17 stycznia 2015

14 Odświeżamy kanon lektur


Widzę to tak – szara koperta, nadawca: Minister Edukacji Narodowej, w środku lista lektur obowiązkowych dla uczniów szkół podstawowych. Przy jednym tytule dopisek – tłustym drukiem, na czerwono, z wykrzyknikiem – Zadać lekturę tuż przed wakacjami!



Kot kameleon zaczyna się opisem dramatu, który spotyka pewną dziewczynkę – Natalię. Sprawa jest poważna. Natalia jedzie na trzy dni do babci. Babci, u której nie ma żadnych dzieci, z którymi można się bawić, która nie ma telewizora i mieszka na wsi, z dala od wszelkich pociągających dziewczynkę atrakcji typu kino czy kawiarnia. Na dodatek babcia Aniela ma kota, który otwarcie manifestuje swoją niechęć do dziewczynki. Mało tego! Tuż po przyjeździe na miejsce okazuje się, że zamiast torby z konsolą, zabawkami, grami i książkami, dziewczynka ma torbę zapakowaną rzeczami swojego taty. Dramat! Natalię ogarnia rozpacz. Czarna. Adekwatna do rozmiaru tragedii.

   



A przecież u babci Anieli niewiele czasu jest na łzy z powodu braku zabawek czy plamy na bluzce. Bo jest tajemniczy strych wypełniony kapeluszami, kolorowe szkiełko ze starej witrażowej lampy, kot Blekot, który wcale nie jest taki nieprzyjazny, jak się wydawało, stare zdjęcia, które same się nie poukładają, pyszna jajecznica i aromatyczne kakao i wiele, wiele innych zajęć dla małej dziewczynki i jej babci.



To wspaniała, ciepła opowieść o codziennej magii, jaką jest siła wyobraźni. Ale też o miłości, tęsknocie, rodzinie, przyjaciołach... Lektura dzięki której wraca się myślami do bliskich nam osób, których już z nami nie ma. Książka wypełniona zapachami i smakami dzieciństwa, a także mieniącymi się w słońcu drobinkami kurzu, która swoją siłę zawdzięcza nie tylko tekstowi, ale i (jak zwykle świetnym) ilustracjom Emilii Dziubak.



Poręczny format, twarda okładka, duża, czytelna czcionka – jeśli nawet Kot kameleon nie stanie się szkolną lekturą, warto przed wyjazdem wrzucić go do dziecięcej torby z zabawkami, które zabieramy ze sobą. Albo wziąć na wakacje zamiast tej torby... I pojechać odwiedzić babcię.

Kot kameleon, tekst: Joanna Wachowiak, ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo BIS KLIK

Recenzję napisałam na konkurs ogłoszony przez RYMS KLIK. Redakcja poprosiła czytelników o propozycje książek, które mogłyby trafić do kanonu lektur. Udało mi się wygrać jedną z nagród (jeszcze nie wiem, jaka książka do mnie trafi :))! Cieszę się bardzo :) Szczególnie, że szczerze polecam lekturę książki Kot kameleon... Tekst recenzji po raz pierwszy ukazał się TU KLIK.

PS Ilustracje z książki (zdjęcie 5 i 6) pochodzą z bloga Emilii Dziubak KLIK Jest tam ich więcej! Prawdziwa gratka dla fanów jej twórczości :)

14 komentarzy:

  1. Natalia nie wiedziała, że wakacje na wsi są NAJ?!?! Dla mnie były NAJ, bo: skoki z belek pod dachem stodoły na siano, strych z różnymi dziwnymi sprzętami i jabłkami z babcinego sadu, orzechy laskowe wprost z drzewa zrywane z dachu kurnika, jazda furmanką i w kabinie traktora, wyprawy na jagody do lasu i nad stawy, do których szło się długo przez lasy, ziemniaki pieczone w ognisku, bez w ogródku, dźwiganie kanek na mleko zostawionych przez mleczarnię na ławce pod domem, .... Zawsze będę pamiętać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanem twórczości Emilii Dziubak jestem, "Kota kameleona" jeszcze nie czytałam, ale mam w szafie, pewna dziewczynka jeszcze nie wie o istnieniu tej książki. Dwa dni temu dotarła do nas trzecia część Pożyczalskich, zachwycająca, w co nie wątpiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nasze szafy... Ileż one sekretów skrywają :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo jestem ciekawa, która z książek do mnie trafi :)

      Usuń
  4. Mam wpisaną tę książkę na listę i zamierzam ją kupić starszemu Mateuszowi. I sobie, rzecz jasna ;) A myślisz że dla dwunastolatki będzie odpowiednia ? Nie będzie za dziecinna? Ja uwielbiam ilustracje Emilii Dziubak. Skupuję książeczki z serii "Czytam sobie" ze względu na jej ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę trudno mi ocenić... Ja kupiłam dwie sztuki - jedną dla mnie :D i drugą dla dziewięciolatki. Znam jednego dwunastolatka i na pewno byłaby dla niego za dziecinna ;)

      Usuń
  5. ależ piękne ilustracje.. olenja książka, która mnie oczarowała i automatycznie wpisala się w mój domowy kanon lektur..:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehehe, moja babcia lepiej grała w niektóre gry ode mnie, brat cioteczny miał obowiązek przynosić nowe (grała po cichu w pracy). U niej ta dziewczynka nie nudziłaby się z kotem na strychu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahahahaha :D No wybieram jednak strych i kota. W domu rodzinnym mieliśmy strych, jakże się go bałam, gdy zaczynało się robić ciemno :D

      Usuń
  7. Oo a ja przegapiłam ten konkurs, choć nawet w kalendarzu sobie zapisałam, bo fajny był! Piękne ilustracje, czuję się zachęcona :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie zapisuję, jak jest jakiś fajny konkurs... Szczególnie taki, na potrzeby którego trzeba zrobić więcej niż kliknąć "Lubię to!" ;)

      Usuń
  8. MY ciągle męczymy te same książki, nawet jeśli namówie Go na coś innego to sa to książeczki ze starego repertuaru..cięzko wprowadzić coś nowego - chyba że to książka o samochodach

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)