26 maja 2015

18 Dzień Matki Dwójki

Na stole czekał kosz z kwiatami. Truskawki, szampan i laurka - wykonana bardzo skomplikowaną techniką - czekały na tacy. - Mamo, czy ucieszyłby cię nowy laptop? - zapytała Ewa kilka dni wcześniej. Skinęłam tylko głową. Dzień Matki upłynął mi na łagodnym uśmiechaniu się i głaskaniu moich czystych i cichych dziatek po cieplutkich głowach... W zestawie było też leżenie. Oh, wait...  ;)



W rzeczywistości było tak, że dostałam zielone pudełko z napisem "dla amam do ewy". To samo pudełko, które ona dostała kilka dni wcześniej na urodziny. Zielone jest. Ona aktualnie nie lubi zielonego... W środku była jej szydełkowa Basia, lusterko, stary długopis i pieczątka w kształcie serca z księżniczką. - Wiesz, mamo, dlaczego ci dałam tę pieczątkę? Bo NIE LUBIĘ tej księżniczki - wyznała po prostu. Po czym zrobiła mi aferę, że w ogóle pomyślałam, że te prezenty to na zawsze... NAPRAWDĘ zapytała mnie za to, czy ucieszyłby mnie nowy laptop i NAPRAWDĘ skinęłam głową, ochoczo zapewniając, że i owszem. Laurka zresztą też była. Poprzedniego wieczoru poświęciła na nią minutę czy dwie. Pomarańczowa kartka, czarny mazak, odrobina taśmy klejącej. Voila! ;)




Jak to dobrze, że sama o siebie zadbałam* i z okazji Dnia Matki stworzyłam fotoksiążkę. Dla siebie. Na każdej stronie moje dzieci. Od lipca ubiegłego roku - liczba mnoga. Pierwszy Dzień Matki Dwójki. Każdy kadr - oni. On i gdzieś tylko jej nogi w podniszczonych kapciach w tle. Ona zamyślona, widać tylko kawałek jego stopy. Oni razem. Doskonałe (moje!) dzieci na niedoskonałych kadrach. Ziarnistych, szarych, bez ostrości, z bałaganem na drugim planie. Takich jak codzienność. Jak ten mój Dzień Matki z prezentem podarowanym na chwilę. Jak to, że sama mojej Mamie znowu nie przygotowałam niczego specjalnego. A mogłam! Na chwilę dać jej, no sama nie wiem, lodówkę? ;) Takie to wszystko... prawdziwe. I rozczulające odrobinę. Fajny miałam dzień. Pranie zrobiłam, rosół mi wyszedł, nie wrzeszczałam zbyt wiele. Wojtek miał miłą drzemkę, ja miałam czas, żeby porozmawiać wtedy z Ewą. Były wspólne zabawy, spacer i słodkości. Dzieci śpią, a ja oglądam książkę. Jakoś tak więcej mi nie potrzeba do szczęścia.




PS Fotoksiążkę mam dzięki współpracy z PRINTU. Przypominam, że jeśli też macie ochotę zrobić sobie/swojej mamie/tacie/partnerowi/dziecku własną książkę PRINTU - mam dla Was 40% zniżki na wszystkie fotoksiążki do 100 stron. Wystarczy wpisać w koszyku hasło OTYMZE. I zdążyć przed 15 czerwca!


* żeby nie było! M. zadbał o pyszne śniadanie, o kawę do łóżka, o kwiatki. I dobrze, że impreza w przedszkolu jutro, zgarnę jakąś laurkę, której Ewka poświęciła więcej niż minutę i wysłucham kilku piosenek na moją cześć, ha! 

