6 października 2015

5 Olcia, popraw okulary...




Jednym okiem. Są takie książki, przez które przedzieram się... Jak przez dżunglę, ale bez maczety. Z tępym nożykiem do obierania ziemniaków. Głośne czytanie mnie boli i - wstyd się przyznać - potrafię omijać wzrokiem zdania, akapity całe nawet! A są takie - po których płynę. I trzask zamykanej książki budzi mnie z letargu. Już? Koniec? A tak dobrze się czytało! Okularki tak mi się czytało. Szast-prast. I trzask. Już po. A taka energia była, taka radość. I pierwsze co - zaczęłam szukać, co jeszcze Ewa Madeyska napisała dla najmłodszych... I nic! To jej debiut na rynku książki dla dzieci.



Drugim okiem. Dawno, dawno temu; może nie za siedmioma górami, ale za to w okolicach miasta położonego na siedmiu wzgórzach; może nie za siedmioma rzekami, ale za (lub przed, zależy jak na to spojrzeć) rzeką Wartą - żyła sobie mała dziewczynka, która nosiła okulary. - Korekta wzroku to się nazywało, potocznie zez - podpowiada mi tata. Rodzinnym hitem był tekst: - Olcia, popraw okulary. I moja reakcja - paluszek na nos i ziuuu - okulary wracały na swoje miejsce. Ile miałam lat? Około trzech. Jak długo nosiłam okulary? Według obliczeń rodziców - mniej niż rok. Czy czułam jakiś dyskomfort? Nie pamiętam. Ciekawi mnie, jak odbierają książkę Okularki dzieci, które na co dzień noszą okulary. Zastanawiam się, czy znają jakiegoś Wiktora... Czy ktoś im dokucza? Czy specjalnie zapominają wziąć szkieł do przedszkola/szkoły? W grupie przedszkolnej Ewy jest co najmniej trójka dzieci w okularach. Nie widzę, by budziło to sensację, ale przecież nie jestem z tymi przedszkolakami przez cały dzień. Ewa bacznie obserwuje... oprawki swojej koleżanki. Rok temu miała inne!


Okularki. "Małe Katastrofy to seria dla przedszkolaków o czteroipółletniej Frani. Dziewczynka ma zapracowanych rodziców, dwie siostry (starszą i młodszą), ukochanego pluszowego konika Rysia – i codzienne kłopoty, z którymi mierzy się na swój dziecięcy sposób. Kolejne tomy serii to odrębne historie, w których – poza sympatyczną bohaterką – odnajdziecie ten sam lapidarny język, ciepłe poczucie humoru i celne puenty."* Jestem bardzo ciekawa tej serii! Czyta się świetnie, ilustracje doskonale uzupełniają tekst. Czekam na kolejne tomy :)


Okularki, tekst: Ewa Madeyska, ilustracje: Kasia Matyjaszek 
Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK

* opis serii z WWW wydawnictwa.

5 komentarzy:

  1. Jako mama siedmiolatka, ktory od 4 lat nosi okulary (astygmatyzm) i trzylatka u ktorego stwierdzono ta sama wade wzroku (i wlasnie jestesmy w fazie kupowania okularow) mam troche mieszane uczucia przy tej ksiazeczce. Tzn glownie z tego powodu, ze wlasnie nie czytalo mi sie jej tak plynnie i lekko a czytalismy ja dlatego ze mlodszy ma zaczac nosic okulary i chcialam delikatnie wprowadzic temat ewentualnego dokuczania w przedszkolu. Jednak wydaje mi sie, ze noszenie okularow bedzie dla niego tak naturalne jak noszenie u starszego synka, ktory bardzo szybko zalapal, ze po prostu widzi w nich lepiej i nie ma sie co buntowac...O ewentualnych dokuczaniach w przedszkolu nic nie slyszalam...
    Mam nadzieje, ze mlodszy (z natury bardziej buntowniczy niz brat) jednak nie bedzie tak jak Frania zapominal wkladania okularow i skoro wybralismy juz ulubiony kolor (diamentowy!) to okularki beda noszone z duma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem fanką krótkich zdań, dynamiki, no naprawdę sunęłam po stronach jak szalona ;D Ale wiadomo - co kto lubi :)
      No właśnie, dzięki za ten głos - jesteś w temacie. Ewa mnie zapewnia, że w przedszkolu nikt nie dokucza dzieciom noszącym okulary. A w szkole? Mamo siedmiolatka?
      PS Czy to bardzo źle, że muszę sprawdzić, jaki to kolor diamentowy? I że nadal nie wiem :D

      Usuń
    2. I jeszcze jedno - wydaje mi się, że kiedyś to był większy "problem". Oprawki były koszmarne, nie było wyboru... Teraz to bardziej mi się okulary kojarzą z biżuterią ;)

      Usuń
  2. He he he wcale sie nie dziwie, ze nie wiesz jaki to jest kolor diamentowy :) Ale jesli ktores z Twoich dzieci zacznie grac w Minecraft'a to na pewno sie szybko zorientujesz :) (hint: wystarczy wpisac w google "diamentowy Steve' :)
    Co do oprawek to prawda ze teraz jest spory wybor i nie tylko jesli chodzi o wyglad ale tez o wygode dla dzieciaka. My obecnie zamowilismy Miraflexy bo sa niezniszczalne i w duzej gamie kolorow i ksztaltow. Wprawdzie starszy mial przez rok oprawki takie metalowe, ale wracamy do gietkich po tym jak po raz enty szybka odkleila sie od od oprawki " bo wiesz mamo taki duzy chlopak wpadl na mnie na przerwie..."
    O ile wiem w szkole nikt mu nie dokucza, tylko jak widac wypadki sie zdarzaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz okularki to nic dziwnego, dzieci nie zwracają na nie uwagi, jak kiedyś, dzieci w okularach nie są wyśmiewane- w tym temacie świat idzie ku lepszemu ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)