5 listopada 2014

25 Ciepło-zimno



Plan był taki. Będzie spała w śpiworku. No przecież, że będzie! Przynajmniej zawsze będzie przykryta, nie trzeba będzie w nocy sprawdzać, nie zakryje się cała kocem, będzie bezpieczniej... Tymczasem ona... Plan miała w nosie! Zapinana w śpiworku, wiła się i wyginała. Przykryta kołderką najpierw czerwieniała, potem włączała sygnał dźwiękowy, by na końcu tak długo trenować wymachy nóg, aż się oswobodziła. Przykryta - niemal natychmiast się budziła. Odkryta - spała długo i spokojnie. I tak jej zostało... :) Zimnolubna Ewka. 



Spodziewaliśmy się powtórki z rozrywki. W śpiworek nawet nie inwestowaliśmy, ten po Ewce gdzieś wydany, sama nie wiem gdzie. No ale po co nam śpiworek? Zupełnie nie będzie potrzebny!  TACY jesteśmy doświadczeni. O! Tymczasem Wojciech... Otulony po szyję. Ubrany na cebulkę. W sierpniu nosił długie rękawy. Na cieplutkim kocu, pod cieplutkim kocem. Tylko wtedy zadowolony i spokojny. Ciepłolubny Wojciech. 



Ale śpiworka nie było. I w sumie w planach go nie mieliśmy. Ale sam przyszedł. Z prośbą o przetestowanie. I przyszedł w samą porę, bo pewnej nocy - zamiast tradycyjnego śpiewu Wojtka - obudziły mnie jakieś stłumione dźwięki. Wiecie, takie jakby spod koca... Rekord świata pobiłam w szybkości wyskakiwania z łóżka (dziwne, że sobie nic nie złamałam). Wyskoczyłam, dwa susy i już byłam przy jego łóżeczku. Cały przykryty kocem. Nakrył się. Wstrzymałam oddech i szybko go odkryłam. A ten - bezzębny uśmiech, lekko zaróżowiony, oczy jak pięć złotych, zadowolony... No na takich żartach to ja się nie znam! [- Nie znasz się, mamo? A taką śmieszną minę miałaś ;)]  


Mamy zatem śpiworek (wersję 2.5 Tog, czyli grubość śpiworka jest dostosowana do spokojnego snu w pokoiku, w którym jest 16-20°C), który jest efektem współpracy firmy Gro z ikoną brytyjskiego stylu – marką Anorak. 100 proc. bawełny w środku, tyle samo na zewnątrz. Dodatkowo wielka dbałość o detale - napy, dzięki którym można zwężać śpiwór, zabezpieczenie bocznego suwaka, wykończenie. Nie ma szans, by Wojtek znowu ze mnie sobie żartował i zakrywał swoją twarz. Nie ma możliwości, żeby wślizgnął się do środka śpiworka. I ten wzór! Traktorem zdobędziemy wiosnę, traktorami pokonamy zimę, prawda? I chyba te traktory mają dobre tłumiki, bo Wojtkowi żaden warkot snu nie zakłóca... ;) 


Produkty GRO COMPANY można kupić między innymi tu KLIK.  

25 komentarzy:

  1. Piękny ten śpiwór, taki męski.
    Bardzo jestem ciekawa jak będzie z naszym drugim dzieckiem bo pierwsze to jak Ewa typ zimnolubny. Już nawet nie wstaję by go przykrywać bo i tak się wykopie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też odpuściliśmy, walka z wiatrakami ;)

      Usuń
  2. jak słodko sobie lula :)))))
    moja Pola od małego też się rozkopywała i spała spokojniej odkryta,za to teraz dwulatka sama woła o kołderkę żeby ją dobrze przykryć ;)
    pozdrowienia i całusy dla synka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewka i owszem, przy zasypianiu się dokładnie okrywa, ale jak już zaśnie... gimnastyka :D I leży taka lodowata, brrr.