18 komentarzy:

  1. Mój Antek dziś rano: wiesz mamo, ja to nie lubię rysować, to nie będę ci niczego na odwal się robil, kocham cię po prostu". :)
    Piękne Twoje Dzieci :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. ...lub zgarniesz laurkę, którą wykonały panie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. to co napisałaś - normalnie kwintesencja mojego życia ostatnio - zupa nawet się udała i nie wrzeszczałam za bardzo = dobry dzień. Dokładnie tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, dokładnie te słowa też wylapalam. Ale cóż -życie; -) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Rewelacja! u nas był dzień rodziców, dostaliśmy zawieszke na drzwi z napisem "Proszę o ciszę... Rodzice odpoczywają ":-D Występ udany, wzruszyłam się, najbardziej podobała mi się piosenka "weź mnie na ręce "( jak się właśnie okazało Arki Noego) Zasadniczo dzień matki miałam w poniedziałek, zjadłam kolacje na klifie,to było coś :-) a i jeszcze dostałam dwie kartki od dziewczyn z życzeniami min: perfum :-D, dużo wycieczek ;-) całkiem było nieźle.
    Mamo dwójki - życzę Ci aby Twoja wspaniałość nigdy nie wygasła :) NieCh moc będzie z Tobą! Każdego dnia :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie bieda, S. na wyjeździe. Głupio tak dziecko samemu prosić, zrób laurkę :) Ale dziś rano sama z siebie poweidziała mi, że ślicznie wyglądam. I też nic więcej nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Olga, ale... u was tak ciepło?! Kiedy Ty te zdj robiłaś? Ja od tygodnia mam za oknem deszcz i zzzzimno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia robiłam wczoraj :) W domu ciepło, poza domem do sukienki zakładamy legginsy i bluzę :D Dzisiaj przyszło ochłodzenie, brrrrrrrr. Mam nadzieję, że w niedzielę będzie ciepło!

      Usuń
    2. Serio?! W domu zimno, a z rana 5 st, potem niewiele lepiej :/ Wpadam w depresje....

      Usuń
  8. Czyli mówisz, ze to tak dobrze z dwójką? Pewnie masz rację, koniec końców za jakiś czas będziesz dostać dwa prezenty na chwilę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dostalam scierke... miala byc haftowana, ale przeciez on: "mamy nudne zajecia w szkole uczymy sie szyc" czytaj haftowac. Maz na dwa dni przed zazartowal, ze pewnie scierke dostane, pani w szkole potraktowala zart calkiem serio mimo, ze go nie slyszala. Byla tez kartka juz bardziej haftowana: "mamo widzisz, ze to zly potwor, prawda, ze mi wyszedl". Od mlodszego dostalam zdjecie w ramce: "Iren zrobila, ja tylko powpinalem kwiatki". Ciesze sie, bo nie spodziewalam sie wiele, w zeszlym roku mydlo robili w przedszkolu do dzis jeszcze mam :) Staraja sie, nie powiem, nawet wpis w kartce byl :)
    Pozdrawiam Edyta
    PS: za to dzisiaj ratowalam morze lez, ktore zostawilo kask na rower "gdzies" kolo boiska, na ktorym mialo trening. I zorientowalo sie dopiero kolo szkoly jak zobaczylo swoj cien i rozczochrane wlosy. Dopiero za miesiac bedzie mial 7 lat. A sam na treningi jezdzi, nawet zlym nie mialam byc sily, tylko wsiadlam na rower i pojechalam szukac. A zlym nie o to, ze zostawil, a o to, ze bez kasku jechal ;) o ironio.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia, piękna fotoksiążka:) tekst o rosole o wrzaskach - pierwsza klasa:) Ctrl C - Ctrl V z mojego życia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh, przynajmniej ci rosół wyszed, w mojej pomidorówce pływała niedogotowana marchew ;) Za to zgarnęłam laurkę, którą w 90%zrobiła pani ;)
    Zajrzałam i myślę sobie, poczytam jaki idealny dzień miały inne matki, skoro mi dane nie było. Jak dobrze że nie tylko moje dziecko jest miłe w inny sposób ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. To Ty też wrzeszczysz????? Jakie to pocieszające, myślałam, że tylko ja :-))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ja Cie uwielbiam! Taka nie-idelna, normalna, cudowna! I dzieci Twoje tez takie:) dziekuje za tego posta, bo po wysypie postow na dzien mamy osiagnieciach, dumie i innych takich jakos zaczynalam w depreche wpadac.... Poooozdro!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za wszystkie komentarze!
    PS Dziś też nie wrzeszczałam! Ha! Brawo ja ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)