13 grudnia 2014

15 Zimowa półka - O TYM, ŻE...

Jej decyzje, jak zwykle, są w równym stopniu przewidywalne, co zupełnie nas zaskakujące ;) I tak było z wyborem najulubieńszych książek o tematyce zimowej i/lub świątecznej... A musicie wiedzieć, że całkiem sporo ich mamy, tych książek, choć zupełnie nie wiem, jak to się stało. Elfy? Mikołaj? Gwiazdor? Czort jakiś? ;) W każdym razie - długo nie myślała. Postała chwilę przy półkach podumała i oznajmiła: - Dwie? No to Wigilia Misia i Tygryska i Hu, hu, ha (O zimie). I jeszcze Cebulka.


Takie dwie, jak te trzy, to nie ma ani jednej, prawda? ;) Zaskoczyło nas to zestawienie, szczególnie tych dwóch pierwszych tytułów. Z jednej strony Janosch i jego nie taka łatwa lektura, groteska, specyficzne poczucie humoru, ciut zadumy i mnóstwo ciepłego uśmiechu, z drugiej strony O zimie - książka, którą czytała... jak taka mała była! KLIK Bo Prezent dla Cebulki musiał zostać nominowany :) Wszak to nowość i to jaka piękna nowość (o książce będzie w osobnym wpisie). 
Codziennie, tuż przed zaśnięciem Ewa słucha dwóch rozdziałów. Najpierw jest o Misiu i Tygrysku, później o Cebulce. [Potem jeszcze przez godzinę gada, jest jej za zimno, za gorąco, pić jej się chce, układa wokół siebie swoich przyjaciół, opowiada o przedszkolu, pyta o bardzo skomplikowane rzeczy... bardzo walczy z tym snem, byle tylko nie przyszedł. Całe szczęście - zawsze przychodzi ;)]


Gdybym ja miała dorzuć swoje tytuły. Nominowałabym dodatkowo takie trzy książki: 


A z nich to chyba największą słabość mam do... człowieka śniegu ;) Yeti! Lowam! Od kiedy przeczytaliśmy tę książkę, za każdym razem, kiedy widzimy gdzieś wywalone skórki od mandarynek, mówimy: - Yeti tu był! :) Choć w książce Evy Susso to nie yeti gubił skórki... 
Gdyby M. miał się wtrącić (niech ma, niech się wtrąci!), wskazałby jeszcze inny tytuł! Dla niego najlepsza zimowa książka to:


Nudy nie ma. Dla każdego coś miłego :) Choć i tak wybór wieczornej czytanki należy zawsze do Ewki...

I to już koniec Zimowej półki... Bardzo jestem szczęśliwa, że wszystko się udało! Że Goście dopisali i podzielili się z nami swoimi typami, że - mimo przedświątecznej zawieruchy - znaleźli na to czas i chęć. Bardzo, bardzo dziękuję! Nie wiedziałam, jakie książki będą pokazane, miałam pietra, że cały cykl dotyczyć będzie dwóch tytułów, tymczasem mimo powtórek (O zimie, Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko czy Goście na Boże Narodzenie) było bardzo różnorodnie. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cykl zdominowało... Wydawnictwo Zakamarki :) A Wy? Co czytacie zimową porą? Jeśli macie ochotę, podzielcie się z nami tytułami!

W dzisiejszym odcinku wystąpili:
Ewa, ja i M. (Wojtek? Gdzie jest Wojtek? ;))
 Wigilia Misia i Tygryska KLIKO zimie KLIK, Yeti KLIK
Patrz, Madika, pada śnieg! KLIK, Boże Narodzenie w Bullerbyn KLIK
Przygody Tappiego z Szepczącego Lasu KLIK

15 komentarzy:

