wpis powstał we współpracy z marką Endo.

14 komentarzy:

  1. O jaka ja marudna jestem, kiedy gdzies wyruszamy, upierdliwa, martwiaca. Jednak z Ines, kiedy miala niecale 2 latka pojechalismy z Tunezji do Polski ( lacznie z rejsem statkiem). Z Paryza do Polski lecialam z nimi sama.
    Na swieta chyba znow do Pl, a wakacje to mi sie marza gdzies fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę widziałam i bardzo u mnie na czasie, bo dwa sierpniowe tygodnie spędziliśmy w Londynie, a za miesiąc lecimy na dłużej, więc na pewno wypiję tam herbatkę o 17 i pomyślę o Was :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas z powodów częstych wyjazdów na uczelnie wyjazdy mamy opanowanie, choć pierwsze to był istny armagedon. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dajcie znać, gdy następnym razem będziecie w Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rajusku Sasek!!!! Uwielbiam go! Daj znac jak bedziesz w Edynburgu. Zabi skok do nas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, my też ciągle gdzieś. Ja też krzyczę na mojego że wszystko ja robię przed naszymi wyjazdami. Aa mam nadzieję że dzieci wyssały tę szaleńczą wędrówkę z mlekiem matki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja zerknelam na zdjecia i pierwsze, co przyszlo mi do glowy: Rety! To ten park w drodze na Windsor :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mistrzyni :-))) Ale sie usmialam :-) Cudnie polaczylas trzy watki - swietnie sie czytalo :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super są te książki. Zamówiłam właśnie Paryż bo nam Tatuś tam wymknął na kilka dni służbowo :/ Ewka zaprawiona od małego więc przyjmuje, że tak trzeba hehe...trzeba podróżować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rewelacja! Uwielbiam podróże z naszą Alą. Góry, Obwód Kaliningradzki, Chorwacja, Wiedeń. Ciągle nas nosi choć jeszcze nie miałyśmy okazji razem polecieć samolotem. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie napisana recenzja, iidealnie wplecione własne wspomnienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś tez nas często nosi, pakujemy się i w drogę .... tyle rzeczy jest jeszcze do pokazania temu naszemu mlodemu człowiekowi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podróże, kraina Endo, pociągi, książki, pakowanie się... same smakowitości.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)