22 czerwca 2015

4 20. Biennale Sztuki dla Dziecka


Przed pierwszymi wydarzeniami 20. Biennale Sztuki dla Dziecka zadałam pytanie trochę jakby z serii, kogo bardziej kochasz - mamusię czy tatusia: - Ewa, wolisz teatr czy kino? Zamyśliła się. - Bo to różnica jest! W kinie jest wszystko na dużym telewizorze, a w teatrze jest na prawdziwo! - krzyknęła. I dodała: - O wiele bardziej to samo.
*
- Jest dyrektorem? To będzie długo mówił... - westchnęła Ewka. Siedziała na swoim krześle smętnie machając nogami. Zaczęłam się pocić. Koncert zaczął się nieco po czasie, teraz przemawiał Jerzy Moszkowicz (wcale nie było to długie przemówienie ;)), jeszcze się tak naprawdę nie zaczęło, a ona już nos zmarszczony, już kwaśna mina. I już - muzyka gra. Odrobinę ożywiła się na widok wizualizacji, ale podczas drugiego utworu dopytywała się, czy mamy coś do jedzenia, a po trzecim zagadnęła: - Idziemy? Ręce mi opadły i już, już, miałam uznać za niewypał - nie tyle koncert, co zabranie na niego pięciolatki. Już zaczęłam myśleć, jak dyskretnie (ocierając łzy) się ulotnić... Ale postanowiłam (kolejny raz, uwierzcie mi - mam już w tym wprawę) dać jej więcej czasu. I wiecie co? Bomba. Bomba ten koncert. W przypadku Ewki była to bomba z opóźnionym zapłonem, ale jak już doszło do wybuchu... Piątek, sobota, niedziela, poniedziałek - śpiewamy. Posiłkujemy się piosenkami z 1991 roku z płyty Piosenki dla dzieci i rodziców, ale to nie to samo. Bo na piątkowym koncercie Piękne jest królestwo nasze piosenki Marka Grechuty śpiewali Katarzyna Groniec i Janusz Radek, a za aranżacje odpowiadał Krzysztof Herdzina. Ja zaczynam dzień piosenką (a jakże) Muszę dziś wykonać plan, Ewa śpiewa swoją wersję Gdy dzieci tańczą. W duecie najlepiej wychodzi nam Jadę pociągiem prawdziwym. I czekamy teraz - będzie ta płyta? Będzie?
*
Tutu – czyli trąbkowe laboratorium dźwiękowe wyszłyśmy z nutami. Takimi trochę włochatymi, miękkimi, jedna wyglądała zupełnie jak guzik! - Słyszałaś, jak pięknie zagrał z moich nutów? - szczęśliwa dopytywała. Słyszałam, byłam tam, brawo biłam. Była muzyka, kolory, nuty, emocje. Była gra na trąbce. Na prawdziwej (i "na prawdziwo" ;)) grał Jakub Kurek, ale każde dziecko z warsztatów - które odbyły się po performance - wyniosło swój własny egzemplarz trąbki. Bajecznie przyozdobionej, w naszym przypadku przede wszystkim (a to zaskoczenie) brokatami. - Jak się naciśnie na trójkąt to gra na smutno, a jak na kółko - na wesoło! Albo na odwrót - tłumaczyła mi Ewka. I trąbiła! - Tu-tu! - na ulicy. - Tu-tu! (ciszej) - w tramwaju. - Tu-tu! - w domu.
*
♪:Gramy! - skradło nam serce. Co za wystawa! Hulajnoga robiła muzykę, nasze miny wydawały dźwięki, harfa bez strun grała, szaleństwo - powiadam Wam - szaleństwo. "Samo" nie działo się nic, każdy eksponat wymagał naszej obecności, dopiero wtedy pokazywał, na co naprawdę go stać. Połóż się na poduszce - poczuj muzykę. Rozpędź się na hulajnodze - słuchaj. Graj na... komputerowej klawiaturze. Biegaj - usłyszysz i zobaczysz śpiewający chór. A każde stanowisko to naklejka na mapę. I na koniec - Pieczęć Muzykanta 20. Biennale Sztuka dla Dziecka. Och...
*
W niedzielę spojrzała na mnie i zapytała: - Można tańcować? Kiwnęłam głową: - Pewnie, że można. To koncert. Baw się. - Możnaaa tańcowwwaaćć! - zawyła radośnie i tyle ją widziałam. A nie, przepraszam, widziałam ją jak pląsała z jakimś chłopcem. I na scenie ją widziałam. Na koncercie Michał Kowalonek & LUMIKULU. I raz nawet ją usłyszałam - przedstawiła się do mikrofonu. To ta sama dziewczynka, która dwa lata temu trzymała się mojej nogi i prawie zawsze wybierała miejsce na moich kolanach? Ta tańcująca? Przed sceną? Wyszczerzona taka? Przeszczęśliwa?
Jeszcze tylko Kino Non Stop, jeszcze robienie przypinek, malowanie, klejenie... Jeszcze tylko. I już jej smutno, że koniec.
*
Po finale 20. Biennale Sztuki Dla Dziecka wróciła do naszej rozmowy: - Wiesz, mamo? Jednak wolę teatr. I koncerty - powiedziała. Bilety na festiwal Sztuka Szuka Malucha już kupione :) A później jest Animator. Ciekawe, co wtedy powie...


PS To były bardzo intensywne dni. I ostatni taki rok - Ewa, jako pięciolatka, JESZCZE się łapie na wydarzenia festiwalu Sztuka Szuka Malucha i JUŻ może korzystać z oferty Biennale Sztuki dla Dziecka. Za dwa lata festiwal będę zapewne odwiedzać już tylko z Wojtkiem, a program kolejnego Biennale przestudiuję z moją (!) siedmiolatką. I jestem pewna, że zobaczymy więcej, będziemy częściej. Polecam, polecam, polecam! Planujcie, zapisujcie w kalendarzach, przybywajcie. Naprawdę warto! - Tu-tu!  

4 komentarze:

  1. "Jadę pociągiem prawdziwym" najlepiej śpiewa się na dwa dorosłe głosy, z pomocą akustyki Zakmkowego holu! Jedzie pociąg, jedzieeeeeeee!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A (bezczelna) Ewa mnie poprawia, kiedy tekst przekręcę ;)

      Usuń
  2. Świetne są takie wydarzenia. Mój roczniak rozniósł by je pewnie swoim krzykiem, ale jak podrośnie... Bardzo podobają mi się takie inicjatywy:) P.S. 'Moja siodmiolatka' brzmi bardzo dumnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla roczniaka są niektóre wydarzenia podczas festiwalu Sztuka Szuka Malucha :) Wojtek w tym roku debiutuje w roli widza :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)