      Usuń
  3. ....podczytujemy....inspirujemy się i pzdrawiamy....Jus&Wero

    OdpowiedzUsuń
  4. A u nas, kurdelebele, odwrotnie. Dynia do dzis moglaby w spiworku, Biskwit wpada w histerie, gdy traci z oczu swoje stopy! A spiworkow lezy tysiac piecset po szafach, bo przeciez tacy jestesmy doswiadczeni :-) No to teraz kolekcjonujemy kocyki. I nakrywamy kocykami. A stopy i tak zawsze musza byc na widoku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My rodzice - tacy doświadczeni i tak niewiele wiemy ;)

      Usuń
  5. Wszystkie sa do 36 miesiecy, a ja potrzebuje na 6 latka !!! I to nie zart :) Moi tylko w spiworkach, chyba cale zycie spac beda :)
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No way! To musisz chyba znaleźć jakąś osobę, która jest bardzo zaprzyjaźniona z maszyną do szycia :D No chyba że... Co? Ty nie uszyjesz? :D

      Usuń
    2. Jeden juz uszylam, ale musze oddac do poprawki :P

      Usuń
  6. u nas śpiwór się nie sprawdził, Ben też jakiś taki zimnolubny, a może inaczej, nie lubi być niczym ograniczony, więc do tej pory śpi bez przykrycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak sobie myślę o naszym Tramaluchu czającym się na wystające spod kołdry stopy... To chyba chciałabym mieć śpiwór ;)

      Usuń
  7. Patrz, u nas identycznie! Luśka wiecznie goła, bo jej ciągle ciepło. A Kudłata to tropikalne stworzenie, najlepiej jej pod dwoma kocami :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale mi sie w temat wstrzeliłaś bo wlasnie śpiworka szukam :) Kuba cieplolubny od urodzenia. Jak się rodził było 30 stopni a on tak marzł, że mu tętno spadało :/ a co do przylrywaniasię - laduje na twarz wszystko co ma pod ręką a później zdjąć nie umie : P

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny ten wzór traktorkowy. A czy już pisałam, że stopa boska?! To mój ulubiony fragment bobasowego ciałka, do schrupania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. I - jak podejrzewam - nie jesteśmy w tym uwielbieniu osamotnione ;)

      Usuń
  10. U nas śpiworka nie było, ale pewnie i tak by się nie przydał, bo Fiołek jako niemowlę potrafiła w jednej pozycji przespać pół nocy i kołderka czy kocyk nie przeszkadzały :) Aczkolwiek przyznać muszę, że ten pokazany przez Ciebie bardzo mi się podoba i żałuję, że nie ma takich (no, może nie w traktory) w wersji dla dorosłych, bo chętnie bym dla siebie taki zakupiła :) Pozdrawiamy z Fiołkiem serdecznie.
    p.s. a Wojtek przesłodki!

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas wszyscy zimnolubni. Kaloryfery muszą być zakręcone, a stopy na wierzchu. Wszystkie śpiworki poleciały do znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  12. My tez nie mieliśmy śpiwora. Hania tak jak Ewa zadowolona była wtedy gdy się odkryła. Ja odwrotnie więc wstawałam czasem po sto razy żeby ją przykryć. Już na czuja wstawałam ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. też korzystałam ze śpiworka:-) Mega wynalazek jak dla mnie a Wasz jest piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mała ma to samo co Ewa. Dopiero całkiem odkryta śpi całą noc, w śpiworku masakra, kołdra ble, cała lodowata ale tak śpi jej się najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. U Nas plan był i plan udało się wcielić w życie. Staś jest wrześniowy i jeszcze nie dane mu było zaznać ciepłych nocy. Gdy tylko rożek poszedł w odstawkę, śpiworek zajął jego miejsce. I przyjął się niemal natychmiastowo. Tylko na zimne rączki ciągle szukamy patentu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)