  1. Tak Zakamarki zdecydowanie górą, a i M. popieramy bo Tappiego bardzo lubimy czytać. Chociaż mam wrażenie ostatnio czy zima czy nie, że my wciąż w kółko Dunię czytamy...ale to też Zakamarki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te wszystkie zimowe książki. Ja nie mogę się doczekać aż przyjdzie pora na "Boże Narodzenie w Bullerbyn" ale to jeszcze ciut musimy poczekać. Tappiego moje dziecko pokochało miłością wielką i też tatuś go wynalazł, bo Mortka przecież nie tylko dla dzieci pisze ale i dla tatusiów :) Zimowa część jest jedyną, której nie mamy ale zbiera się, bo Hania Tappiego kupuje ze swojego portfela. To chyba jedyna rzecz na którą pięciozłotówek nie skąpi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas na zimowej półeczce również "Wigilia Misia i Tygryska", chociaż dla niespełna trzylatka to lektura jednak za trudna. Mimo to dzielnie słucha jednego rozdziału codziennie, ale znacznie większy entuzjazm wywołuje "Wigilia Mamy Mu i Pana Wrony". Codziennie. ;) Co tylko potwierdza niezachwianą pozycję Zakamarków. :) Trochę szkoda, że ich niektóre zimowe propozycje mają wyczerpany nakład, ale z drugiej strony - świetna motywacja, żeby zacząć przygodę z biblioteką. Staroroczne postanowienie: zapisać Młodziaka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakamarki kochamy! Ostatnio mam wrażenie, że tylko zakamarkowe książki czytamy. Z zimowych książek obecnie na tapecie są "Patrz, Madika, pada śnieg!", "Zimowa wyprawa Ollego" i "Opowieści z parku Percy`ego. Mroźna noc". Ale, ale. Nie wyciągnęłam jeszcze zeszłorocznego hitu, czyli "Bożego Narodzenia w Bullerbyn" :) A kilka zimowych książek kryje się jeszcze w szafie. I mam zamiar (w końcu!) przedstawić Mateuszowi, Muminki ;)

    Piękne są te zimowe czytadła. Szkoda, że wszystkich mieć nie można. A na przyszły rok zapisuję sobie Cebulkę. Czekam na wpis, żeby zajrzeć do środka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A dla Emilki pora roku zupełnie nie ma znaczenia, jeśli chodzi o wybór lektury. W ramach zadań z kalendarza adwentowego wyszukałyśmy wszystkie nasze książki o świętach i zimie i ..... cały czas czytamy "Dzieci z Bullerbyn", jak leci :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wyobrażam sobie zimy bez zimowych i świątecznych opowieści. U nas najbardziej ulubione to te z Findusem i Muminkami :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. My też mamy sporo "zimowo-świątecznych" tytułów. Co z tego! Córka ukochała sobie opowieść o bałwanku Malmi, a ja czytając jej ją już kilkadziesiąt razy, mam ochotę wrzucić ją do kominka. Książkę, nie córkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet najwspanialszą książkę czytaną kilkadziesiąt razy ma się ochotę wywalić przez okno ;D

      Usuń
  8. Też bardzo lubimy "O zimie". I gąskę Zuzię :) A Wigilia Misia i Tygryska właśnie dzisiaj przyszła, cudo, ale to już na przyszły rok zostanie. Na stronie Znaku była ostatnio za dychę, ale widzę, że nie my jedni skorzystaliśmy z okazji, bo już nie ma ;)
    Naiwnie mam nadzieję, że uda nam się też przynieść z biblioteki "Święta Pana Misia". A w tegoroczną zimę rewelacyjnie się wpisuje "Zima, której nie było" - właśnie szykuję wpis na jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tak patrzę na te zimowe lektury i żałuję jednego...że nie ma śniegu :( (choć nie powiem, 4 na plusie w grudniu jak najbardziej mi odpowiada :D )

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy "O zimie" można jeszcze gdzieś zdobyć?

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytać dzieciom trzeba... nawet tym, które są jeszcze malutkie. Ale fajnie już mieć dziecko na tyle duże, by wybrało swoje ulubione książeczki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)