25 października 2014

Nie przeszkadzać! Lego DUPLO


Tak sobie myślę, ot luźne przemyślenia, że może gdyby to Ewka uczestniczyła aktywnie w warsztatach organizowanych przez Lego DUPLO w warszawskiej klubokawiarni Pompon, a ja w tym czasie pognałabym boso na dzikie harce z animatorkami, to może... Może wtedy zapamiętałaby jedną z zasad zabawy niedyrektywnej, taką jedną króciutką zasadę: nie przeszkadzać. I może wtedy mogłabym w spokoju ułożyć i dużą farmę, i zamek królewski! Bo nie mogłam! Nie, nie słuchała, bo to ja tam byłam i ja o tej zabawie się uczyłam, a także o tym, jak sprawić, by nasze wspólne chwile spędzić kreatywnie. 



Tymczasem ona... Warszawa, wczesna godzina, nieco mgliście. - Mamo, ja nie pójdę tam się bawić z nikim - oświadczyła. Przełknęłam ślinę. Chwila zastanowienia. Podeszłam do sprawy dyplomatycznie: - Dobrze, zrobimy tak - rozglądniesz się i sama zdecydujesz, czy chcesz siedzieć ze mną, czy iść się bawić, dobrze? Na miejscu Ewa łypnęła okiem w prawo, łypnęła w lewo. Zeskanowała dzieci i zabawki. Po czym wrzuciła coś na ząb, zzuła buty i zniknęła. Raz po raz słyszałam charakterystyczną intonację: - Mamooo! Przybiegała pokazać mi 1 (słownie: jeden) klocek, na przykład czerwony, i biegła dalej. Wyszczerzona. I tak to z nikim nie poszła się bawić ;) Tak, ona gdzieś tam jest na tym zdjęciu poniżej...


Tymczasem ja... Warszawa, klubokawiarnia Pompon. Żongluję zadaniami - nakarmić jedno dziecko i delikatnie je pchnąć w kierunku sali zabaw, nakarmić drugie i wysłać je na naprawdę długi spacer z ojcem. Wszystko po to, by spokojnie wziąć udział w warsztatach. Spokojnie? Co ja sobie wyobrażałam?! Wszystko można powiedzieć o tych warsztatach, ale na pewno nie to, że było spokojnie ;) Skorzystałam, ile się dało. Sami rozumiecie - stado matek, stadko dzieci. Sami rozumiecie... 
Prócz zasad zabawy niedyrektywnej, poznałam dekalog kreatywnej zabawy wg Małgorzaty Ohme. Oj, jak trudno mi wprowadzić w życie punkt pierwszy, mianowicie: Nie każda zabawa musi być edukacyjna. No doprawdy, upycham tą edukację drzwiami i oknami, to silniejsze ode mnie! A już przy układaniu klocków? Toż to idealna okazja do edukowania! ;) A Ewka nie protestuje. Choć studiować to ona nie chce. Aktualnie chce być motorniczą... ;) Z prawdziwą ulgą za to usłyszałam, że mam prawo nie mieć ochoty na zabawę. Przeczytałam, odetchnęłam i teraz tylko intensywnie się zastanawiam, jak dobrze wytłumaczyć to Ewce ;) 



Tymczasem klocki Lego DUPLO... Wcale się nie kurzyły! W ciągłym użyciu! A to przez nas, podczas kreatywnych zadań, a to przez dzieci - w sali zabaw. Były łączone, rozłączane, przesuwane, rzucane, deptane, z tego co widziałam - nawet intensywnie ślinione ;) Jak to klocki. Nic im się nie stało. Jak zwykle. Na początku spotkania usłyszałyśmy, że dzięki naszym blogowym wpisom o Lego DUPLO może dowiedzieć się więcej osób. Serio? Wiele jest takich osób, które nigdy nie słyszało o tych charakterystycznych klockach? :) Trudno mi w to uwierzyć... 
Podobno na każdego mieszkańca Ziemi przypadają 62 klocki LEGO, a po świecie „chodzi” ponad 5 miliardów ludzików LEGO. Od 1958 roku w sumie wyprodukowano 650 miliardów klocków, które już dawno wyszły poza pokoje dziecięce i wykorzystywane są przez ludzi sztuki, filmu, architektów czy nauczycieli akademickich. Nazwa Lego jest zbitką wyrazów LEg GOdt, czyli po duńsku „baw się dobrze”.* Cóż, tak właśnie się bawimy. 


A Wy? Znacie? Lubicie? Macie ochotę na konkurs z klockami Lego DUPLO w roli głównej? :)

PS Dziękuję - Paulinie za pierwszy uśmiech, Kamili za uśmiech drugi i zaczarowanie Ewki, Marlenie, że mnie zgarnęła i została moim dzieckiem ;), Kasi za bardzo zaraźliwą eksplozję pozytywnej energii, Halinie za pogaduchy w samym środku przejścia, Anicie za każdą wyszarpaną chwilę na rozmowę i wszystkim, z którymi miałam okazję zamienić słowo :) Last but not least - dziękuję Lego Duplo i organizatorom tego spotkania.

* Dane z materiałów promocyjnych Lego.