10 marca 2015

28 Nie ma jak...


Dwa tygodnie w magicznej krainie, wyobrażacie sobie? Tam, gdzie obiad robi się sam, a brudne naczynia znikają ze zlewu. Gdzie bezczelnie można podrzucić ubranie do kosza na pranie. Gdzie rano jest kawa i jogurt z płatkami i owocami. Gdzie nie trzeba planować posiłków, martwić się, czy jest marchewka, zastanawiać się, jakie zakupy zrobić. Gdzie można skorzystać z toalety W SAMOTNOŚCI i BEZ POŚPIECHU. Nawet kąpiel można wziąć, bo i wanna, i warunki sprzyjające. Gdzie mówią ci: - Idź się połóż jeszcze! Albo: - Co ci zrobić (do jedzenia)? Lub: - Herbaty się napijesz? U Rodziców byłam. Jak dobrze być dzieckiem! Dziękuję Mamo, dziękuję Tato!



Inny ten pobyt był. Po pierwsze długi - całe dwa tygodnie. Po drugie - jakiś taki rozleniwiony... Nie odhaczałam punktów z listy, nie próbowałam zaliczać atrakcji. Byłam. Mój organizm pozbawiony adrenaliny, wyrwany z codzienności, z jej rytmu - oszalał. Raz bolało mnie gardło, innym razem głowa, w końcu brzuch. Jakbym po intensywnym roku pracy w korporacji wybrała się na długi urlop. Zatrzymałam się, a ciało myślało, że nadal pędzę... Byłam na urlopie. Bardzo byłam





28 komentarzy:

  1. I bardzoo dobrze Kochana!
    Przeciez Ty jestes na pelnym etacie w domowym korpo, wiec skad to zdziwienie? :D
    Tez mi sie marzy znow obiadek pod nos i zasypianie z gazeta na twarzy ( ostatnio u mamy tak mialam, co poszlam czytac, przegrywalam ze snem )
    Sliczne Dziecioly!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Wiem co czujesz. My tez uwazamy pobyt u moich rodzicow za wakacje stulecia :) Lepsze niz w 5 gwiazdkowym hotelu :) Gdzie mi z nudow po prostu jest nudno, ale dobrze mi z tym :)
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, Asiu, że zauważysz ten wpis i zostawisz pod nim słowo... :)

      Usuń
  4. Ach, jak bym chciała.... Szkoda, że nieziszczalne to marzenie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi :( Każdemu życzę takiego wypoczynku...

      Usuń
  5. Och, uwielbiam sobie robić takie urlopy u rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak - uwielbiam jeździć do rodziców... Idealnie oddałaś nastrój i zdjęciami, i słowami, ach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam, choć teraz robi się z tego prawdziwa wyprawa :)

      Usuń
  7. Tak, takie wakacje przydają się każdemu, Mamom w szczególności :) Super, że mogłaś tak fantastycznie wypocząć (trochę nawet pozazdrościłam). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się nie dziwię. Że trochę pozazdrościłaś ;)

      Usuń
  8. Takie urlopy to najlepszy wypoczynek pod słońcem. Żadne plażowanie się z tym nie równa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. :) pięknie! Organizm "oddał" napięcie, które zebrał - i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz organizmy moich rodziców muszą oddać napięcie ;)

      Usuń
    2. Hihihhi - to sie nazywa karma ;)

      Usuń
  10. Podpisuję się dwoma ręcami i nogami pod tym wszystkim!
    A za trzy tyg. do babci!
    Siły :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, ktoś ugotuje, upierze za mnie <3 To się nazywa urlop :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma jak u mamy :-) Moja Domilka ostatnio pojechała na noc do dziadków, a my mieliśmy jeden wieczór luzu :-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę! Ja czuję się jak na urlopie nawet, gdy kilka godzin u rodziców jestem. Nie wiem, jak czułabym się po dwóch tygodniach. Zapewne wyspałabym się za wszystkie czasy. I nie musiałabym gotować! Miło pomarzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooooo, ja teraz to prawie co weekend jestem u rodziców :) I choc czsasem sił nie mam żeby wszystko/wszystkich ogarnąć, to nigdy nie żałuję!

    OdpowiedzUsuń
  15. cudownie !!! takie oderwanie się jest jak najbardziej wskazane! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam tak cudnie u Teściowej :) i to są prawdziwe wakacje

    OdpowiedzUsuń
  17. Och jak wspaniale! Ja też bym tak chciała, tych cholernych posiłków nie planować, toż to zajmuje całe dnie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)