7 grudnia 2014

6 Zimowa półka - MAŁA KA(F)KA


Gdy za oknem jest biało, gdy rozpędzony śnieg zatrzymuje się na szybie, gdy zamarza nos i dłoń nie ukryta w porę w rękawiczce, wtedy jest dobry czas na czytanie. Dobry jest oczywiście zawsze, ale zimą czyta się dłużej i chętniej. Bo nie chce się wychodzić w zimny świat. Bo jak się już wyjdzie pohasać na sankach lub nartach, to potem marzy się o ogrzaniu stóp pod kocem, ciepłej herbacie i Opowieści. 
A zimą najlepiej czytać o zimie...
W pierwszy dzień grudnia w kalendarzu adwentowym Majki znalazło się zadanie – wyszukaj wszystkie książki o zimie, świętach, Mikołaju, jakie mieszkają na Twojej półce. Zebrał się stosik, co leży teraz na wyciągnięcie ręki i czeka na kubek gorącej herbaty co wieczór. Czytamy o śniegu, o mrozie, o Mikołaju, choince i pierniczkach. Jesteśmy z każdą stroną bliżej Świąt i poddajemy się tej magii, którą ma w sobie tylko zima. 
Ciężko było mi wybrać dwie najpiękniejsze i ulubione książki, wahałam się pomiędzy gąską Zuzią, bo urzeka mnie obrazami i ciepłem, roztapiającym każdą lodową pokrywę, między zimowym popołudniem, w którym pewien chłopiec wypatruje wracającej z pracy mamy przez skrawek szyby, ogrzany oddechem i ciepłą dłonią, bo mnie wzrusza, czasem do łez nawet, między Ollem, który trafia do tajemniczej świątecznej krainy, bo książka ma piękne, staroświeckie ilustracje i między krótką opowiastką dzieci z Bullerbyn, które właśnie przygotowują się do świąt, bo to klasyk i od zawsze chciałam odwiedzić wszystkie trzy zagrody.
Wybrałam dwie – jedną trochę dla Majki, a jedną trochę dla siebie. 



Dla Majki O zimie z Zakamarków. A to dlatego, że zima w tej książce żyje, że dźwięczy, że pachnie, że oszałamia. Że działa na wszystkie zmysły. Mimo lapidarnych tekstów, mówi o tym, co najważniejsze. To książka, w której można się zatracić, w której można znaleźć mały płatek śniegu, rozpuszczający się na jednej z kartek, w której można usłyszeć skrzypienie mrozu pod butami, w której jest nawet igloo, oświetlone blaskiem świecy. To książka dla każdego, bo każdy w zimie może odnaleźć skrawek cudu. To książka, która oswaja zimę i zimą zachwyca. Są w niej zwierzęta, ptaki, które się dokarmia, anioły na śniegu, lód, co zamienia się w wodę, gdy się go zechce zabrać do domu i woda, która wyprowadzona na spacer zamarza. To książka o tym, jak można szaroburość i przejmujący chłód zmienić w zaczarowanie.



Dla mnie jest za to Królowa śniegu z fenomenalnymi obrazami ukraińskiego artysty Vladyslava Yerko. To mój mały cud, który lubię obracać w rękach i niespiesznie kartkować, wyłapując fascynujące detale na ilustracjach... (jakąś mysz, czytającą książkę, scyzoryk, wystający z dziecięcej kieszeni, panią, czyszczącą dywan na śniegu, łyżkę w kieszeni kruka...) Królową śniegu zna każdy. Albo tak mu się wydaje. Wiadomo, że jest Gerda i Kaj, że chłopcu coś wpadło do oka, a dziewczynka idzie go szukać, bo go kocha czystą, piękną miłością. Ale czy ktoś pamięta, że pomiędzy zagubieniem a odnalezieniem Kaja w pałacu Królowej Śniegu jest na przykład spotkanie z rozbójnikami, ofiara dla rzeki z czerwonych trzewików, wizyta u księżniczki, co przeczytała wszystkie gazety świata i długa droga na grzbiecie mówiącego rena? 
W tej książce król Andersen przegrywa jednak ze swoim poddanym Valdyslavem – to obraz powinien poddać się tekstowi, bo tekst stworzony przez mistrza, ale nagle okazuje się, że się ścigają, że Andersen zostaje w tyle, że oddaje na chwilę koronę i berło Yerkowi. Yerko jest genialny i dzięki niemu ta książka jest genialna. Nie umiem inaczej o niej mówić, niż w dzikim zachwycie, w niskim, służalczym ukłonie, niemo, bo brak mi słów... 



Autorką dzisiejszego wpisu jest MARPIL z bloga MAŁA KA(F)KA KLIK. Zimowa półka to cykl gościnnych wpisów, w których Autorki książkowych blogów (które na co dzień chętnie śledzę) dzielą się tytułami swoich ulubionych książek o zimie i/lub o Świętach Bożego Narodzenia. Nie uzgadniałyśmy żadnych tytułów, nie wiedziałam, jakie książki wybiorą - od początku zakładałam, że niektóre pozycje mogą się powtórzyć i byłam bardzo ciekawa, czy wyjdzie nam z tej współpracy jakiś malutki ranking... :) Zobaczymy. Tymczasem zapraszam do lektury. Cyklu i blogów, które w nim występują. Jutro kolejny odcinek!
W dzisiejszym odcinku wystąpili:
MARPIL KLIKO zimie KLIKKrólowa śniegu KLIK

PS Rozkładówki i okładka książki O zimie pochodzi z WWW Wydawnictwa Zakamarki. Ilustracje z książki Królowa śniegu znalazłam w zbiorach Pinterestu. Wpis o książce Królowa śniegu u Marpil KLIK, O zimie  KLIK

6 komentarzy:

  1. Królowa śniegu - bardzo ciekawe i piękne ilustracje. Nie znam tego wydania, muszę poszukać! Natomiast O zimie też kiedyś bardzo lubiliśmy. Po Twojej opowieści pożyczę tę książkę jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Królowa śniegu" - bardzo ładna, ale dlaczego taki mały naćkany druk? Wiadomo - z oszczędności. Coraz więcej takich wydań - piękne obrazki i za mały druk. Książka to całość - nie tylko obrazki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo wrażenie, zresztą pisałam o tym pod postem u Marpil... http://zmalakafka.blogspot.com/2013/01/23przez-zaspy-i-sniegi.html

      Usuń
  3. Piękna grafika Królowej Śniegu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)