9 lutego 2015

5 Chcieć to móc! Agata z NEONbubu


Jej mama pisze wiersze. Do szuflady. Ale Agata ma nadzieje, że kiedyś wyda je w tomiku. Brat jest fotografem. Ona też od zawsze COŚ robiła. - Jak nie jedno, to drugie. Minęło wiele, wiele lat zanim zrozumiałam, co chcę robić. Jak każde dziecko lubiłam rysować, ale przełomowym momentem było, kiedy moja babcia pokazała mi książkę z kolażami Wisławy Szymborskiej. Długo, długo robiłam kolaże. Później było szkło i witraże. Jeszcze później projektowanie ubrań i ręczne szycie z piżamy taty. Później fotografia i znów rysowanie – wspomina Agata, mama Antka i Vincentego, twórczyni marki NEONbubu i autorka bloga Antonówka & Vinylek.


Na ASP jednak nie poszła, bo... nie miała odwagi. - Poszłam na filologię polską i chciałam zostać pisarką... Pisałam opowiadania Toporowskie, do szuflady, a jakże! Później jednak wyemigrowałam i studiowałam grafikę – mówi Agata. Kilka lat temu, chwilę przed pierwszą ciążą, rozpoczęła historię BUBUdesign. Tworzyła grafiki, ilustracje i akcesoria. Po tym, jak na świecie pojawił się Antonówka, BUBUdesign przekształcił się w NEONbubu. - Zaczęłam kombinować z nadrukami, zdjęcie pierwszych grzybków wrzuciłam na FB, IG... Był wielki, pozytywny odzew. Można powiedzieć, że lud zadecydował... – śmieje się Agata.




Pierwsze grzybki pojawiły się na białym body, a potem zaczęły się rozmnażać i pojawiły się na czapkach, chustkach, spodniach, t-shirtach, spódnicach i bluzkach. Wskoczyły również na kocyk! I ja, Olga, zostałam matką chrzestną grzybowego kocyka. Kiedy Agata pytała na FB, gdzie widzielibyśmy te charakterystyczne grzyby, ja wyobraziłam je sobie na kocyku (a kocyk w wózku, a wózek w lesie ;)). I oto są. Na kocyku. I u nas w domu sezon na grzyby trwa teraz cały rok :)




 - Grzyby to dla mnie duża rzecz. To wspomnienia rodzinnego grzybobrania. Wspomnienie dzieciństwa. Zarówno pod względem smaku, zapachu, jak i całego przeżycia i euforii przy ich znajdywaniu. Pyszne są, ale przede wszystkim PIĘKNE. I bardzo fotogeniczne. Dlatego to one pojawiły się jako mój znak rozpoznawczy – tłumaczy Agata z NEONbubu. Natura, a szczególnie tematyka leśna była obecna już we wcześniejszych projektach Agaty. Inspirują ją biologiczne ilustracje roślin, najchętniej takie, jak w starych przewodnikach po lesie. Ale nie ogranicza się tylko do takich motywów. 



Dlaczego NEONbubu? - BUBU to postać z anime Dragon Ball, którą znam jeszcze z czasów podstawówki. To był różowy stwór, który latał. Wyglądał jak chmurka, bądź balonowa guma do żucia. W czasach, kiedy BUBU miało być kolebką grafiki i ilustracji, nazwa ta wydawała mi się idealna. Niestety, kiedy zakładałam bloga, była już zajęta. Po kombinowaniu, dodawaniu członów i neologizmach, przystałam na NEONbubu. I tak zostało – opowiada Agata. Chciałaby zmienić pasję w biznes, ale choć nieźle jej idzie, na razie nie może zająć się tylko własną marką. - Wszystko robię sama. Projektuję, robię wykroje, szyję i drukuję. Jeśli teściowa jest w odwiedzinach, to i ona jest zaangażowana. Wciąż przede wszystkim jestem jednak mamą dwójki dzieci, mam też stałą pracę na pół etatu, a także freelancersko zajmuję się ilustracją. Własne rzeczy na razie robię tylko na zamówienie przez Etsy (KLIK) – mówi. 





Jej dzieci są pierwszymi testerami jej ubrań i dodatków. Prócz rzeczy NEONbubu chłopaki noszą również ubrania innych projektantów. – Uwielbiam Zezuzullę i Miszkomaszko. Uważam, że trzeba wspierać lokalne talenty, więc regularnie u nich zamawiam. Dziewczyny są świetne! Lubię też Kukukid Brand, That Way Shop z polskiej branży odzieżowej. Z zagranicznych: Izzy & Ferd, Indikidual czy mniej znane Vivie & Ash. Etsy ma pełno świetnych dizajnerów, tę ostatnią markę odkryłam buszując tam – opowiada Agata. Pewnie pooglądałaby więcej propozycji ciekawych projektantów, ale musi wracać do swoich wzorów. Po grzybach na ubraniach i akcesoriach rozgoszczą się filodendrony... 






5 komentarzy:

  1. Cudowne grzyby i cudownie, że marzenia się spełniają. Bo faktycznie całkowitym spełnieniem była by możliwość przeobrażenia pasji w płatną pracę. Po cichu zazdroszczę odwagi i trzymam kciuki za dalszy rozwój marki. Bo kto nie ryzykuje ten nie pije szampana;) Więc życzę dużo szampana i dużo radości z pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooooo, nie znałam! Na grzybach się nie znam, ale te to chyba nie są trujące?!
    Podziwiam. Zazdroszczę. Ja to w naturze mam przyczajki: może nieeee, może poźniej, to się nie uda... Chcieć to móc! Codziennie sobie powtarzać, trzy razy dziennie, a potem Otymże o mnie napiszą?! ;) nadrabiam zaległości z cyklu CHCIEĆ TO MÓC (klik, klik, kilk)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne te wzory i ubrania. Pasja i konsekwencja w realizacji marzeń godna pozazdroszczenia. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)