28 października 2015

8 Smerfowy pomost

 


Ja naprawdę lubię komiksy. I naprawdę nie lubię czytać komiksów na głos. Dramat. Zawsze pomylę kolejność dymków, zawieszę się, zaplączę, wracam i czytam od nowa. Tak że czekam. Nie popędzam, ale czekam. Aż nauczy się czytać. I wtedy to komiksy będą galopować po naszym domu stadami. Wspólnie przeczytamy na przykład Podróż smokiem Diplodokiem. Ja to właściwie tylko odświeżę sobie pamięć, a ona przeczyta po raz pierwszy. I jeszcze Antresolkę profesora Nerwosolka pozna! Za jakiś czas...




Tymczasem Smerfy. Choć to komiksy zostały zaadaptowane na potrzeby filmów o Smerfach, te niebieskie stworzenia, które wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (Peyo), poznałam w dzieciństwie w wersji dobranockowej. Ja oglądałam, moja (aktualne prawie pełnoletnia!) bratanica znała, znają moje dzieci. To starsze zna lepiej, ale ufam, że i młodszy pójdzie tą samą drogą - początkowo będzie się nieco bał Gargamela i Klakiera (tradycji musi stać się zadość), by potem głośno śmiać się z ich przygód. Małe niebieskie stworki, pomost między pokoleniami...


 
Dwa słowa o fabule:
Niespodziewanie do wioski Smerfów wkrada się niezgoda. Niebieskie skrzaty uwielbiają warzywa Farmera, lecz pewnego dnia potrawy z jarzyn przygotowywane przez Kucharza stają się niesmaczne! Badania Papy Smerfa wykazują, że rośliny zostały zaatakowane przez pasożyta. Papa musi opuścić wioskę na kilka dni, aby zdobyć u specjalisty lekarstwo na chorobę roślin. Jak to zwykle bywa, gdy siwobrody przywódca opuszcza swoich podopiecznych, ci wpadają w poważne tarapaty. Z własnej winy wystawią jedność społeczeństwa Smerfów na ciężką próbę.*

Sałatka ze Smerfów
Luc Parthoens, Thierry Culliford
Wydawnictwo Egmont KLIK 

* Opis ze strony Wydawnictwa, link powyżej.

8 komentarzy:

  1. Oj, jak ja nie lubię Smerfów ... Ale że Twoje wpisy lubię to przeczytałam i o Smerfach ;) m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Ja mam do nich sentyment. Do wersji animowanej, choć komiksy są zdecydowanie lepsze. No ale... za moich czasów... ;D Gumisie też lubiłam. I animacje, w których był Pluto :D

      Usuń
  2. U nas jeszcze nie ma ani jednego komiksu. Kurcze czy to już ten czas??? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam sentyment do Smerfów :) Ach! Płytę winylową ze Smerfami mam. Komiks też jakiś jest. Ale brak mi talentu do czytania komiksu na głos i mam wrażenie, że mój mały słuchacz nie rozumie nic z tego ;) Próbowaliśmy z Tytusem, Romkiem i Atomkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nauczyłam się czytać na "Podróż z smokiem Diplodokiem". Znałam na pamięć i udawałam, że czytam, aż rzeczywiście zaczęłam to czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Olgo, lubię czytać, co Pani tu pisze, choć z literaturą dla dzieci mi nie po drodze. Czytam na zapas, może się przyda w przyszłości (może doczekam się kiedyś takiej wnuczki, jak Ewka, a wcześniej takiej synowej, jak Pani :) A książki, polecane przez Panią, przejrzałam na targach w Krakowie. Nie miałam dla kogo wziąć autografu od autora "Pszczół" :(
    Tylko jedno- błagam! Także, to nie to samo, co tak, że....
    Pozdrawiam, Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie to samo. Strzeliłam orta, kolejny raz :) Już poprawiam. Dziękuję za miłe słowa i zwrócenie uwagi na błąd. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. I jeszcze prawie przecinek wstawiłam, ale jednak M. Bońko mnie przekonał, żeby nie stawiać ;)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)