7 lipca 2015

O czym śnię (jeśli śpię)


Jeśli uda mi się zasnąć - śnię o mieszkaniach. Bo szukamy. Śnią mi się dziwaczne metraże, ożywione meble, zakręcone schody, drzwi za drzwiami... Wieczorami oglądamy zdjęcia. Tu malutka kuchnia. Tam piąte piętro bez windy. Tu karaluchy. Na bank tam są, dziwne, że o tym nie wspomnieli w ogłoszeniu. A zobacz to. A patrz. Widzieliśmy to. Zadzwoń tu. Umów się. Za drogo. Dlaczego tak tanio? Tylko dla studentów. Nie dla rodziny. Zwierzęta nie są mile widziane. Czy jest w pobliżu szkoła? A jaka? A może Dom Kultury? Zieleń? Jest balkon? Mała lodówka? Zabudowana? Szafa! Szafa musi być! Jak to możliwe, że przy metrażu 50 metrów kwadratowych ktoś pokroił przestrzeń na pięć pomieszczeń? Wróć! Pięć + kuchnia i łazienka! Jeśli uda mi się zasnąć - śnię o mieszkaniach. Przykrywam jasnymi kapami ciemne tapczany, ściągam firanki, szoruję kuchnię. W śnie.
Jeśli uda mi się zasnąć. Bo trzeba zmierzyć temperaturę. Przynieść miskę. Kazać jej usiąść. Dać wody. Zasłonić się trochę, by nie kaszlała prosto w nasze twarze. Dać coś na zbicie temperatury. Zarejestrować się do lekarza. Znowu. Trzy dni temu była osłuchowo czysta. Sześć dni temu też. Dziś ma spastyczne zapalenie oskrzeli. I brzuch ją boli po lekarstwach. Niedawno skończyła jeden antybiotyk, pierwszą dawkę. Za dwa tygodnie będzie druga. Mocz, krew, posiew moczu. Rejestrowanie się, godziny otwarcia laboratorium, godziny przyjmowania pediatry. Upał w domu, pożar w oskrzelach. Blade lico, podkrążone oczy. U wszystkich. Gdzieś pomiędzy posiewem moczu a palącymi się oskrzelami - neurolog ogląda Wojtka. Oddychamy z ulgą, wszystko jest w porządku. Oddychamy tak przez dzień lub dwa. Bo znowu, jak chomiczki, włazimy do kółka. 2,5 mililitra tej zawiesiny, 2,5 czerwonego syropu, 2,5 tego, co jej tak smakuje. Przechyla głowę. Pije. Boli ją brzuch. Probiotyk, owoce, warzywa, czystek. Budowanie odporności? Jakim cudem? Przy całej tej chemii, której nie mielibyśmy odwagi jej nie podać? Kurczowo trzymam się myśli, że ona z tego wyrośnie. Z tego chorowania. Że rok, dwa i już. Zrobi miejsce? Dla brata? A może nie, może się uda, może będzie łatwiej...
Dlatego właśnie skupiam się na przyjemnościach. Biennale Sztuki dla Dziecka, Festiwal Sztuka Szuka Malucha, książki, zabawki, lody, wypad nad jezioro, kino. Gdzieś pomiędzy jednym 2,5 mililitra a drugim. Na blogu imprezy, książki, zabawki. Kto by chciał wspominać pilnowanie dawek czy trzymanie miski? Mało mnie u Was. Prawie w ogóle. Ale będzie lepiej, prawda?